Audiobook. „Kiedy wolność mówi szeptem” Martyna Senator. Kiedyś trzeba zmierzyć się z przeszłością, zacząć żyć swoimi pragnieniami...






Wydawca wersji audio: StoryBox

Czyta: Monika Dąbrowska-Jarosz

Czas trwania: 12 godz. 59 min.


Na pozór prosta historia o dziewczynie, która ucieka od pewnych decyzji i przeszłości, a w rzeczywistości prawdziwa opowieść o tym, że warto zawalczyć o swoje marzenia i wreszcie żyć swoim życiem, a nie zadowalać innych. Ale, zanim przejdę do sedna tego, co chcę o tej książce napisać, kilka zaledwie słów o samym audiobooku. Miałam już okazję zapoznać się z twórczością autorki przy okazji „Ósmego koloru tęczy”, którą również odsłuchałam w formie audiobooka. Czytała go ta sama lektorka, co „Kiedy wolność mówi szeptem” - Monika Dąbrowska – Jarosz. Wpisałam już panią na listę moich ulubionych lektorów i podtrzymuję wszystko co, napisałam przy okazji poprzedniej pozycji. Odpowiednia intonacja, odpowiednia barwa głosu, świetny podział na role, z wyszczególnieniem i znakomitym wejściu w rolę każdego bohatera. To nie mój pierwszy audiobook, dlatego znacie już trochę moje upodobania i wiecie, że w tej kwestii jestem niesamowicie wymagająca. Pani Monika oddała treść książki z wdziękiem i odpowiednią klasą.

Główną bohaterką powieści Senator jest Jane. Kobieta bardzo podatna na narzucane jej zdanie i oczekiwania. Przez całe niemal życie, Jane grała wszystkie role, jakie zaplanowali jej bliscy. Prawo, które studiowała na wyraźne polecenie rodziców, a także towarzystwo w jakim się obracała, czy narzeczony, którego wybrała jej matka. Rodzina Jane mieszkała w wielkim domu w Chicago. Rodzicie obracali się wśród najlepszej śmietanki towarzyskiej i bogatych inwestorów. Jane miała swoje mieszkanie i tam spędzała wolny czas, jak się okaże, potajemnie studiując oprócz prawa, drugi kierunek, a później pracując w firmie zajmującej się projektami wnętrz. I ten właśnie kierunek jest tym wymarzonym.





Jane oprócz tego, że była ładna i mądra miała jeszcze jedną ukrytą pasję - kochała motory. Nawet posiadała jeden i to na nim ulegnie wypadkowi. Nikt z bliskich nie wie, ani o jej pracy, przerwanych studiach prawniczych, ani o motocyklu. Tuż po wyjściu ze szpitala, Jane przewróci swoje życie do góry nogami. Zerwie telefoniczne zaręczyny z Chrisem i wyjedzie daleko od domu, za Ocean, do Szkocji. To miejsce okaże się nie tylko dla niej duchowym azylem. To będzie czas, w którym kobieta zrozumie wiele rzeczy, znajdzie życiową ścieżkę, spokój wewnętrzny, odnajdzie też swoją przeszłość i tożsamość oraz pozwoli odzyskać zaufanie do innych. Tam pozna Brigget oraz przystojnego, krnąbrnego indywidualistę Tomma. To będzie początek jej wielkiej podróży w głąb siebie i walka o swoje marzenia.

Przyznam, że zakończenie jest po prostu zaskakujące. Cieszę się, że autorka nie stworzyła przelukrowanej historii, tylko autentyczną opowieść o poszukiwaniu własnego „ja”. Każdy z bohaterów ma jakąś przeszłość za sobą, są wyraziści, indywidualni. Co najważniejsze, ci, którzy otoczą opieką Jane uświadomią jej, że życie nie polega na zadowalaniu innych, a bycie w zgodzie z samym sobą, nie wolno wstydzić się powziętych decyzji, marzeń, czy pragnień. Na początku trochę się irytowałam, że Jane daje tak sobą manipulować, ustawiać po kątach, jednak autorka nie dała zrobić jej krzywdy. Okazało się, że to bohaterka silna i jak chce to potrafi tupnąć nogą i walczyć o siebie. 




Powieść napisana jest pięknym epickim językiem, lekko. Wiele jest w niej emocji, sugestywnych obrazów. Plastyczne opisy pozwalają czytelnikowi przenieść się w miejsca razem z bohaterami. Świetne dialogi, znakomicie skonstruowana fabuła oraz element zaskoczenia na samym końcu. Do tego znakomity, bardzo profesjonalny odczyt lektorski Moniki Dąbrowskiej – Jarosz będzie naprawdę dla Was czasem miłym i na pewno nie straconym.


„Kiedy wolność mówi szeptem” Martyny Senator zabierze Was w niezwykłą i niecodzienną podróż, która pokusi się, by zadać Wam kilka retorycznych pytań, pozwoli na chwilę głębszej refleksji. To opowieść o cząstce każdego z nas, bo przecież każdy nosi w sercu jakieś zady, każdy z nas ma swoje marzenia. To opowieść o sile siostrzanej miłości, zaufaniu, próbach przyjaźni, poszukiwaniach, odwadze drzemiącej gdzieś głęboko w nas oraz powieść o odzyskiwaniu tożsamości, która przez lata karmiona była fałszem i złudnym obrazem szczęścia.


Polecam!

Komentarze

  1. Lubię kiedy zakończenie potrafi zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty