sobota, 18 marca 2017

„Stojąc pod tęczą” Doroty Schrammek :) Czyli o tym, jak mocna jest przyjaźń :)











Wydawnictwo Świat Książki

Ilość stron: 200

Rok wydania: 2015

Książkę znajdziecie:



Recenzja książki „Stojąc pod tęczą” ukazała się dwa lata temu na moim jeszcze starym blogu. Chciałam Wam o niej przypomnieć, bo powieść porusza wiele ważnych tematów. Najważniejszy jednak z nich, to - przyjaźń. I to znaczenie siły przyjaźni w najgłębszym odczuciu. Tą książką rozpoczęłam swoją czytelniczą przygodę z twórczością Doroty Schrammek. Wiedziałam, że będzie to przygoda udana i nie zawiodłam się. Na prozie Doroty nie można się zawieść. 

Miała być leniwa niedziela, były dwa leniwe popołudnia. Zupełnie niewinnie i niepozornie, przy kubku pachnącej kawy wzięłam w ręce książkę o bardzo ciekawym i tajemniczym tytule „Stojąc pod tęczą”, do tego ta piękna okładka. Ach... Dlaczego niewinnie? Bo czytałam w tym czasie krwawy kryminał, który z lekka mnie przytłoczył. A że pod ręką miałam Dorotę Schrammek, otworzyłam, przeczytałam pierwsze wersy i reszty się domyślcie. Z tą książką po prostu się płynie.

Cztery historie kobiet, cztery obrazy pod kolorową tęczą, jedno miejsce, w którym się spotkały. Sekwencje podobne do tych z matek, żon i kochanek. Tak mi się skojarzyło. Każda z nich inna, matka, żona, kochanka, każda z nich to odrębna historia osadzona we współczesnym Szczecinie. 


Gdybym nie wyczytała, że jest to powieść - debiut Doroty Schrammek, to nawet bym tak nie pomyślała. Byłam wręcz przekonana, że to któraś z kolei. Miłe i pozytywne zaskoczenie. Powieść czyta się lekko, szybko, a emocje, jakie z z tych historii wypływają, wręcz czuje się na własnej skórze i nie można oderwać się od nich. Po prostu czyta się nieprzerwanie.





Cztery przyjaciółki ze szczecińskiego biura nieruchomości połączy nie tylko miejsce pracy, ale też więź, o jaką dzisiaj trudno, bo to przyjaźń najczystsza w swym wymiarze, głęboka i bardzo wyrazista. Magdalena jedyna, ukochana córeczka tatusia, której ojciec szczędził w życiu bólu, rozczarowań i wszelkich niedoskonałości, chronił jak laleczkę z porcelany, której nie można dotykać i ranić. Kobieta odkryje życie od zupełnie innej strony. 

Patrycja wychowana przez ojca ciężką ręką, nie szczędził jej dyscypliny. Zbuduje swój własny świat z psem - dogiem niemieckim w roli głównej. I tutaj powiem tylko tyle, że w pewnym momencie już byłam na nią zła, jednak dobrze mieć wokół siebie prawdziwych przyjaciół. Najbardziej mnie zaskoczyła Aneta, usłużna żona i matka, która w końcu się postawiła i pokazała, że kobiety to silna płeć. Jej męża Karola już oczyma wyobraźni prawie udusiłam za jego beznadziejność, ale w porę się opamiętał. 

Najdotkliwiej jednak życie obejdzie się z Jagodą. 





Akcja powieści dzieje się wszędzie. W szpitalu, mieszkaniach, Krzeszowie, Szczecinie, wszędzie tam, gdzie poniesie głównych bohaterów. Wielowątkowość powieści czyni ją bogatą i ciekawą. Czytelnik nie zatrzymuje się w jednym miejscu, tylko podąża za postaciami i ich rolami, jakie przynosi im życie. Autorka ma lekkie pióro, styl bardzo prosty, nieskomplikowany. Powieść czyta się bardzo szybko, jest niezwykle emocjonalna i sugestywna. Poryczałam jak bóbr.


Tak to chyba już w życiu jest, że jest ono ubarwione mnóstwem kolorów, że istnieje mnóstwo zależności, ale i niezależności. Często jest tak, że stając pod ścianą zaczynamy się zastanawiać, co zrobiliśmy, że znaleźliśmy się w tym miejscu, a nie gdzie indziej. Szczęście dla każdego człowieka ma inny wymiar, kolor, zapach, smak. Jedni wybierają świadomie samotność, inni nie wyobrażają sobie życia bez drugiej osoby obok. Podobnie jest ze zdradą drugiej połówki. Ile jesteśmy w stanie udźwignąć bólu, by wybaczyć, czy to w ogóle możliwe? 




Powieść ta, myślę, niesie też ze sobą pewne przesłanie. Czy trzeba się oglądać za siebie, trwać uparcie przy swoich jakichś wyimaginowanych postanowieniach, czy lepiej podążać za głosem swojego serca, dać porwać się chwili? Odpowiedzcie sobie na to pytanie, sięgając po przepiękną wielowątkową powieść Doroty Schrammek „Stojąc pod tęczą” i spróbujcie wtedy namalować swoją tęczę :)



Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz