poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wywiad z Dorotą Schrammek :)







Dorota Schrammek zawsze podkreśla, że rodzina w Jej życiu jest najważniejsza. Umiejętnie słucha swoich czytelników i otoczenia, by aktualne problemy i tematy zawrzeć w swoich powieściach, które w krótkim czasie stają się najbardziej poczytnymi książkami. Nic dziwnego. Dorota pisze zwięźle, ale niezwykle emocjonalnie. Z zaciekawieniem śledzi się losy Jej bohaterów, którym stawia na drodze mnóstwo znaków zapytań, radości i codzienności podobne do naszych.



Całkiem niedawno premierę miała „Niepełka” jedna z Jej ostatnich książek. I znowu zaskoczyła czytelników. Znakomicie wniknęła w świat nastolatków, ukazała podziały między nimi i różnorakie podejście do osób niepełnosprawnych.


Dzisiaj zapraszam Was na rozmowę o tym, jak powstawała „Niepełka” i jakie są dalsze plany wydawnicze Doroty :) 


Doroto, „Niepełka” to powieść dla dzieci, młodzieży, ale myślę, że też i dla dorosłych. A może przede wszystkim dla dorosłych, którzy mogliby chociaż odrobinę zatopić się w świat swoich dzieci tak od środka. Skąd pomysł na to, by bohaterką tej nietypowej i bardzo sugestywnej opowieści uczynić niepełnosprawną nastolatkę?

Wszystkie pomysły czerpię z życia, tak samo było z tym. Delikatna sugestia wyszła od młodzieży, przebywającej w ośrodkach wychowawczych. To osoby, których życie skrzywili w głównej mierze dorośli. Młodzież ta pytała mnie, dlaczego w powieściach jest tylu idealnych bohaterów, natomiast mało pisze się o zagubionych, szukających swojego miejsca, pokrzywdzonych i spycha się ich na margines. To sprawiło, że główną bohaterkę zrobiłam niepełnosprawną Weronikę. 


Przeniknęłaś w środowisko nastolatków znakomicie. Nakreśliłaś wyrazistych bohaterów. Kto lub co było Twoją inspiracją do opowiedzenia czytelnikom tej historii?


Sama tytułowa Niepełka jest „złożona” z kilku postaci, które podpatrywałam. W życiu realnym znam niepełnosprawną Weronikę, która interesuje się fotografią – stąd pasja u bohaterki. Moja córka ma na imię Weronika – zatem wiadomo, skąd imię w książce. Pierwowzorami pozostałych bohaterów także były osoby, z którymi miałam jakąś tam styczność. Doszłam do wniosku, że ich historie były na tyle interesujące, aby podzielić się nimi z młodymi czytelnikami.





„Niepełka” wywołuje w czytelnikach wiele emocji. Jakie wywoływała w Tobie, kiedy o niej pisałaś?


Jako autorka staram się opisywać emocje, ale nie mogę dopuścić, aby samej sugerować się nimi. Może to zabrzmieć dziwnie, ale emocjonuję się dopiero wtedy, gdy powieść już jest na świecie. Złoszczę się w momentach, w których należy się złościć; irytuję tam, gdzie powinnam, tak samo cieszę.


Jak Ci się pisało te nieustanne starcia między światem rozkapryszonej Kingi a Weroniki? 

Wbrew pozorom – prosto, ponieważ o takich starciach czytałam nieustannie na forach internetowych dla młodzieży. Wyrobiłam sobie zatem wizję, jak one powinny wyglądać. 


Weronika, jak wiele osób niepełnosprawnych chce, by traktować ją jako normalną nastolatkę. Ma swoje pasje, otrzymuje nawet szansę od miasta, by je rozwijać i realizować. Myślę, że też poniekąd ma ta książka nieść takie przesłanie. Ale do powieści wplotłaś jeszcze dwoje innych bohaterów. Michalinę i Gabriela. To postaci również bardzo wyraziste, które od początku zaznaczają swój teren i stają po stronie Niepełki. Coś ich poniekąd połączyło z niepełnosprawną Weroniką. Samotne zmaganie się ze swoimi problemami? Alienacja od społeczeństwa, a może niezrozumienie rówieśników? Jaki był w tym cel?


Michalina i Gabriel, podobnie jak Weronika, to osoby odrzucone w jakiś sposób przez społeczeństwo. Przed tysiącami lat nasi przodkowie radykalnie eliminowali osoby, które były dla nich obciążeniem. Gdzieś mamy to zakodowane. W rzeczywistości im bardziej współczujemy niepełnosprawnym czy pokaleczonym przez los, tym bardziej w duchu cieszymy się, że ta sytuacja nas nie dotyczy ani nie jest obecna w naszym życiu. Starałam się tak zarysować Michalinę i Gabriela, aby ich życie nie było traktowane z litością czy żalem. Im tego nie potrzeba. Zdecydowanie lepsze jest dla nich wsparcie, delikatne stymulowanie i motywowanie do pokonywania kolejnych życiowych barier.


Znakomicie wpisałaś w fabułę legendy o Trzebiatowie. W ogóle umieściłaś całą akcję w tym mieście, promujesz wiele nadmorskich miejsc, w tym również Pobierowo. Z miłości do tych miejsc?

Mieszkam w powiecie gryfickim. Na każdym spotkaniu z dziećmi czy młodzieżą powtarzam, że najpierw należy poznać powiat i województwo, w którym się żyje, a dopiero potem planować wyprawę życia do Nowego Jorku. Wszystko zaczyna się w naszej małej ojczyźnie. Uwielbiam miejsce, w którym żyję – inaczej bym w nim nie mieszkała ;-) . I uważam, że należy o nim pisać, umieszczać w nim akcję. Tak samo było w przypadku Trzebiatowa, który pokochałam od pierwszego wejrzenia :)


Nie powiedziałaś jeszcze ostatniego słowa w życiu Niepełki. Będzie kontynuacja?

Będzie! I choć zakładaliśmy początkowo trzy części, to… jednak będzie ich nieco więcej. Ale na razie nie mogę nic zdradzić ;-)

Twoje najbliższe plany wydawnicze:

W połowie tygodnia ukażą się moje bajki – „Skarpetkowy potwór” :) 14 czerwca będzie miała miejsce premiera „W słońcu i we mgle”, powieści umiejscowionej tym razem w rodzinnym Wałczu :). Jestem w trakcie pisania powieści na drugą połowę tego roku oraz planowania dalszych „Niepełek”. Dużo się dzieje!




Coś od siebie dla czytelników:

Drodzy Czytelnicy! Dziękuję Wam za to, że chcecie czytać akurat moje książki. Mam nadzieję, że ich lektura sprawia Wam tyle przyjemności, co mi ich pisanie. Życzę Wam samych cudownych dni tej wiosny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz