niedziela, 26 lutego 2017

„Ucieczki” Urszula Kozioł. Różne formy tęsknoty i samotności w poezji :)





Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 67




Chociaż Urszula Kozioł jest znaną autorką tomów poetyckich, felietonów, prozy, form dramatycznych, w tym inscenizacji dla dzieci oraz monodramów, dla mnie było to pierwsze spotkanie z Jej twórczością w ogóle. Szkoda, bo tomik „Ucieczki” bardzo mnie zaintrygował, zmusił do głębszej refleksji. Poezja ta przenika do każdego punktu naszego serca, uderzając w najczulsze jego struny, wywołując wiele konsternacji i zadumy. Czytam aktualnie książkę o różnych odcieniach starości i kiedy wzięłam do rąk „Ucieczki” jakoś we mnie podwójnie wszystko zadrżało. 


Tomik podzielony jest na dwie części, zawiera trzydzieści pięć wierszy spiętych w jedną całość niezbyt przyciągającej oko okładki, która ma estetyczny i powściągliwy wyraz, jednak podejrzewam ma ona swoją specyfiką pokreślić wymiar ascetyczny zawartych w niej poezji. Całość poprzedza wiersz „Do F.”, który opowiada o wielkiej tęsknocie za mężem, z którym autorka spędziła najwspanialsze lata swojego życia, najlepsze chwile: „Wodzę za tobą myślami/ wodzę za tobą słowem/ przekazują cię innym/ do pamiętania/ bylebyś był/ tak czy owak/ żebyś był.” Ten wiersz podkreśla ton, w jakim cały tomik został utrzymany. Tęsknota, żal i poczucie głębokiej, poruszającej pustki, tak w sercu, jak i życiu, mogą spotkać każdego z nas, bo utrata, strata, boli.



Z pierwszej części „Brzegiem” wyziera obraz samotności. Możemy zajrzeć do myśli i emocji autorki, która przejmująco i sugestywnie opisuje stan odczuwanej przez siebie niezwykle intymnej starości, pustego miejsca po ukochanym: „Być niekochaną od samego rana/ być niekochaną nocą po północy/ być niekochaną na jawie i we śnie/ niekochaną po śmierci w nigdzie i w nie tutaj// po co otwierać oczy i po co zasypiać/ budzić się dla nikogo/ nie śnić się nikomu/ nie podchodzić do okna/ nie wybiec na schody/ żeby powitać tego kto był upragniony.” Obrazy stanów serca i duszy autorka często zestawia i przyrównuje do pustych ulic, krajobrazów okolic, a o ludzkiej pamięci pisze jak o studni: „Każda pamięć ma swoją studnię/ to właśnie z niej czerpie swoje sny...” 




Znajdziemy tu wiersze niczym pieśni, długie poematy, ale też lapidarnie skrojone słowem, które celnie oddają emocjonalną sinusoidę, odnajdywanie własnego „ja”, swojej tożsamości, swoich dróg, wiersze, którymi odplątuje się życiowe ścieżki „tonę w odcieniach/ słów zieleniach”, ale z towarzyszącą świadomością, że wszystko ma swój kres, mija bezpowrotnie: „Jestem cicho/ niedosłyszalnie/ gasnę niespostrzeżenie/ w dookolnym łoskocie.” Nadzieję ma przynieść zmiana, budzenie się do życia przyrody, świata flory i fauny, ale mimo wszystko powracają tamte, wspólnie spędzane chwile: „Zagwizdał kos/ razem/ słuchaliśmy jak/ znowu udaje słowika// nie chcę dłużej połykać łez/ wysmuć się smutku.”




Tęsknota za ukochanym mężem i ta przenikliwa samotność, którą współodczuwa się z autorką daje również odzwierciedlenie wspomnień zawartych w wierszach z drugiej części tomiku „Ucieczki”. To obrazy ucieczek, wojennych traum, rodzinnych tragedii, wspomnień wysiedleń, nieustannej tułaczki, poszukiwań swojego miejsca na ziemi: „jak tam było – pytają małą dziewczynkę/ której wraz z babką udało się zbiec/ jak było – pytają/ wszystko na czarno – odpowiada – czarno na czarnym”. Autorka opisuje nawet współczesne konflikty, wojny, ukazuje słowami tragedie zwykłych, niewinnych ludzi, dzieci jest znakomitym obserwatorem codziennej walki między żywiołem a człowiekiem, między człowiekiem a człowiekiem: "tysiące uchodźców którzy dzisiaj/ na oczach świata potonęli/ w drodze do raju". Tytułowy poemat „Ucieczki” buduje napięcie począwszy od historycznych sporów, czy niesnasek po współczesne konfrontacje. Kozioł przywołuje również swoją rodzinną tragedię, wysiedlenie z Zamojszczyzny, ucieczkę: „Uciekaliśmy także my/ uciekaliśmy pamiętam/ wtedy z moich stron/ z Zamojszczyzny/ już nie wolno było uciekać/ wtedy nikomu/ już nie wolno było nam pomagać/ pod groźbą srogich kar/ obóz a nawet śmierć/ wtedy wszystko było możliwe/ i natychmiastowe/ nam przez Niemców pisane było wysiedlenie/ rozdzielenie żon od mężów/ dzieci od matek/ wyniesienie z domów lichych węzełków/ nasze domy mieli zaraz zasiedlić przybysze skądinąd// to był początek grudnia 1942/ dzień czy dwa przed zaplanowanym wysiedleniem// uciekaliśmy bez toboków/ żeby nie przyciągać uwagi/ matka w szóstym miesiącu ciąży/ maleńki brat z wysoką gorączką...”

Te przeżycia odcisnęły w pamięci autorki głębokie piętno, pozostawiły niezmazywalny ślad. Wspomnienia niewyparte przez czas. To też obrazy wielu innych, postronnych ludzi takich jak oni, w nieustannym strachu i przeczuciu, że świat runie im zaraz na głowy. Poemat kończy się niezwykle sugestywną puentą: „nie ma dokąd uciekać/ ani gdzie się skryć/ no więc zaczekam tu/ tutaj jestem (jakby się kto pytał)”




„Ucieczki” Urszuli Kozioł to poezja osobista, indywidualna, momentami intymna, o smutku wypełniającym serce po stracie ukochanej, bliskiej osoby, o samotności, świadomości śmierci, przemijania, to obrazy wspomnień, dramatycznych chwil, konfrontacje historii ze współczesnym światem, którego pamięć jest jak studnia, w której może kiedyś zabraknąć wody. Autorka bardzo wyraźnie i sugestywnie podkreśla, jak ważne jest pielęgnowanie tych wspólnych chwil, wspólnego życia. Mówi donośnym głosem wypełnionym żalem i wielką tęsknotą, odważnie, niczym nieskrępowanie. To poezja emocjonalna i zapadająca głęboko w pamięci. 


Polecam wszystkim!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz