czwartek, 4 maja 2017

„Paulinka w krainie Wróżdocji” Dagna Krzysteczko :)






Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 68

Książkę znajdziecie:




Wróżdocja to realny świat nierealnych marzeń, a takie marzenie ma Paulinka, która marzy o tym, by mieć braciszka. Jest mała i czuje się bardzo samotna, smutna, bo nie ma się nawet z kim pobawić. Ale pewnego wieczora, kiedy dziewczynka kładła się już spać, do okna jej pokoju zapukała maleńka wróżka Spełniotka. I bynajmniej nie przybyła do Paulinki w celach dotrzymania dziewczynce towarzystwa, ale by móc spełnić jej wielkie marzenie.





We Wróżdocji zły czarodziej przetrzymuje w lochach swojego królestwa małego Arturka, brata Paulinki, który ma się dopiero narodzić, a dodatkowo rodzicom dziewczynki mąci w głowie złymi czarami, by coraz częściej i skuteczniej myśleli o wyjeździe za granicę, chociaż już teraz nie mają dla siebie za dużo czasu. Spełniotka pomaga Paulince przemienić się we wróżkę, podobną do siebie, aby dziewczynka spróbowała chociaż zrobić wszystko, by uwolnić swojego braciszka.


Ale, wyprawa do Wróżdocji okaże się nie lada wyzwaniem, nie będzie wcale tak łatwo, bo zły czarodziej ma swoich wiernych sługusów, którzy mu o wszystkim donoszą, a dodatkowo wrót jego komnaty pilnuje głodny, ziejący ogniem smok. W najbardziej rozpaczliwym momencie pojawią się u jej boku rodzice, którzy pewne sprawy przemyślą i wreszcie ockną się z czaru rzuconego przez złego czarodzieja. Jak cała eskapada się zakończy?





Bardzo spodobała mi się forma narracji w bajce. Autorka opisuje wszystko lekko, a jednocześnie w sposób pozbawiony moralizatorstwa, przyjmując ton, w którym narrator zwraca się w pewnych momentach do czytelnika bezpośrednio, zadając mu pewne pytania, objaśniając wszystko dokładnie. Jednocześnie, pod warstwą ciekawie osnutej opowieści, autorka porusza ważny temat. Warto rozmawiać z dziećmi o pewnych problemach dorosłych, nie udawać, a mówić otwarcie. Dzieci są znakomitymi słuchaczami, a jeszcze lepszymi pocieszycielami, robią to szczerze. Może nam się wydawać, że nie rozumieją, że ich to nie dotyczy. To błąd. Dzieci wiele rozumieją, oczywiście na swój sposób, ale lepiej, byśmy to my – rodzicie pokazali im, że świat składa się nie tylko z dobra, ale też zła. Oczekiwanie na dziecko, wiąże się z pewnymi problemami, warto, by dzieci wiedziały o tym.


Książka uwrażliwia również na aspekt rozmowy z dzieckiem, jak ona jest ważna. Jak ważne są te bezcenne chwile spędzone z dzieckiem, razem. Rodzice Paulinki byli zajęci własnymi sprawami, nie mieli na nic czasu, a już na pewno nie na spędzanie czasu razem ze swoim dzieckiem. Tymczasem, to ulotne chwile, które miną bezpowrotnie.


Na uwagę zasługują również ilustracje zawarte w książce, autorstwa Grzegorza Dziurdzia.


Książkę polecam!


Za egzemplarz dziękuję:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz