wtorek, 2 maja 2017

„Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?” Dariusz Kaliński. Gdy nadeszła czerwona szarańcza...






Wydawnictwo Znak oraz Seria wydawnicza Ciekawostki Historyczne.pl

Ilość stron: 304, oprawa twarda

Nowość wydawnicza dostępna na:





Chociaż książka przypomina zbiór rozpaczliwych reportaży, to tak naprawdę diarystyczny zapis chronologicznego wejścia na okupowane przez Niemców tereny, Armii sowieckiej, która była witana przez ocalałych początkowo w euforii, ze łzami w oczach, kwiatami, jak wybawców, którzy zwrócili im wolność. Szybko jednak okaże się to obraz złudny. Jak to naprawdę wyglądało? Przyznam szczerze, że czytając tę książkę włos jeżył mi się na głowie. Robi wrażenie, pozostawia pewien niesmak, ale przede wszystkim szok, po którym ciężko się otrząsnąć.


Nadając tytuł książce „Czerwona zaraza”, autor nawiązał ściśle do treści wiersza Józefa Szczepańskiego z roku 1944, który to wyraża gniew i bunt spowodowany bezczynnością Armii Czerwonej, która z boku przyglądała się krwawej walce powstania warszawskiego. Wszystkie opisane zaś po kolei rozdziały utwierdzają w słuszności wyboru tytułu i jeszcze głębszej jego wymowie. 




To pewne i zrozumiałe, że kiedy sowieci skutecznie cofali wojska niemieckie, ludność udręczona wojną, prześladowaniami, wszechobecnym złem, niewiadomą bytu witała swoich wybawców z radością i łzami w oczach. Początkowo, pierwsze oddziały sowieckie przyniosły ze sobą nadzieję na lepszą przyszłość i długo oczekiwaną, sponiewieraną swobodę. Jednak niedługo po tym, nadeszły oddziały, których zadaniem było rabowanie i iście agresywny bandytyzm, rozprzestrzeniający się jak najgorsze robactwo.


W książce nie brak dokumentarnych opisów naocznych świadków tamtych czasów. Zaczęło się od zuchwałych rabunków drogocennych przedmiotów, po bandytyzm, uliczne napady na ludzi, u których zauważono zegarek, biżuterię. Potem przyszła kolej na przemoc seksualną. Wieloletnia służba wojskowa żołnierzy, tłumienie w sobie potrzeb natury intymnej, hektolitrami wypijany alkohol, libacje, wywołała falę napaści na kobiety. Dla mnie to rozdział najbardziej szokujący, bulwersujący. Nie szczędzono nikogo. Od małoletnich dziewczynek, po kobiety w ciąży, mężatki, wdowy, panny, starsze kobiety, babcie. Tych, którzy stawali w ich w obronie z miejsca zabijano. Niepojęte dla mnie były możliwości mężczyzn o nieokiełznanej huci, gdzie gwałcono kobiety często na śmierć, bez jakiegokolwiek skrępowania, publicznie, po kilkudziesięciu naraz. Nie do opisania, wzburzone emocje wywoła we mnie scena, w której wysoki rangą oficer sowiecki zgwałcił trzyletnie dziecko. Tego rozdziału nie da się skomentować, on wywołuje w czytelniku wstrząs i konsternację, z której ciężko się otrząsnąć. Również wtedy, gdy czyta się o wracających do „wolnego” kraju uwolnionych z nazistowskich obozów więźniów, a szczególnie kobiet, których również nie ominięto. A kiedy czerwonoarmiści weszli na tereny niemieckie, nawet Niemki padły ofiarą licznych gwałtów. 






Cóż, każda wojna ma ciemne strony, ciemne karty. Nie tylko zresztą okres wojenny, książka ta traktuje okres krótko powojenny. To zapis przeżyć, autentycznych faktów, które są takimi wycinkami wplecionymi w fakty historyczne zawarte w treści. Dodatkowo z książki dowiecie się, jak wyglądały grabieże majątków, cennych i wartościowych przedmiotów, jak i za co dokonywano przez Sowietów deportacji, w jaki sposób sowieckie służby bezpieczeństwa przygotowywały grunt pod objęcie władzy w Polsce.


Nieobliczalni „wybawiciele” narodu polskiego, pokazali swoje prawdziwe oblicze. Grabieżcy, gwałciciele, buntownicy, mordercy. Sowiecka partyzantka siała cierpienie, nienawiść, śmierć, spustoszenie.

„Zapłonęły polskie dwory i placówki przemysłowe. Mordowano całe rodziny.[...] To, co zobaczyliśmy, gdy odeszli partyzanci, przechodziło ludzkie pojęcie. Wypalone budynki. Stosy trupów. Głównie rany postrzałowe, porozbijane głowy, wytrzeszczone w przerażeniu, martwe oczy.”



Obrazy zapisane w książce są tymi, o których powinien przeczytać każdy. Prawda, jaką w niej zawarto często wywołuje sprzeczne emocje w czytelniku, który z wściekłości i wewnętrznego buntu musi książkę dawkować kilka razy. Odkładałam ją kilka razy i po jakimś czasie do niej wracałam. To wydarzenia, które minęły, ale nigdzie nie jest napisane, że historia może się nie powtórzyć. Czy z tych zapisów umiemy wyciągnąć wnioski? 


To bezwzględni oprawcy uwolnili nasz kraj spod pręgierza wojny, która siała zło, śmierć niewinnych ludzi. A kiedy nastąpiło stopniowe oswobadzanie, wydarzenia ponownie się powtórzyły. Jakim trzeba być chorym człowiekiem, ile trzeba mieć w sobie zwierzęcego instynktu, by dopuścić się takich rzeczy? Wiele emocji przelało się we mnie przy lekturze tej książki, nawarstwiła masa pytań, wątpliwości. Brutalna prawda, którą powinien poznać każdy. 



Polecam!



Za egzemplarz książki dziękuję:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz