KONKURS! Zinterpretuj tytuł i wygraj "Chłopca na szczycie góry" Johna Boyna :)










Kochani!

Mam do rozdysponowania jeden dodatkowy egzemplarz "Chłopca na szczycie góry" Johna Boyna. Zadanie konkursowe nie jest trudne. Wystarczy, że w komentarzu pod postem napiszecie własną interpretację tytułu książki - Wasze skojarzenia, pierwsze myśli, bez oczywiście sugerowania się recenzją książki. Wiem, że na Waszej kreatywności można polegać, dlatego jestem bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi. Piszcie, zwycięży najciekawsza odpowiedź! 


Regulamin konkursu:

1. Odpowiedzi udzielacie w komentarzu pod postem

2. Udział może wziąć każdy, kto mieszka na terenie Polski

3. Nie ważna jest objętość i forma wypowiedzi, byle pozbawiona była wulgaryzmów

4. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Replika


5. Konkurs trwa:

11.05 - 31.05 b.r do godz. 23:59


6. Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni opublikuję wyniki konkursu. Jeśli będę miała problem z wytypowaniem jednej odpowiedzi, poproszę o pomoc znajomych nie związanych z konkursem

7. Zaproście do zabawy znajomych, polubcie post konkursowy, udostępnijcie :)

Ważne!

Jeśli bierzecie udział w jakimkolwiek konkursie przeze mnie organizowanym, proszę byście sprawdzali potem jego wyniki!



Powodzenia!



Komentarze

  1. Pierwsze skojarzenie to taki Mały Książę. Potem na myśl przychodzi mi dziecko, które się nie boi. Być może bało sie kiedyś ale to było zanim wydarzyło się coś strasznego naprawdę, cos takiego z czym nawet dorośli, albo przede wszystkim oni nie potrafili sobie poradzić. A on musiał. Będąc małym i niewinnym widział świat inaczej, bardziej czarno- biało, w ostrzejszych kontrastach. Jego zycie wcześniej, jakiekolwiek by nie było nie mogli go na to przygotować w żaden sposób. Pewnie żadne by nie było. A potem zdarzyło się wielkie zło. Mroczne i kosmate otulające płaszczem niepewności. I właśnie wtedy zwyciężył. I teraz stoi na górze jako znak, jak latarnia morska ostrzegającą wędrowców , by inni też wiedzieli, by mieli nadzieję, że im także się uda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczycie góry kiedyś dziadek wybudował maleńką chatkę.Jak będziesz mi.ał kłopoty,jak będziesz miał dość ludzi to wtedy tam znajdziesz spokój,ciszę i miejsce do przemyśleń-mówił swojemu maleńkiemu wnukowi.Pamiętaj tylko jak tam dojść i nie pokazuj ścieżki nikomu,powtarzał do znudzenie zawsze wtedy,gdy razem maszerowali do chatki.
    Minęło wiele lat,a z chłopca wyrósł przystojny mężczyzna.Wiele nauk swojego dziadka zapamiętał i starał się do nich dostosować,ale wiele z nich jakoś nie za bardzo mu się podobały.Nie za bardzo uśmiechało mu się być "wiecznie na etacie i z kredytem na karku"On chciał żyć,może krótko,kto to wie,ale na pełnym gazie!
    Pewnego dnia spotkał ludzi,którzy pokazali mu jak odnależć "prostą drogę do Raju". Dragi,dziwki,nocne speluny,a potem napady,kradzieże ,handel kobietami,narkotykami,bronią!Wszystko szybko,niby łatwo i niby przyjemnie,ale ....
    Pewnego dnia komuś jego twarz zaczęła się mniej podobać.Ktoś inny stwierdził,że to jemu się należy "złoty cielec",a nie temu chłystkowi nie wiadomo skąd.
    Był wieczór,morze alkoholu,kłótnia i strzał/banalne/.Potem ból,krew i....ta droga na szczyt góry okazała się zbawieniem!
    jolunia559@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze skojarzenie chłopca na szczypcie góry przywiodło mi na myśl małego, rozdygotanego i skrajnie przerażonego Indianina, który właśnie rozpoczął najważniejszy w jego życiu "test" - rytuał przejścia, czy też inicjacji. Ilekroć czytałam o indiańskich zwyczajach, zawsze współczułam tym dzieciom w zasadzie, iż rodzice pozostswiają ich samych w najbardziej surowych, nieprzystępnych i trudnych do przetrwania warunkach (szczytu góry wydaje się tutaj idealnym miejscem),tylko po to, by doświadczyć halucynacji i zwidów. Serce mi się wówczas ściskało z bezbrzeżnego żalu dla ich losu, samotności, opuszczenia, a duszę przepełniała złość na taką bezmyślność i głupotę rodziców. Oczywiście emocje mną targające były wynikiem zarówno braku zrozumienia dla indiańskich tradycji, kultury, jak i z rodzicielskiej empatii - jako matka nigdy nie naraziłabym swego syna na takie skrajne niebezpieczeństwo! Tak - chłopiec na szczypcie góry to maleńki Indianin czekający na zbawienie, ducha opiekuńczego, czy choćby świt, samotny, pozbawiony opieki...
    sylwia84w21@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się to kojarzy z czymś dobrym.
    "Chłopiec na szczycie góry" - osoba, która pokonała swoje słabości i zdobyła cel, osiągnęła to, co wydawało jej się być nieosiągalne.

    Izunia Raszka

    OdpowiedzUsuń
  5. „Chłopiec na szczycie góry”
    Każdy z nas w swoim życiu zdobywa jakieś góry, pagórki! Każdy z nas ma wyznaczone cele, marzenia i pragnienia, które stara się spełnić! Oczywiście raz jest łatwiej innym razem trudniej, ale najważniejsze w życiu jest to, aby iść o przodu i z uporem wdrapywać się na wybrane szczyty!
    Sam fakt, że góry! Każdy je lubi, ale nie każdy potrafi im podołać, bo zdobywanie szczytów wbrew pozorom wcale nie jest takie proste! Aby wejść na sam szczyt trzeba mieć wiele odwagi, wiary w siebie samego, uporu w dążeniu do wyznaczonego celu, niezbędne są też poświęcenia kondycyjne, bo bez odpowiedniego przygotowania sprawnościowego możemy sobie nie poradzić! Potrzebujemy do tego również wiedzy i specjalistycznego sprzętu!
    Dlatego ja tytuł interpretuję jako historię chłopca, który postanowił wiele poświęcić, aby zdobyć wyznaczony sobie szczyt, który wcale nie był łatwym do zdobycia! Ale dzięki swej wytrwałości w dążeniu do celu, wielu i innym wyrzeczeniom, których musiał dokonać jego cel został osiągnięty. Historia z pewnością pokazywać będzie, że warto walczyć o swoje marzenia, bo jeżeli w siebie uwierzymy to możemy zdobyć najwyższe szczyty! A jak wiadomo na sam szczyt nie jest łatwo się dostać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chłopiec na szczycie góry skojarzył mi się z dzieckiem, które doświadczył znamiennie los, zadając niemało przykrości, goryczy przemijania, żalu i problemów, jakim musi sprostać, by przetrwać w dżungli życia. I ten chłopiec właśnie resztkami sił psychicznych próbuje sobie z nimi poradzić, kreując w głowie fantazyjny, idealny świat, gdzie dociera na sam szczyt góry zbudowanej z cegiełek marzeń, pięknych wyobrażeń, elementów fantastycznych, jakie nikomu się jeszcze nie śniły. Chłopiec ten spogląda z tego najwyższego punktu na świat, istniejąc tak naprawdę w wyobraźni, lecz próbując jakoś przenieść ideały na ogarniętą złem Ziemię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Góra, a więc przeciwieństwo dołu. Mówi się, że niżej upaść nie można. Chłopiec na szczycie góry, wydawałoby się, że osiągnął wiele, osiągnął i zdobył szczyt, sukces i spełnienie marzeń. Ale drut kolczasty na okładce książki mówi coś innego.Ten chłopiec ma trudne, wręcz nieludzkie życie, ograniczoną wolność, zabrane dzieciństwo i jego przywileje. Może w tej beznadziei widzi jakiś ratunek, jakieś światełko na szczycie góry...a może śmierć będzie tym wybawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje skojarzenie powiązało się z tytułami obu (przypomnienie tytułu pierwszej na okładce drugiej) książek autora i pewnie dlatego podsuwa mi taki pomysł na ciąg. Pasiasta piżama kojarzy mi się z obozem koncentracyjnym a obozy to szatański "pomysł" Hitlera. Dlatego w pierwszym momencie pomyślałam, że ta druga książka to swoista opowieść o Adolfie jako"chłopcu", który osiągnął swój szczyt góry udowadniając wszystkim, że jest "najsilniejszy". Każdy ma swój własny szczyt, niekoniecznie chlubny i do podziwiania...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi ten tytuł kojaarzy się z kimś, to mimo pzreciwności losu jest zwyciezcą. Udało mu się pokonać wszystkie przeszkody. Jest niepokonany

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie skojarzył sie chłopiec ktory po wielu przejściach , trudach , upadkach życiowych niepowodzeniach , udrękach przez innych rzucanych Dopiął swego stanął pomimo porażek i stał sie kimś gdzie nie był juz poniżany Osiągnął cel stanął ponad tymi co kiedys mieli go za nic teraz jest na szczycie gory tej gory ktora musiał sam w życiu przejść i wywalczyć sobie ten cel . Cel szczytu gory

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwsze moje skojarzenie to ktoś (tu: chłopiec), kto pokonał przeciwności losu i mimo wszystko dotarł na szczyt - osiągnął zwycięstwo. Ale za chwilę pojawiła się też refleksja: ok, jestem (albo ktoś jest) na szczycie, na górze, na przysłowiowym topie, ale szczyt to szczyt - zbocza tej góry są strome, łatwo spaść w dół... Upadek może być bolesny. Trzeba bardzo uważać. A i sam szczyt może być ostry...

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka Johna Boyna pt. ,,Chłopiec na szczycie góry" to lektura, w której do czytania oprócz znanego nazwiska autora, który notabene moje serce podbił serce swoim poprzednim dziełem (,,Chłopiec w pasiastej piżamie"), zachęca nawet sam tytuł.
    Kiedy czytam słowo chłopiec przed oczyma staje mi ktoś zupełnie niepozrony. Wyobrażam sobie chudego, niskiego, bladego i czarnowłosego jedenastolatka. Ma on duże niebieskie oczy, patrzące ze smutkiem, może nawet przerażeniem. Kojarzy mi się on z delikatnością, wręcz słabością, ale też z dziecięcym uporem. Jednak ten upór może się w każdej chwili złamać, a z oczu chłopca mogą popłynąć łzy.
    Z kolei szczyt góry to miejsce niedostępne, takie na które docierają najwytrwalsi i najsilniejsi. Jest tam zimno, wietrznie, a droga jest niebezpieczna i ciężka. Szczyt góry może oznaczać sukces. Ten, do którego dąży się uparcie i tyko najbardziej zdyscyplinowani dadzą sobie radę. Wspinaczka na górę to ciężki kawałek chleba, trzeba wiele poświęcić, aby dotrzeć do celu.
    Chłopiec będący na szczycie góry to moim zdaniem paradoks. Z jednej strony chłopiec, jego delikatność i łagodność, a z drugiej stromy szczyt góry- nieprzyjazne i pełne zagrożenia, surowe miejsce. Jednak im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej głowię się co może znaczyć ten tytuł. Może chłopiec jest głównym bohaterem, a ta skała to jego metaforyczny cel? Może książka to opowieść o mozolnym i trudnym- jak wspinaczka górska- dążeniu do sukcesów?
    Mimo że nic nie wiem na temat książki, po analizie tytułu i zauważeniu nazwiska autora jetem niemalże pewna, że książka będzie od dzisiaj figurowała na mojej liście książek pożądanych. Muszę częściej myśleć nad tytułami.
    iamqueenofbooks@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. "Chłopiec na szczycie góry" kojarzy mi się z nie do końca świadomym małym, młodym chłopcem, który naiwnie wierząc w młodzieńcze ideały, postępując zgodnie z zasadami przekazanymi mu przez rodziców, trafia na środowisko niezwykle trudne, zmienne, niebezpieczne. Środowisko, w którym nastroje, emocje oraz atmosfera zmienia się jak pogoda na szczytach gór. Młody, niedoświadczony, łatwowierny chłopiec pośród ludzi niekiedy fałszywych, pośród przyrody, w której czeka wiele niebezpieczeństw, pośród złych i chorych ludzkich układów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyobraziłam sobie Syzyfa, który z wysiłkiem pcha ogromną skałę na szczyt góry, by po chwili patrzeć, jak jego starania idą na marne. Tyle, że w takim przypadku byłaby mowa o "mężczyźnie", a nie "chłopcu" w tytule. Świat dziecka nie jest taki fatalny i pozbawiony sensu. Myślę więc, że tytuł odnosi się zarówno do sukcesu, jakim jest osiągnięcie szczytu, jak i samej drogi do niego. Nie raz pewnie chłopiec musiał podjąć decyzję, czy iść dłuższym i bezpieczniejszym szlakiem czy jednak zaryzykować, podążyć krótszym ale stromym podejściem? Czy ważniejsze jest osiągnięcie celu czy samo dążenie do niego?
    Zwróciłam też uwagę na to, że tytuł sugeruje samotną wędrówkę. Nie czytałam opisu, aby się niczym nie sugerować, ale jeśli mały chłopiec rzeczywiście wyrusza w samotną wędrówkę, to oznaka wielkiej odwagi, ale i desperacji, musiało się wydarzyć coś naprawdę strasznego, jeśli się na to zdecydował. Wziął życie w swoje rączki...brawo! Często dorośli nie potrafią się na to zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje pierwsze skojarzenie? Dziecko, które staje przed kolejnymi wyzwaniami.. Któremu napotykane trudności jawią się jako problemy nie do pokonania i "straszą" jak wielka góra, którą trzeba pokonać.. Każdy kolejny sukces, pokonanie słabości i przeciwności zbliża do szczytu tej góry, aby w efekcie z dumą stanąć na jej szczycie jako dorosły, ukształtowany człowiek, który w duszy zawsze będzie małym chłopcem walczącym z losem...

    OdpowiedzUsuń
  16. Chłopiec na szczycie góry skojarzył mi się z dzieckiem, ale nie takim zwykłym, który z radością i beztroską przeżywa swoje dzieciństwo i spędza przyjemne chwile w otoczeniu misiów i samochodzików. To chłopiec, który, mimo niewielu lat, przeżył już wiele. Jak na swój wiek jest nad wyraz rozwinięty, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Góra to dla mnie symbol pewnych problemów, trudności, samotności, bólu itp., które chłopiec musiał doświadczyć, przezwyciężyć, by wspiąć się na szczyt, czyli lepsze życie. Być może na swojej drodze spotkał dobrych ludzi, którzy mu pomogli, ale tak naprawdę jest sam na szczycie tej góry. Musiał liczyć tylko na siebie i swoje siły. Góra stała się dla niego ostoją, a z jej szczytu może obserwować już bezpiecznie świat. Tylko od niego zależy, czy zdecyduje się zejść i wrócić do codziennego, realnego świata czy pozostać na szczycie góry...

    Pozdrawiam

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczyt góry kojarzy mi się z odosobnieniem i samotnością (coś a la Kordian), ale także widokiem na wszystko wokół. Co według mnie może być metaforą tego, że często to właśnie dzieci, które nieoczekiwanie znalazły się w środku życiowych zamętów i wielkich dramatów, właśnie z tej wyobcowanej, wepchniętej na szczyt piętrzących się problemów perspektywy jako jedyne widzą to, czego dorośli nie chcą zobaczyć – istotę kłopotów, ich przyczynę lub niełatwe rozwiązanie. A że dorośli wyznają zasadę „dzieci i ryby głosu nie mają”, takim dzieciom jak tytułowy chłopiec pozostaje tylko patrzeć na dzieło zniszczenia w wyniku czczych bojów toczonych przez dorosłych. Nie wiem, czy moje wyjaśnienia nie są bardziej pogmatwane niż wieloznaczny tytuł, ale tak właśnie to rozumiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tytuł kojarzy mi się z czymś bardzo smutnym. Zdobycie szczytu góry kojarzy nam się z fantastycznymi widokami, ale jak wiemy - musi to być okupione wielkim wysiłkiem. Podobnie tutaj - główny bohater widzi, więcej od innych, lecz okupił to strasznym cierpieniem. Co najgorsze - nic nie może zrobić, jedynie patrzeć. Mawia się, że szczyty osiągają najlepsi i najmocniejsi. Czy to nie idealny opis tego chłopca? Poprzez swą niewinność i wrażliwość "pobija" wszystkich dorosłych, ale mimo to musi się mierzyć ze swoja niemocą - niemocą odmiany czegokolwiek. Tytuł równocześnie może być metaforą ludzkiej egzystencji. Wiele możemy uczynić, zrobić, zmienić. Niestety, zawsze znajdzie się coś ponad nasze siły. Coś, na co możemy tylko popatrzeć.

    Natalia G.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty