piątek, 17 marca 2017

„Stroiciel grzebieni” Krzysztof Niedźwiedzki :) A Ty, czy umiesz nastroić swój grzebień?








Wydawnictwo rozpisani.pl

Ilość stron: 78

Rok wydania: 2017

Książkę znajdziecie:





Książka przypadła mi niezwykle do gustu. Trochę balansująca na granicy absurdu, tragikomedii, czarnego humoru. Dotykająca sfery śmierci. Innych wątków religijnych, poza jednym, nie znajdziecie, a razem z bohaterem, który umarł powrócicie na ziemię. W jakim celu?


Książka nie jest jakichś niebotycznych rozmiarów, wydana w formie opowiadania, którego następnie autor wykorzystał do stworzenia sztuki teatralnej, wystawionej w krakowskim Teatrze KTO. Premiera spektaklu odbyła się 26 lutego. Na końcu książki znajdziecie czarno – białe zdjęcia z prób. 





Bohaterem tego kilkudziesięcio stronicowego opowiadania jest Tadeusz, którego ciało po śmierci skremowano, ale na skutek feralnej pomyłki, jego prochy zamiast spocząć w rodzinnym grobowcu na Rakowicach, zostały pochowane w Murzasichle, w grobie pewnego, dobrze znanego górala. I może nie sam fakt omyłki miejsc stanowiłby tu problem. Skoro Tadeusz już nie żył, więc nie powinno mu to robić różnicy, tym bardziej, że leżąc na podhalańskim cmentarzu miał widok na Tatry. Problem zrodził się w momencie, kiedy jedna z góralskich kapel zaczyna grać codziennie nad jego grobem tak ostro i głośno, do tego fałszując na wszelkie możliwe sposoby, że nie ma rady. Nie to, żeby Tadeusz nie lubił góralskiej muzyki. Absolutnie. Nie po to umierał, by zamiast świętego spokoju doznawać teraz męk i katusz. Tadeusz wyrywa się ze śmiertelnego uścisku, wraca na ziemię i rozpoczyna swą wędrówkę. W końcu musi spocząć tam, gdzie powinien, na właściwym miejscu. Pomaga mu w tej ziemskiej pielgrzymce małżonka Magda. Interwencja rozpocznie się od zarządcy cmentarza, a zakończy zupełnie niespodziewanie. Tadeusz dowie się m.in., kim był góral, który zajął jego cmentarne miejsce.





Opowieść o problemie głównego bohatera urasta do rangi absurdu, czarnego humoru. Nie brak tu bowiem znakomitych, dowcipnych dialogów, które napędzają oś powieści, napisane zabawnie, z przymrużeniem oka. Chociaż to opowiadanie, nie odczuwa się jakiegoś specjalnego dyskomfortu. Minimalizm formy sprawia, że jesteśmy w stanie jeszcze bardziej wczuć się w sytuację głównego bohatera i zrozumieć, że wcale nie jest mu łatwo. Podziwiam jego wytrzymałość i wytrwałość, jego ciągłą chęć walki, dojścia do punktu, w którym wreszcie znalazłby jakieś rozwiązanie.


„Stroiciel grzebieni” Krzysztofa Niedźwiedzkiego to przede wszystkim forma oszczędnego tworzenia historii, które budują napięcie i pozwalają na chwilę głębszej refleksji. Napisałam, że oprócz jednego wątku religijnego, więcej ich nie znajdziecie. Jaki to wątek? Zmartwychwstania? Tak, powstania i powrotu na ziemię. Trochę dziwne, zastanawiające, niemożliwe? Owszem, ale w książkach i wyobrażeniach autora wszystko jest możliwe. 




Przyznam, że zaskoczona jestem poruszaną w książce tematyką, ale oczywiście pozytywnie. Zastosowane przez autora literackie triki czynią z powieści, pozycję wyjątkową i niesztampową, refleksyjną. Taką, obok której nie przejdzie się obojętnie, po którą warto sięgnąć. Na uwagę zasługują też satyryczne rysunki Krzysztofa Krawca. 




Za egzemplarz dziękuję:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz