sobota, 18 listopada 2017

[Patronat medialny] „Nikomu się nie śniło” Antologia opowiadań jako eksperyment literacki na rzecz Fundacji Światło. Czy sen może stać się rzeczywistością?...






Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 560


Antologia opowiadań, która wyszła spod piór znanych bardziej i mniej autorów, to znakomita propozycja dla tych, którzy cenią wyjątkowo ten gatunek literacki, który z kolei tylko z pozoru jest gatunkiem łatwym strukturowo i merytorycznie do stworzenia. Te opowiadania same w sobie nie są tylko krótkimi historiami. Każde z nich ma swój jeszcze wewnętrzny podgatunek, bo każde z nich opowiada co innego i przybiera inną formę gatunkową. I tak znaleźć tutaj można nie tylko obyczaj, ale też lekką fantastykę podsycaną surrealizmem, wręcz dotykające granicy jawy i snów, jest trzymający w napięciu dramat psychologiczny, śmiała wizja przyszłości, a nawet forma osobistego pamiętnika.

Należy również wspomnieć cel i ideę przyświecającą powstaniu antologii. Cały projekt jest eksperymentem literackim, zainicjowaną już poprzednią edycją „Autostopy”. Na zasadzie zbiórki pieniędzy na rehabilitację wybudzonego ze śpiączki strażaka, dokonywano wykupu poszczególnych słów, czy fraz, a autorzy wykupione słowa musieli wpleść w wymyślone przez siebie opowiadanie. Dochód ze sprzedaży „Nikomu się nie śniło” w całości zasili konto Fundacji Światło, która pomaga swoim pacjentom wybudzić się ze śpiączki. Należy nadmienić, iż żaden autor nie otrzymał za to honorarium.

Całą paletę emocji, uczuć oraz mnóstwo niedokończonych historii można znaleźć w tym zbiorze. Muszę przyznać, że autorzy bardzo skrzętnie i drobiazgowo podeszli do swojego pomysłu. Wielki szacunek i ogromne brawa za odwagę, chęci i pomysłowość. Są teksty, które aż się proszą o kontynuację, bo czytelnicza ciekawość urasta do niebotycznych rozmiarów i chciałoby się po prostu poznać dalsze losy tych wymyślonych na potrzeby antologii bohaterów. Ja delektowałam się każdym z osobna, poświęcając każdemu odpowiednią ilość czasu, robiąc dłuższe przerwy, reflektując się nad przesłaniem i morałem. A są to postacie różne, o szerokim paśmie charakterów, skrywający emocje, uczucia, otwarci, skromni, zamknięci w swoim wyimaginowanym świecie. Bohaterowie, którzy wracają wspomnieniami do przeszłości, którzy nie umieją budować relacji z bliskimi. Historie zaś pokazują nasze różne problemy, bolączki współczesności, ale też brak komunikacji i nieumiejętność budowy bliskich relacji z tymi, na których nam naprawdę zależy.



Wielkie wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Roberta Małeckiego „Pustka”, opowiadanie Hanki V. Mody „Sztuka chodzenia po linie”. Akurat te opowieści ze sobą sąsiadują, ale to nie ma najmniejszego znaczenia, bo zarówno Hanka jak i Robert dotykają podobnych tematów. Traumatyczne przeżycia, rodzinna tajemnica, która wychodzi na jaw dopiero kiedy umiera ukochana babcia. Jest też zupełnie poruszające opowiadanie "O tym, jak Szczupak, Przecinek i Pancernik odkryli tajemnicę kolorów" Magdaleny Niziołek-Kiereckiej. Fenomenalne wręcz! Bardzo się nim zachwyciłam. Można je odczytać dwojako, razem z dziećmi i podyskutować wspólnie. Moją uwagę i głębszą refleksję zgarnęło opowiadanie „Śniaki” Marty Koton – Czarneckiej. Zdecydowanie polecam wszystkim, jako lektura wręcz obowiązkowa. To opowiadanie mogłoby posłużyć do szerszego rozwinięcia. Wątkiem kryminalnym posłużyła się Magdalena Genow – Jopek w opowiadaniu „Sąsiadka”, zręcznie osadzając go w plener bydgoskiego Fordonu i starszej pani, która była świadkiem morderstwa oraz Izabela Szymczak w „Sidłach snów”. Kto zaś lubi mroczne, oplecione mgłą średniowiecza klimaty, odnajdzie ten wątek w opowiadaniu „Cień klabaternika" Marasa Pijanowskiego. Na uwagę zasługuje także opowiadanie Katji Tomczyk „I nikt cię nie usłyszy” ukazujące choroby, tajemnicze Finimondo, przeszłość zostawioną gdzieś w tyle. O traumach, dziwnej definicji miłości, męskiej duszy, uczuciach, relacjach między kobietą a mężczyzną pisze pod wymownym tytułem Dorota Szelezińska „Wilkiem”.


Antologia „Nikomu się nie śniło” zasługuje na głębszą uwagę miłośników różnorodnych gatunków. Znajdziecie tu całą planetę emocji, uczuć, odczuć. To opowieści, które wymagały największej precyzji, ale i stabilizacji, by zmieścić się w jego ramach merytorycznych. Autorzy wykazali się lekkością pióra, zgrabnym lawirowaniem między wątkami, poruszanymi przez siebie problemami i tematami. Wszystkim należą się słowa wielkiego uznania. Akcja cały czas trwa. Jeśli dokonacie zakupu, pieniążki zostaną przekazane na konto Fundacji. Przed nami okres świąteczny, warto sprawić, jeśli nie sobie, to komuś radość i piękny prezent. 


Jako jeden z patronów medialnych, dziękuję, że mam przyjemność i okazję uczestniczyć w tej akcji







„Balans” Angelika Nowak. Druga szansa od losu, nauka życia na nowo... Mądra, inspirująca, emocjonalna...






Wydawnictwo Psychoskok

Ilość stron: 178

Nowość wydawnicza

„Mam taką moją prawdę, że największa wiedza jest tam, gdzie boimy się zajrzeć. Najwięcej nauki jest między wierszami, a pokochać życie bardziej pozwalają szczegóły, które na co dzień mijamy i nie umiemy zauważyć, choćbyśmy sobie o nie wybili zęby”

Czas spędzony przy „Balansie” Angeliki Nowak, to dla mnie czas ogromnych inspiracji. Książka absolutnie nie jest żadnym dokumentem, czy zapisem momentu wypadku lecz stanowi głębokie źródło mądrych i szczerych obserwacji – siły, determinacji, ogromnego hartu ducha i walki o siebie. Bohaterem nie jest fikcyjna postać, ale człowiek, który uległ poważnemu wypadkowi w wyniku którego doznał urazu kręgosłupa, co ze sprawnego fizycznie sportowca przykuło do wózka inwalidzkiego. To zapis drugiej szansy od losu, by nam - pełnosprawnym uświadomić powagę życia, ale też jego chwiejność i kruchość, a niestety bywa on złudny i nawet się nie spodziewamy tego, że w najmniej oczekiwanym momencie może wszystko nam odebrać, jak w zabawie w kotka i myszkę.


Sönke Petersen w 2009 roku w Abensbergu, podczas żużlowych zawodów uległ wypadkowi. Jak łatwo się domyślić, był jednym z kilku zawodników. Żużel – miłość, pasja, sport, któremu Sönke Petersen poświęcił kawał swojego życia. 

„Sportowiec to bardzo specyficzny zawód. Oddajesz całe swoje życie na trenowanie danej dyscypliny i zaczynając nie masz na nic gwarancji. To nie sklep RTV – AGD. Nikt nie obieca, że przyjdą sukcesy, nikt nie obieca braku kontuzji, nikt nie obieca kariery, nikt też nie obieca zwycięstw, jak i porażek. Jedyną obietnicę, jaką daje sport, to odkrywanie własnych możliwości. Sport daje szanse pokonywania barier oraz mierzenia się z własnymi słabościami.”

Sönke Petersen jak każdy mam marzenia, czegoś bardzo pragnie. Oczywiście, wszystko to zależy od tego, w jakim punkcie życia aktualnie się znajdujemy. Inny światopogląd żużlowiec miał przed wypadkiem, a zupełnie inaczej postrzega to życie z perspektywy wózka inwalidzkiego. Poznajemy Sönke balansującego na granicy ścierania się sił i psychiki. Walki, która ma swoje wzloty i upadki, lepsze i gorsze dni, spadki nastrojów, chwile zwątpienia. To normalne, ale słowa bohatera są jak drogowskazy. Bo inaczej człowiek zaopatruje się na życie, kiedy szczęście obdarowuje go swoją mocą nieustannie, a inaczej, kiedy zatrzymuje się na jakimś etapie i nie pozwala ruszyć do przodu.




Angelika Nowak wykazała się niezwykłą delikatnością, wrażliwością i estymą dla sytuacji Petersena. Świetna i rzetelna słuchaczka, zgrabnie oddająca wszystko co wokół sparaliżowanego sportowca, łącznie z mnóstwem psychologicznych aspektów. Niezwykle sugestywne, poruszające, wywołujące masę refleksji i tyle samo inspiracji. Trafne określenia i zestawienia spostrzeżeń dotyczących życia sprawnych i niepełnosprawnych. Ciekawie zdefiniowane wnioski, podsumowania, a nawet określenia pewnych definicji.

„Słusznie da się zauważyć, że w głowie mamy więcej problemów niż tych faktycznych. Większość z nich to problemy stworzone, wymyślone, irracjonalne. To fakt – my osobniki ludzkie umiemy dopisać historię w głowie, która w naszym wyobrażeniu staje się prawdziwa, wręcz staje się faktem z naszego życia. Przykre jest to, iż musimy patrzeć na problemy innych ludzi, aby podbudować swoje ego, poczucie wartości lub najnormalniej w świecie poczuć się lepiej.”

„Balans” polecam każdemu, kto znalazł się w dziwnych zawirowaniach życia, trudnych do określenia stanach emocjonalnych, by poczuł namiastkę tego, jak żyje się tym, którym los odciął pewne źródło życiowej energii, bo takich przypadków jak Sönke Petersena jest zdecydowanie więcej. To książka, w której znajdziecie morze inspiracji.

Nie są to moralizatorskie gotowe wzory zachowań, czy nauka tego, jak właściwie żyć, ale głębia przesłań i refleksji, jakie przy tej książce się nasuwają są takim drogowskazem do tego, by na chwilę przystanąć i zaczerpnąć od pędzącej gonitwy uciekającego czasu, powietrza i spróbować zdefiniować na nowo, co w naszym życiu jest najważniejsze. Ta książka to znakomite studium psychologiczne, życiowej mądrości, obrazy ciągłej walki o siebie, o nauce życia na nowo. 


Szczerze polecam!


Za egzemplarz dziękuję:





czwartek, 16 listopada 2017

„Dieta w chorobach autoimmunologicznych” Opracowanie zbiorowe pod redakcją naukową dr n. med. Mirosławy Gałęckiej





PZWL Wydawnictwo Lekarskie

Ilość stron: 244


Żyjemy w czasach, kiedy nie zwracamy praktycznie uwagi na to, jak żyjemy, co jemy, czy jemy świadomie, czy żyjemy świadomie. To poniekąd wymusza od nas współczesny tryb życia, stres, liczne czynniki środowiskowe, a jakich się obracamy, nieprawidłowy styl życia, w wyniku czego coraz częściej zachodzi wiele zaburzeń naszego układu odpornościowego, a w konsekwencji do niszczenia przez organizm własnych komórek, rozpoznając je jako obce. Możemy nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że chorobami autoimmunologicznymi są między innymi: 
wrzodziejące zapalenie jelita grubego,

stwardnienie rozsiane,

choroby związane z nieprawidłową gospodarką hormonalną tarczycy,

cukrzyca insulinozależna,

reumatoidalne zapalenie stawów,

toczeń rumieniowaty układowy,

sarkoidozę,

bielactwo. 

Nie bez celu wspomniałam o wyżej wymienionych chorobach, bowiem każdą z nich analizują pod względem medycznym autorki niniejszej publikacji. Każdy pacjent musi zdać sobie przede wszystkim sprawę z tego, że same leki nie wystarczą, czasami razem z dietą potrzeba naprawdę większych zmian w życiu, by jakakolwiek terapia przy tych chorobach odniosła jakikolwiek skutek. Podstawą jest uświadomienie sobie tego, że trzeba przestawić się na zupełnie inny tryb, jeśli zależy nam na swoim zdrowiu i życiu.


¾ naszej odporności znajduje się w jelitach i to od ich stanu zależy, jak zacznie zachowywać się nasz organizm, jak reagować na zmiany zachodzące w organizmie. Przy chorobach autoimmunologicznych ten stan jest niezwykle ważny. Autorki, na bazie doświadczeń zawodowych opisują wiele przykładów pacjentów, którzy źle zdiagnozowani na początku choroby trafiali do nich, pod ich lekarską opiekę, a zdiagnozowanie tych chorób jest ciężkie, bo objawy są podobne przy wielu innych schorzeniach. Niektórym z nich wystarczyła zmiana nawyków żywieniowych, by poczuli reakcję i zauważyli zmiany. 




W książce znajdziecie wyjaśnienia i odpowiedzi na najczęściej zadawane przez pacjentów pytania. Praktyczne podejście do wprowadzania zmian w sposobie żywienia. Autorki opisują, w jaki sposób wyeliminować produkty zakazane na diecie bezglutenowej, ale najważniejsze – każdy pacjent jest indywidualną jednostką i przed przystąpieniem do jakiegokolwiek rozpoznania najważniejszy jest wywiad, z uwzględnieniem chorób obciążeniowych członków rodzin. 


Pewnie większość z Was nawet nie wie, że za obniżoną odpornością jelit stoi wszechobecny w produktach gluten, największy alergen organizmu. Autorki w jasny i przejrzysty sposób piszą o prostych krokach doprowadzających do eliminacji z diety glutenu i jak ważne w tym są aspekty psychologiczne. Bo każda dieta zaczyna się w głowie. Bardzo ciekawy jest rozdział ostatni zawierający przepisy bez glutenu, jajek, mleka, nie tylko na cista, ale też zupy, faszerowane warzywa.


Ten poradnik opracowany w każdym najmniejszym szczególe doskonale oddaje to, co autorki przekazują każdemu czytelnikowi, zagłębiając się w każdy temat konkretnie, podpierając przykładami. Samo leczenie farmakologiczne nie wystarcza. Aby miało ono rację bytu, musi być wspomagane odpowiednią, zbilansowaną dietą, która pozwoli na to, by się dobrze czuć.


Szczerze polecam!


Za książkę dziękuję: 






wtorek, 14 listopada 2017

„Marzena M” Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska. Spora dawka śmiechu i ważnych decyzji przemeblowujących życie...





Wydawnictwo Edipresse Książki

Ilość stron: 304


Zdecydowanie okładka książki niezbyt oddaje treść książki, w której buzuje od uczuciowych zawirowań, poważnych decyzji i powodów tak silnej motywacji, by Marzena wreszcie przejrzała na oczy i złapała w ręce swój los. Ale to tylko moje zdanie, raczej widziałabym ją w zdecydowanie innej tonacji kolorystycznej, co nie ulega wątpliwościom, że napawa takim optymistycznym akcentem, w końcu Marzena postawiła na zmiany. Nie wiem dlaczego zdecydowana większość uważa wiek 44 lat za wiek średni? Nie wiem, czy będę chciała, żeby w tym wieku ktoś określał mnie mianem pani w średnim wieku, jakieś to nienaturalne. W tym wieku jest główna bohaterka książki Marzena Małecka, matka nastoletniej Niki i żona niespełnionego artysty malarza.


Niby to już było, jakby powtórka z rozrywki, ale zdecydowanie inny styl autorek, okraszony naprawdę sporą dawką dobrego humoru i dystansu do świata powoduje, że ta historia nabiera zupełnie innego znaczenia. Co z tego, że Marzenie zawali się poukładany świat, skoro on od dawna taki właśnie istniał. Mareczek, jako zadufany, wiecznie niezainspirowany artysta w ogóle nie zarabia, przesiaduje w domu nie dbając kompletnie o porządek, czy dobro swojej rodziny. Nie zarabia, nie dokłada się do życia, nie interesuje go nawet jego nastoletnia córka. A Marzena dwoi się i troi, by rodzina żyła w miarę dostatnio. Szla goryczy przeleje się, kiedy Nika odkryje prawdziwe zajęcie ojca. 


Lekki styl, świetny pomysł na fabułę, cięty język, niesztampowi bohaterowie, to najlepsze elementy tej opowieści. Opowieści o silnej kobiecie, która czasem miewa też wątpliwości, o poważnych decyzjach, świadomości płynących z niej konsekwencjach, o lękach i obawach, przyjaciółkach, na których zawsze można polegać. Zmiany w życiu Marzeny nastąpią dosyć dynamicznie, ale konkretnie. Kobieta wie, że jeśli nie podejmie ich teraz, może się zawahać i już takiej odwagi na nie nie nabierze. W ogóle, tak myślę, Marzena jest takim przykładem do naśladowania. Pozytywnie nastraja do tego, by nie bać się marzeń, osiągać wszystko, co w zasięgu naszego wzroku, odgradzać się od negatywów i tych, którzy przytłaczają nas swoim negatywnym nastawieniem.




Nigdy nie jest za późno na zmiany. Wystarczy jakiś impuls, iskierka do tego, by postawić sobie cele przed oczyma i brnąć przed siebie, nie oglądając się. Ujęła mnie również postawa Niki, która nie oskarżyła matki o rozbicie rodziny, tylko popychała do zmian, stanęła po stronie rodzicielki, wykazując w pełni zrozumienie i dojrzałość, której niestety zabrakło Markowi. Sporą dawkę humoru dostarcza również matka Marzeny. Teksty po prostu ścinają z nóg:

„- Nie posikałaby się, pyszczku. Wiesia wzięła się za siebie i nosi kulki Kegla. Tak się zaparła, że nawet jak idziemy na kije, to je wkłada. Tylko raz, jak jej powiedziałam coś śmiesznego, to była draka, bo jej się wysunęły i nie miała jak poprawić, akurat w parku było pełno ludzi.”


„Marzena M” Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej to świetna lektura na poprawę humoru, niosąca ze sobą też wiele refleksji. Zmiany są w życiu potrzebne, tylko czasami trzeba umieć dostrzec możliwości, otworzyć się na nie, brać z życia pełnymi garściami. To książka przy której nuda Wam zdecydowanie nie grozi. Można się zreflektować, ale i pośmiać.


Szczerze polecam!



Za egzemplarz dziękuję:







Cykl zabaw literackich z Anną Kasiuk, odsłona II :)









Kochani!

Druga odsłona cyklu zabaw literackich, które obiecałam Wam już jakiś czas temu. 

Widziałam, jakim powodzeniem cieszyła się odsłona pierwsza, dlatego z chęcią przechodzę do kolejnej autorki. Druga odsłona zabaw dotyczy osoby Anny Kasiuk. Jej twórczości i tego, byście mieli okazję wzajemnie się poznać. 

Jednak najpierw prezentacja autorki :)




Twórczość Anny Kasiuk :)











A teraz, przejdźmy do zadań. Poniżej, znajdziecie pięć punktów przypisanym konkretnym działaniom. Każda osoba, która chce wziąć udział w zabawie, wybiera z tej listy dwa konkretne zadania, jakie chce, wybór należy do Was.


Jeśli wybierzecie sobie już te dwa zadania, w e-mailu przesyłacie mi swoje gotowe odpowiedzi. W temacie e-maila wpisujecie: cykl zabaw.AniaKasiuk, natomiast w treści podajecie, które zadania wybraliście i Wasze odpowiedzi. W jakiej formie je wykonacie i jak zinterpretujecie, zależy od Waszej kreatywności i pomysłowości.


Zadania przesyłacie na: stokrotka954@wp.pl, ja je potem prześlę autorce :)

Ważne!

Proszę tylko, byście nie zamieszczali treści obraźliwych. Szanujmy się nawzajem. To jest zabawa, a nie sposób na wyładowywanie swoich frustracji, plucie jadem, czy dzielenia się poglądami politycznymi!


1. Napisz list




Zadanie polega na tym, byście napisali do Ani list. Co w nim napiszecie, jaki on będzie długi - zależy od Was.


2. Zostaw wiadomość




Przy tym zadaniu pomyślałam, że trochę je Wam utrudnię. Zostaw wiadomość dla Ani. Tak, jakbyście odeszli od stołu i napisali na karteczce krótką wiadomość, trochę tajemniczą, zmuszającą do refleksji, bądź podążenia w ślad za tajemnicą...

Warunek: wiadomość musi się składać z maksymalnie pięciu słów!


3. Zapakuj smaki i zapachy i wyślij je




Jesteście dobrymi "gospodarzami"? Podzielcie się ulubionymi smakami, zapachami i prześlijcie je. Mogą to być sentymentalne podróże w świat dzieciństwa, mogą to być Wasze dania popisowe, ulubione, mogą to być smaki, które przywodzą Wam coś na myśl...


4. Wyrwij kartkę z pamiętnika i wyślij





Kartka, na której zapisaliście coś radosnego, bolesnego, traumatycznego. Oczywiście, to nie muszą jakieś Wasze zwierzenia, bo wiem, że nie wszyscy chcą się tym dzielić. Ale może tworzycie coś swojego, do szuflady, a nie macie odwagi się tym dzielić. Teraz jest okazja.


5. Wyślij widokówkę





Opiszcie miejsca, w których mieszkacie, żyjecie, którymi chcecie się z nami podzielić. Pochwalicie się tą Waszą małą ojczyzną.




*********

Zabawy mają nas wzajemnie zainspirować, poznać. To nie jest tak, że tylko Wy w nich bierzecie udział. Poproszę autorkę, by i ona wybrała z tej listy dwa zadania i je dla Nas przygotowała. Pojawią się one w poście z wynikami konkursowymi. Chciałabym, aby po zakończeniu konkursu powstała taka galeria pokonkursowa, ale tylko za zgodą każdego uczestnika.

Kilka zasad formalnych:

Wybieracie z listy zadań dwa i je przesyłacie na podany wyżej adres e-mailowy. Dla przypomnienia: stokrotka954@wp.pl



Konkurs rozpoczyna się od momentu opublikowania postu do dnia 30.11 b.r. do godz. 23:59 


Po tym terminie, w ciągu siedmiu dni zostaną opublikowane wyniki konkursu.

Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest autorka to Ona rozsyła nagrody.

Nagrody konkursowe Ania przygotowała dla Was sama, będą  to zapewne gadżety dotyczące Jej twórczości.

Powodzenia!

[Zapowiedź wydawnicza] „Murder Park” Jonasa Winnera już 30 listopada premiera. Wydawnictwo Initium






MURDER PARK. PARK MORDERCÓW

Premiera: 30/11/2017

thriller

Ilość stron: 432

Wydawnictwo Initium


Zodiac Island − samotna wyspa u wybrzeży USA, smagana wiatrem i falami wzburzonego morza. A na niej park rozrywki: dwanaście tematycznych sektorów poświęconych znakom zodiaku. Cukrowa wata, rozbawione rodziny, diabelski młyn, kolejka górska, strzelnice. I maniakalny morderca, który szczególnie upodobał sobie młode kobiety.


Mija dwadzieścia lat. Park, zamknięty po serii brutalnych morderstw, ma zostać ponownie otwarty. Wesołe miasteczko ze znakami zodiaku zmienia się w upiorny skansen słynnych zabójców i zbrodni, które wstrząsnęły światem. Manager parku zaprasza na długi weekend starannie wyselekcjonowaną grupę: ludzi mediów i tych, którzy pamiętają to miejsce sprzed dwóch dekad. Dwunastka wybrańców przybywa na wyspę, na której straszą jeszcze zardzewiałe karuzele. Ostatni prom odpływa. Nadciąga sztorm. Urywa się łączność. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A do tego te upiorne pogłoski, że prawdziwy morderca nie został skazany, że wciąż jest na wolności…


Murder Park to mroczny thriller, w wyrafinowany sposób grający z klasyką gatunku. Jonas Winner sprytnie żongluje znanymi motywami, mając w zanadrzu niejedną niespodziankę. Nikt nie odgadnie, jak się zakończy upiorny weekend na wyspie.

„Napięcie w czystej formie!”

Closer


„To thriller nieprzewidywalny i zapierający dech w piersiach.”

WAZ Westfällische Rundschau, Witten


„Właśnie taki powinien być thriller!”

nicolesbuecherwelt.blogspot.de


„Nietuzinkowa, mroczna i niebezpieczna – przygoda, w której wydarzenia następują po sobie lawinowo. Mocne!”

fiktivewelten.wordpress.com


„Murder Park" wessał mnie bez reszty.”

thrillertante.blogspot.de


„Prawdopodobnie najbardziej zakręcony thriller roku.”

krimi-couch.de

Na Zodiac Island − samotnej kamienistej wyspie u wybrzeży Stanów Zjednoczonych − wiele lat temu mieścił się park rozrywki, którego motywem przewodnim były znaki zodiaku. Rodziny spędzały tu czas na karuzelach, strzelnicy i w tunelu strachu. Wszystko to kończy się, gdy na wyspie giną trzy kobiety. Zabójca, Jeff Bohner, zostaje zatrzymany i skazany, a park zostaje zamknięty.

Po latach, kiedy zbrodnie przechodzą do historii, prywatny inwestor postanawia wskrzesić Zodiac Island. Murder Park − nowy tematyczny park − ma być swoistym skansenem słynnych zabójców, których brutalne morderstwa wstrząsnęły światem. Przed oficjalnym otwarciem upiornego miasteczka do wybrzeży wyspy dopływa statek z dwunastką gości, zaproszonych tu na specjalny promocyjny weekend. Są wśród nich przedstawiciele mediów, ale też osoby, które pamiętają wyspę z dawnych czasów. 

Odpływa ostatni prom, następny ma przybyć dopiero za trzy dni. Następuje załamanie pogody, urywa się łączność i… ginie jedno z nich. Mordercą musi być ktoś z zaproszonych gości lub organizatorów. Chyba, że zabójca przybył na wyspę wcześniej i czekał w ukryciu na przybycie promu… Odżywają pogłoski, że dwadzieścia lat temu pojmano i skazano niewłaściwego człowieka, a prawdziwy zbrodniarz wciąż jest na wolności. A wraz z pogłoskami kiełkuje strach, że to dopiero początek krwawej serii.

„Murder Park” to z jednej strony klasyczny whodunnit, w którym zagadka zamkniętego pokoju rozciąga się na surową, skalistą wysepkę chłostaną wiatrem i falami oceanu, z drugiej zaś szybki thriller, w którym dzieje się dużo i szybko, a kolejne wolty i zwroty akcji sprawiają, że nie wiadomo, co jest prawdą, a co iluzją. Tu nic nie jest tym, czym się wydaje, a każda z dwunastu osób, które poznajemy w dokumentalnych zapisach wywiadów – samych w sobie będących mistrzowskimi psychologicznymi portretami – kryje w sobie zagadkę. Mordercą może być każdy. Jonas Winner jest mistrzem kamuflażu i fałszywych tropów, pełnymi garściami czerpie ze znanych filmowych i powieściowych motywów, żongluje nimi i kreuje nową jakość – a czytelnik zyskuje dodatkową frajdę, rozpoznając klasyczne wątki, aluzje i podteksty. Mocna, mroczna rzecz – odrobinę zakręcona i mająca w zanadrzu niejedną niespodziankę.




poniedziałek, 13 listopada 2017

„A gdzie kurka? Wesołe wierszyki o zwierzątkach” Wioletta Piasecka





Wydawnictwo NIKO

Ilość stron: 56

Oprawa twarda


Wbrew pozorom stworzyć takie wierszowane historyjki i do tego jeszcze w rymowanej formie, to nie lada wyzwanie. To tylko pozornie wygląda, że to prosta sprawa. Każda z sześciu napisanych przez Wiolettę Piasecką wesołych i wręcz skocznych historyjek niesie ze sobą piękne, mądre przesłanie, do tego barwne, wymowne ilustracje Marcina Południaka dopinają całość i zmuszają do wielu refleksji. Bo oto poznajemy sześć sympatycznych zwierzątek, które każde z osobna chce nam powiedzieć co innego.


Wesoły konik wzruszył się, kiedy zobaczył różowy balonik. Biedroneczka zgubiła jedną ze swych kropeczek i wszyscy jej przyjaciele ruszyli na poszukiwania. Rudy misiek spragniony miodku rozpoczął współpracę z pszczółkami, by za pomoc otrzymać słodkiego, bursztynowego płynu. Psiaczek postanowił zwiedzić kawałek świata, nie bacząc na to, że nic nikomu nie powiedział. Krówka Modnisia chciała za wszelką cenę pokazać, że krowy też potrafią się pięknie, modnie ubrać, zaś na wiejskim podwórku szukano panny młodej - kurzej córki.


Bez wątpienia mądre morały i wątki poruszone w każdej z tych opowieści mówią o ważnych wartościach, jakie powinno przekazywać się dzieciom od najmłodszych lat. Każde zwierzątko opowiada o czymś ważnym. Wzruszać się i cieszyć w życiu należy nie tylko z materialnych dóbr, ale przede wszystkich z tak prostych odruchów i sytuacji, jak chociażby różowy balonik, który przypadkiem zawędrował do małego konika, niesiony przez wiatr. Największą wartością i dobrem są prawdziwi przyjaciele, którzy rzucą swoje zajęcia, by pomóc ci szukać jednej, drobnej rzeczy, ale dla ciebie niesamowicie ważnej. W życiu nie należy tylko brać, ale też pomagać i współpracować, współtworzyć coś, co zaprocentuje na przyszłość. Jeśli się gdziekolwiek wybieramy, informujmy swoich najbliższych, by wiedzieli, gdzie należy nas wtedy szukać, gdyby cokolwiek się w naszym życiu wydarzyło. Dbajmy o duszę, ale też o ciało. A plotki są najgorszą rzeczą, jaka może istnieć i wiele wyrządzić komuś krzywdy.




Te i inne wartości przekazuje w swych rymowanych historyjkach Wioletta Piasecka. Dzieci mogą utożsamić się z postaciami wierszy, dyskutować z dorosłymi o morałach. I to jest właśnie najważniejsze. Niby takie proste wierszyki, a tyle przekazują mądrego i są pretekstem do tego, by usiąść razem z pociechą i rozmawiać, o tym, co ważne, ale co w życiu najważniejsze. Uczą empatii do zwierząt, wrażliwości na piękno otaczającej przyrody, ale przede wszystkim szacunku do samych siebie i drugiego człowieka.


Myślę, że ta książeczka będzie dla wielu z Was inspiracją, by zwrócić uwagę na to, co w życiu istotne. Niech te bajeczki staną się powodem wielu mądrych dyskusji, ale też zrozumienia, że otaczający nas świat to nie tylko my - ludzie, my jesteśmy tylko jego cząstką. 


Polecam całym sercem!


Za egzemplarz dziękuję autorce