środa, 12 kwietnia 2017

Z cyklu KARTY HISTORII - „Randka z wrogiem” Ludwika Zachariasiewicz. O tym, że historia wciąż odrywa przed nami nowe fakty...








Wydawnictwo PWN oraz Ośrodek KARTA

Ilość stron: 136

Nowość wydawnicza, bestseller

Książkę znajdziecie:



Ta historia zdarzyła się naprawdę. Nie bez celu przy tytule książki napisałam swoje określenie, albo jego rozszerzenie, jak kto woli, bowiem karty historii posiadają rewiry wciąż nieodkrytych, przysłoniętych historią samą w sobie faktów. O tym, że Armia Krajowa w czasie wojny przysłużyła się walce o wolność i niepodległość wie niemal każdy, ale z jej działalnością sięgającą czasów już powojennych mało kto ma do czynienia, nawet historycy, naukowcy różniący się stopniem naukowym badający fakty historyczne, prześcigają się w coraz to nowszych odkryciach i wynikach swoich dociekań. W „Posłowiu. Tajemnice Ludwiki Zachariasiewicz” książki bowiem czytamy:

„Niełatwo uzupełnić i naprostować tę opowieść, zwłaszcza że poruszamy się w tematyce słabo przebadanej – dzieje wywiadu AK, zwłaszcza jego antysowieckie dokonania są słabo znane historykom. Nawet okres okupacji niemieckiej ma swoje białe plamy i niedopowiedzenia.”




Autorka tych wspomnień ma dzisiaj dziewięćdziesiąt pięć lat. Kiedy zaś miała ich raptem kilkanaście, zaczęła się wojna. Młoda, piękna, rodzinnie związana z Grudziądzem. Córka oficera. W czasie wojny działała w konspiracji. To właśnie działając w konspiracji bywała w kasynach, gdzie otaczała się wianuszkiem Niemców, bywała z nimi w kasynach podejmując obserwację kolaborantów, by potem wydać ich „swoim”. Przebojowa Lusia (konspiracyjny pseudonim), u schyłku wojny otrzymała od dowództwa AK zadanie ściśle wywiadowcze - ujawnić się Sowietom, wtopić w ich środowisko i o wszelkich podejmowanych przez nich działaniach informować przełożonych. Lusi pomagała we wszystkim niezwykła uroda, wdzięk, zadbane ciało. Dbała o swój wizerunek zewnętrzny, bywała u najlepszych fryzjerów, korzystała z usług manikiurzystek. Pupilka NKWD rozpoczęła pracę w Milicji Obywatelskiej w Grudziądzu. Tam poznała lokalnych ubeków, poddawała się flirtom, chadzała na bale, do restauracji. Jednak wszystko co dobre, zazwyczaj ma swój kres.

Wraz z zakończoną wojną, odwróciła się od niej cała rodzina, przyjaciele, znajomi. Ukochani dziadkowie uważali ją za zdrajczynię. Nie miała w nikim oparcia i pomocy. Kiedy Sowieci stwierdzili, że jest im zbędna, bo nikogo konkretnego jeszcze nie wydała, trafiła do więzienia dla kobiet skazanych w procesach politycznych w Bydgoszczy – Fordonie. Tam przeszła najgorsze chwile w swoim życiu. Bita, torturowana, poddawana psychicznemu znęcaniu się. 

Charakter Ludwiki można określić jako silny, odważny i dosyć hardy. W czasie konspiracji nie bała się kompletnie niczego, szła wręcz na żywioł. I chociaż miewała chwile zwątpienia, długo nie wyjawiała się z prawdziwej działalności. Natomiast cała ta historia pokazuje cząstkę działalności wywiadowczej AK. Do czego były wykorzystywane młode dziewczęta. Nie zawsze, rzecz jasna i nie we wszystkich przypadkach, ale bywały o takie.





„Randka z wrogiem” to szczera i prawdziwa opowieść o życiu w ciągłym stresie, będąc na celowniku nie tylko wroga, ale i grupy, do której się przystało. To historia kobiety, której narzucono sposób życia w czasie i po wojnie, by przetrwać. W tym czasie nie ważne są jej priorytety, marzenia, czy pragnienia. O tym się nie myśli, kiedy z tego co się widzi i słyszy chce się zapamiętać jak najwięcej. To książka niezwykle sugestywna i emocjonalna. Taka, o której długo się pamięta, a nawet pamięta cały czas, która robi wrażenie, ale i zadaje mnóstwo pytań, często retorycznych.

Czy nam jest dane osadzać takich ludzi i ich życie? Nie. To ciemna strona historii, wydarzeń, które miały miejsce w niedalekiej przeszłości. Różne rzeczy się wtedy działy, do różnych rzeczy ludzie byli zmuszani, wykorzystywani. Ludwika Zachariasiewicz była młodziutką dziewczyną, nienauczoną życia, obycia, nawet nie do końca świadomą tego, co wokół niej się działo. Myślę, że to przyszło z czasem. Na pewno szczególnie dotkliwie odczuła odrzucenie bliskich i znajomych, że to wtedy powoli dojrzewała w niej myśl, że to co się wydarzyło nie było do końca takie, jakie chciała. 


„Doświadczenia wojny i stalinizmu są wspólne dla całych pokoleń, jednak wyjątkowość Ludwiki Zachariasiewicz zastanawia. Szczególne zadanie, jakie wykonywała z rozkazu AK- czy miało charakter unikatowy, czy też po prostu żadna z dziewczyn wysyłanych niemal wprost w ramiona wroga jeszcze do tej pory o swoich losach nie opowiedziała?”

Książka w formie wspomnień napisana ciekawie, z zachowaniem staranności wciąga od pierwszych wersów. A wnioski z niej, każdy czytelnik musi wynieść sam.

Ja polecam! 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz