niedziela, 9 kwietnia 2017

"Poezja stanowi taką esencję codzienności, która pozwala wyłapywać z szumu i paplaniny rzeczywistości to co istotne" Wywiad z Pauliną Ożegalską, autorką tomiku "Mnie jest smutno z przyzwyczajenia" :)




Niezwykle skromna, utalentowana. Debiutowała w zeszłym roku tomikiem wierszy „Mnie jest smutno z przyzwyczajenia”. Tomik ciepło przyjęty przez czytelników ukazuje stany uczuciowe, odczucia i wszystko co związane z miłością. Odrzucenie, brak zrozumienia, uniesienie, zawód. Liryka wielowątkowa, urywana jak skrawki z jednej całości.


Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki


Paulina Ożegalska pracuje, jak sama to określiła - na styku pedagogiki i poezji lecz prywatnie nałogowo układa puzzle, piecze maślane ciasteczka, wędruje po połoninach. Jest animatorką kultury. Z pasją oddaje się zajęciom z dziećmi, poświęcając temu całą swoją uwagę, cierpliwość i czas. Poezja zaś nadaje narracji temu wszystkiemu, co dzieje się w Jej życiu.


Zapraszam Was na wywiad z Pauliną Ożegalską, autorką tomiku „Mnie jest smutno z przyzwyczajenia”, którego całkiem niedawno przedstawiałam Wam na moim blogu pod linkiem: http://nietypowerecenzje.blox.pl/2017/03/8222Mnie-jest-smutno-z-przyzwyczajenia8221.html





Rozmawiałyśmy nie tylko poezji i inspiracjach :)


Paulino. „Mnie jest smutno z przyzwyczajenia” to Twój debiut poetycki. Co oznacza dla Ciebie bycie poetką? Czym dla Ciebie w ogóle jest poezja?

Poetką bywam, aby ocalać myśli powstałe pod wpływem uczuć i zdarzeń. Wiersze są dla mnie transkrypcją z dyktafonu wnętrza, lirycznej karty pamięci. Poezja stanowi taką esencję codzienności, która pozwala wyłapywać z szumu i paplaniny rzeczywistości to co istotne. Liryka daje mi narrację do tego co dzieje się w moim życiu. I to zarówno ta pisana przeze mnie jak i czytana - autorstwa Innych. Wiersze świetnie nadają się do „milczenia na temat” zaproponowanego między wersami Ryszarda Szocińskiego.


Pamiętasz swój pierwszy wiersz i okoliczności w jakich powstał? Skąd u Ciebie w ogóle pójście w stronę poezji?

Pierwszy wiersz taki, który powstał tak na poważnie napisałam w pięknym notesie, w otoczeniu świec itd. Był bardzo smutny, bez happy endu podmiotu lirycznego. Przetrwał, chociaż nie ukazał się drukiem. Przedstawia wartość wyłącznie sentymentalną.
Samo pisanie zaczęło się już wcześniej, jeszcze w podstawówce. Pasjami tworzyłam okolicznościowe wierszyki na laurki, do pamiętników. Zawsze istniała we mnie potrzeba napisania „od siebie” zamiast przepisywania szablonowych tekstów. W mowie też mi to dolega – często przeciągam składanie życzeń podczas świąt, ślubów etc.
Poezja zachwyciła mnie kiedy będąc siedmio- czy ośmioletnią dziewczynką obejrzałam koncert poświęcony pamięci Agnieszki Osieckiej w krótką chwilę po Jej śmierci. Piosenki wywarły na mnie ogromne wrażenie, podobnie jak nastrój całego przedsięwzięcia. Zrodziło się we mnie wielkie marzenie o pisaniu i tym, by ludzie mnie czytali i śpiewali. To co później - jest już tylko tego rezultatem. 



Zapewne nieraz pada w rozmowie z Tobą to pytanie, co jest Twoją inspiracją?

Świat i życia, które się na nim toczą. Relacje, przemijanie, to na co nie mamy wpływu i to co sami ściągamy sobie na głowę. Dużo obserwuję i to wszystkimi zmysłami, stąd wiele zasłyszanego i zachowanego pod powieką dostaje drugie życie w wierszu. Wiele jest jednak w mojej twórczości potencjalności, hipotetycznych sytuacji, takiego mojego wydawania się. 


Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki


W recenzji Twojego tomiku napisałam, że oprócz intrygującej jego zawartości znak zapytania należy się też okładce. Wiem, że dla Ciebie ma ona jakieś szczególne znaczenie. Skąd pomysł na taką nietypową okładkę tomiku, który powiedziałabym nie jest utrzymany w tak kolorowych barwach?

Okładka była jedną z trzech propozycji Wydawnictwa. Grafik, który ją zaprojektował, bazował wyłącznie na tekście. A jednak tym przypadkiem-nie-przypadkiem trafił w całą istotę tomiku i mojego życia wtedy. Pomijając wątki osobiste, co lepiej niż pomidorówka podkreśla codzienność, przyzwyczajenie, czy w końcu oswojenie smutku, który przez powtarzalność, przewidywalność staje się pewną bezpieczną strategią przeżywania? Smutek z przyzwyczajenia nie jest już pochodną rozpaczy i żalu, ale pozwala spowolnić rytm, oddać się wspomnieniom, zamyślić nad tym, co było a co mogłoby się wydarzyć, jest takim melancholijnym uśmiechem, a jeśli łzą to ze wzruszenia. Barwy – jest w tomiku pewna przewrotność i prowokacja, zatem cieszę się, że została uchwycona już na okładce stanowiąc dobre zaproszenie do tej pozornie smutnej lektury. A zupa pomidorowa była ulubioną potrawą Osieckiej i wedle anegdoty to właśnie jej pełna miska uratowała poetce życie, więc znowu wracamy do początków i autorytetu, który co krok wplata się w moje życie.

Podejmujesz w swoich wierszach temat przejmującej samotności, smutku, rozdarcia między pustką serca, które chce kochać, a światem, który tę miłość odtrąca. Skąd biorą się te perspektywy?

Dużo przyglądam się światu, wielozmysłowo. Podglądnięte relacje, problemy przelewam na papier wraz z wariacją dotyczącą ich konsekwencji. Wiele sobie wyobrażam, jak mogłoby coś wyglądać, jak się skończyć. Trzeba zauważyć, że sporo moich wierszy o miłości, dylematach od niej pochodnych, powstało na tym etapie życia, na którym na temat takich związków i sytuacji mogłam mieć co najwyżej wyobrażenia. Nie są to zatem zapiski osobiste, moje doświadczenia w skali 1:1, chociaż niewątpliwie odkrywają moją wrażliwość, ale bardziej są to wrażenia z pożyczenia czyichś okularów.

Na co zwracasz uwagę podczas tworzenia wierszy? Co jest w tym procesie dla Ciebie ważne?

Pisanie to spontaniczna reakcja mojego organizmu na pojawiające się myśli. Ważne są materiały utrwalające - wystarczy coś do pisania (dawniej musiało to być pióro, dziś dowolnie długopis, cienkopis, ołówek) i kawałek kartki (niekoniecznie elegancki notes, chociaż mam słabość do artykułów papierniczych). Wiersze są moją szybką notatką z rzeczywistości. Nie analizuję pisząc, dopiero potem przy kolejnym czytaniu. Wtedy eliminuję zbędne słowa i całe wersy, przestawiam szyk, skreślam albo przepisuję na czysto tj. na laptopa. 

Wraz z tomikiem dotarły do mnie też dwie piękne pocztówki w formie kolażu z wybranymi wersami Twoich wierszy autorstwa Eweliny Lebidy. Skąd się znacie i z jakiego powodu powstały te pocztówki?

Ewelina Lebida przygotowała kolaże do moich wierszy na zlecenie Wydawnictwa. Znamy się tylko z pocztówek i kilku słów zamienionych w świecie wirtualnym, ale istnieje między nami, jak nazywa to Ewelina, symbioza słowno-wizualna. Jestem urzeczona Jej kolażami, nie tylko tymi z moimi wierszami. Taka forma stanowi świetny nośnik poezji, promowanie słowa pisanego w codziennym życiu. Kolaże pojawiają się na plakatach, koszulkach, kalendarzach, kubkach, pocztówkach i innych gadżetach.

Strona Eweliny Lebidy:
https://ewelinalebidacollages.cupsell.pl/produkt/2375579-nie-chciales.html



Poezja w dzisiejszych czasach ma niewielki krąg odbiorców. Jak myślisz, z czego to wynika? Dlaczego współcześni tak niechętnie sięgają po poezję? 

Niestety, poezja chyba nie ma zadatków na popularność jaką cieszą się kryminały, biografie znanych, fantastyka czy romanse. Zarezerwowana jest dla węższej grupy odbiorców. Trochę obwiniam szkołę. Myślę, że to w niej poezja podawana jest nam mało umiejętnie i to nas zraża. Tak popularna jest obawa o rozkaz odgadywania „co autor miał na myśli”, która u niektórych automatycznie pojawia się na hasło „wiersz”. Są wyjątki, ja na takie trafiłam, mając świetną polonistkę w gimnazjum. Pomagała nam dostrzegać poezję tworzącą kulturę popularną, obecność wierszy w repertuarach zespołów, których słuchamy. Przydzielała nam do prowadzenia lekcje o utworach poetyckich, pozwalała analizować je i interpretować „po swojemu”. Odkładała na chwilę „klucz” z podręcznika dla nauczyciela. Dało się lubić poezję i rozkładanie wierszy na środki stylistyczne i omówienia ukrytych sensów.
Opowiedz o swoich planach wydawniczych. Wiem, że tworzysz dalej. Zdradź nam, czy dalej idziesz w kierunku poezji, a może tym razem jednak wybierzesz prozę?

W planie proza – napisanie i wydanie zbioru opowiadań „Storczyki cięte, sztuczne i doniczkowe”. Ale w praktyce, co zasiadam do kolejnych zdań to wychodzą wersy nowych wierszy. I tak nieplanowo zebrał się materiał na nowy tomik. Ponowne pojawienie się w księgarniach na pewno jest moim marzeniem, nie wiem jednak czy względy praktyczne w najbliższym czasie na to pozwolą. Pojawił się i dramat. Niedawno spod mojego pióra wyszła krótka sztuka teatralna, którą teraz wraz z młodzieżową grupą teatralną szykujemy do przedstawienia lokalnej publiczności.
Czym zajmujesz się poza pisaniem wierszy? Co robisz prywatnie, czym zajmujesz się zawodowo? Jaka naprawdę jest Paulina Ożegalska?

Moje życie toczy się na styku pedagogiki i poezji. Jako animatorka angażuję się w inicjatywy społeczno-kulturalne dla dzieci, młodzieży i dorosłych, często międzypokoleniowe. Prowadzę zajęcia edukacyjne, aktywizujące „nieme” grupy do aktywności w środowisku lokalnym oraz artystyczne. Ale aktualnie więcej odpoczywam wypatrując wielkiego wyzwania zawodowego. Do tego nałogowo układam puzzle, piekę maślane ciasteczka, popijam spore ilości kawy z mlekiem i wędruję po połoninach. 

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki



Coś od siebie dla czytelników:

Życzę Wszystkim dużo poezji w codziennej prozie i wyłącznie radosnych przyzwyczajeń!

Dziękuję za rozmowę :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz