wtorek, 7 marca 2017

„We dnie, w nocy” Agata Kołakowska :)




Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2015

Ilość stron: 320


Właściwie nie wiem, czego się po tej lekturze spodziewałam. Autorka znana jest z podejmowanych przez siebie trudnych tematów, nie szczędzi czytelnikom emocji, tworzy sugestywne postaci, niezwykłe uwikłania fabuły i sytuacje jak w kalejdoskopie. Poprzednia pozycja autorki, którą miałam okazję przeczytać „Wszystko, co minęło” wywarła na mnie znacznie większe wrażenie. Owszem, tematyka „We dnie, w nocy” nie jest lekka i przyjemna, jednak zdecydowanie nie pasował mi jako jeden z narratorów Anioł Stróż. Wiem, że pojawił się celowo, ze szczególnym naciskiem na scenę kluczową dla powieści oraz byśmy mogli na trudne i dojmujące sytuacje spojrzeć z nieco innej perspektywy, nie bezpośrednio, a łagodniejszym tonem, którego autorka zastosowała odpowiednio.




Retrospekcja czasowa zabiera nas w schyłek lat dziewięćdziesiątych. Mamy w powieści trzech narratorów – głównej bohaterki Anny, Piotra oraz wspomnianego przeze mnie wcześniej Anioła Stróża. Te same sytuacje zatem widzimy z trzech stron i perspektyw. Kiedy Anna w roku 1997 miała siedemnaście lat, ja miałam piętnaście. Zatem doskonale utożsamiłam się z jej sytuacją i nią jako bohaterką pierwszoplanową. Autorka przeniosła nas w najlepsze, młodzieńcze lata Anny i nieco innej niż dzisiaj rzeczywistości, kiedy to prym i oblężenie wiodły kafejki internetowe. Pamiętam dokładnie, bo sama z nich korzystałam. Komputer był w domach zamożniejszych rodzin, a jeśli ktoś mieszkał podobnie jak ja na wsi, to musiał do takiej kafejki dojechać, zazwyczaj bowiem zlokalizowane były w mieście. Przez jeden z portali, z którego korzystała jej przyjaciółka Hania, Anna poznaje dziesięć lat starszego Piotra. Wydawałoby się, że Piotr jako znakomicie zapowiadający się dziennikarz w lokalnej gazecie, jest raczej mężczyzną stabilnym uczuciowo, dojrzałym, bardziej doświadczonym. I w rzeczywistości taki był, ale tylko na zewnątrz, dla pozorów. W miarę wczytywania się w fabułę książki czytelnik ujrzy prawdziwe oblicze Piotra. Znajomość z maturzystką przeradza się w coś znacznie więcej. Mężczyzna trzyma swe żądze na wodzy, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że Ania jak na swój wiek jest bardzo wyważona, mądra i nadzwyczaj elokwentna. Jak coś powie, to nie jak typowa nastolatka, a dojrzała kobieta.


Ania z kolei wiąże z Piotrem wielkie nadzieje. Wie, że znaczna różnica wieku z czasem będzie pogłębiała ich wzajemne podejście do życia i światopoglądów. Nastolatka u progu dorosłości boryka się również z niezbyt sympatyczną sytuacją w domu. Jej starszy brat Jacek pewnego dnia rzuca studia i ucieka od rodziny. Chce żyć wedle obranych przez siebie samego ścieżek, a nie apodyktycznego ojca, który zaplanował mu przyszłość prawnika. Ucieczka Jacka wzmaga w Ani brak poczucia bezpieczeństwa. Miała w bracie zawsze jakieś wsparcie. W Piotrze szukała nie tylko utraconego brata, ale też stabilizacji rozchwianych emocji, które piętrząc się w sfrustrowanych rodzicach, żale i pretensje wylewali teraz na nią. Spotkania z Piotrem ożywiają się. Ania snuje plany i marzenia o Akademii Teatralnej. Chce zostać aktorką, zresztą ma ku temu i predyspozycje i talent. Intymność między dwojgiem zostaje zachowana w każdym detalu. Ania jest ostrożna, nie przekracza granic, za to Piotr, no cóż, w końcu jest tylko mężczyzną. Ma swoje potrzeby, które rozładowuje dzięki narkotykom od kolegi z pracy i przypadkowym znajomościom na imprezie.

Sytuacja wymyka się w pewnym momencie spod kontroli i dochodzi do czegoś, co życie Ani odmieni o trzysta sześćdziesiąt stopni. Piotr wyjedzie do Anglii na trzy miesiące, na staż, by nabrać doświadczenia, zaś Ania pozostawiona sama z nieświadomością i pustką, nie szybko nabierze ufności do jakiegokolwiek mężczyzny.




Oboje bohaterów poznajemy kilkanaście lat później. Ania ma swoją rodzinę, męża, córeczkę, od rodziców odcięła się całkowicie. Piotr podobnie. Żona i dwie córeczki. Przeszłość obojga, zacznie przywoływać dawne demony, szczególnie Ani. Kobieta nie może zapomnieć o tym, co się kiedyś wydarzyło. Nie mówi nawet o tym swojemu mężowi. W pewnym momencie, targana silnymi emocjami i wspomnieniami, wynajmie prywatnego detektywa. Piotr zaś, król życia, które go zresztą nie oszczędzało jak się okaże, coraz częściej myśli o dawnej znajomej. Czy dojdzie do spotkania po tak wielu, wielu latach?

Przyznam, że zakończenie kompletnie zaskakuje. Nie myślałam, że mąż Ani, Robert tak zareaguje na wyznanie żony, na jej bolesne wspomnienia. Był moment, że wydawało się, iż Robert zupełnie się od Ani odsunął, że jednak cała ta sprawa go przerosła. A on tymczasem uknuł plan, którego krok po kroku realizował. Znakomicie rozsupłana i definitywnie zakończona sprawa.






„We dnie, w nocy” Agaty Kołakowskiej to gorzka i sugestywna powieść o lękach, niepewności, narastającym napięciu i zdarzeniach tak bardzo autentycznych, jakby wyrwanych z czyjegoś życiorysu. Autorka znakomicie zbudowała fabułę na trudnych doświadczeniach, które bohaterce niosą wiele bólu i zadrę w sercu. To co kiedyś dało się uśpić, budzi się niespodziewanie pod wpływem jednego niepozornego impulsu, rujnuje porządek budowany latami na spokoju i stabilizacji. Znakomite dialogi, misternie zbudowane narracje z trzech perspektyw oraz konfundujące zakończenie. Polecam z wielką przyjemnością. A postać Anioła Stróża pozostaję do Waszej refleksji. Mnie nie tyle przeszkadzał, co nie pasował do fabuły i całości.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz