„Już nie uciekam” Anna Sakowicz. Wzruszająca, zabawna, swojska...





Wydawnictwo Szara Godzina

Ilość stron: 301

Nowość wydawnicza




Moje spotkanie z twórczością Anny Sakowicz rozpoczęłam od książki „Niedomówienia” i wiedziałam, że to nie będzie tylko pojedyncze, przypadkowe spotkanie. Skorzystałam z okazji i przeczytałam co prawda trzecią, ostatnią część sagi kociewskiej „Już nie uciekam”, ale zupełnie nie żałuję. Drugie spotkanie z pisarką, nietypowe, bo to ostatnia część, obawiałam się, że nie będę wiedziała, o co chodzi, tymczasem autorka zadbała o takie osoby jak ja i wszystko co wydarzyło się w poprzednich częściach znakomicie przedstawiła w fabule, która dalej podążała swoim zaplanowanym tokiem.


Bohaterką sagi kociewskiej jest ponad czterdziestoletnia Joanna, której córka Lusia uczy się w liceum, stacjonuje w internacie. Tymczasem Joanna zostawia za sobą skomplikowaną przeszłość i postanawia osiąść na Kociewiu. Zamieszkuje u starszej, nobliwej, ale krzepkiej i z poczuciem humoru cioci Zosi, która Joannę traktuje wręcz jak swoją córkę. Jak każda kobieta, Joanna czuje potrzebę stabilizacji życiowej i nie ma oporów, by przyjąć oświadczyny Artura i w końcu zrealizować swoje marzenia o własnym biznesie. Kobieta pragnie otworzyć swoją kawiarnię, w której zapach kawy będzie pobudzał zmysły spragnionych kociewskich kuchów klientów. Ale, zanim marzenia urealnią się, nastąpi sieć zabawnych i tajemniczych sytuacji, w które został wplątany wątek z historii Starogardu Gdańskiego. 




Oprócz realizacji marzeń, Joanna od jakiegoś czasu udziela się jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci. Ten wątek mnie wzruszył najbardziej. Autorka nie szczędzi czytelnikom wzruszeń, pokazując pewne systemy pracy jako wolontariusz. To ciężka i wbrew pozorom nie dla wszystkich praca. Poruszająca nawet najbardziej zatwardziałych. Joanna jest bardzo wrażliwa, zżyta ze swoimi podopiecznymi, których nie tylko uczy, ale dla nich pisze też bajki. Dzieci są szczere, mówią to co myślą, czują. Powiem szczerze, że niektóre wypowiedzi tych dziewczynek po prostu wbijały w fotel, a łzy leciały ciurkiem. Nie obeszło się bez wzruszeń, łez, ale też i wątpliwości, bo temat choroby dziecka, to temat ciężki, w którym pojawia się mnóstwo pytań i refleksji.


Obok głównej bohaterki kręci się też kilku adoratorów. Artur, którego oficjalnie została narzeczoną skrywa pewne tajemnice. A pozostali... Tak bardzo różni od siebie, tak bardzo inni światopoglądowo. Fakt, nudno by było, gdyby wszyscy byli tacy sami. Życiowy chaos, Joanna spróbuje ogarnąć od porządków we własnym sercu. Co z tego wyniknie?




Nie zabrakło w tej powieści też śmiechu, wielu zabawnych sytuacji, szczególnie z seniorami w roli głównej. Bawiłam się przednio i te sytuacje równoważą w fabule wszystko co tkliwe, rozczulające. Ukłony dla autorki, że pozwoliła pojawić się w życiu Joanny pani Stasi. Dając tym samym, kobietom podobnym do niej, nadzieję, że na nic w życiu nie jest za późno. Ciepła i bardzo sympatyczna, prosta kobieta. Autorka pozostawia czytelników w pewnym niedosycie. I to mi się w tego typu powieściach bardzo podoba, że mamy przestrzeń dla własnej wyobraźni, możemy dopisać po swojemu własne zakończenie. 


I teraz coś, o czym napiszę z wielką przyjemnością. Kociewie, to region etniczno-kulturowy, z którym my, Borowiacy sąsiadujemy i czerpiemy wzajemnie od siebie wiele tradycji, często przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Te typowe dla gwary kociewskiej słowa, które autorka zastosowała w niektórych miejscach swojej powieści, są mi znane i nie miałam problemu, by je zrozumieć, czy rozszyfrować. Nie są mi też obce ruchanki, które często smażę u siebie, bo dzieci je wprost uwielbiają, szczególnie mój młodszy syn. Często robię kucha z krostami. Od niedawna w naszym regionie certyfikat otrzymał też fjut, którym polewa się ruchanki. Co prawda, ja osobiście go nie robię, ale wiem, że takie coś u nas funkcjonuje. A przyjemności z pieczenia czy smażenia sobie nie odmawiam. Wam polecam także!






„Już nie uciekam” Anny Sakowicz to powieść, która zawiera całą gamę emocji. Wzruszająca, porywająca serca, ale też wywołująca uśmiech na twarzy. Autorka stworzyła bardzo autentycznych bohaterów, z którymi czytelnik szybko znajdzie emocjonalną więź. Znakomite dialogi, wplecione słówka gwary kociewskiej, intrygująca fabuła, która zmusza czytelnika do głębokiej refleksji. To powieść poruszająca ważne wątki i tematy. O poszukiwaniach własnych ścieżek, zakamuflowanej tajemnicy, szczerych wyborach. 

Polecam! Bardzo! Czekam na kolejne powieści Anny Sakowicz. 



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:





Komentarze

Popularne posty