Rozstrzygnięcie drugiego etapu cyklu literacko - kulturalnego :)









Kochani!

30 kwietnia zakończył się drugi etap cyklu literacko-kulturalnego. Nadszedł czas, by go rozstrzygnąć.

Tym razem, chciałam znać Wasze zdanie na temat popełnianych grzechów językowych. Co Was drażni, co zauważyliście na ten temat? Czy zdarzyło Wam się kiedyś zwrócić w ogóle komuś uwagę, że nie mówi poprawnie, jeśli tak, to w jakiej to było sytuacji. Życie dostarcza nam mnóstwa inspiracji i tematów do dyskusji. Link do konkursu znajdziecie tu: http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/03/drugi-etap-cyklu-literacko-kulturalnego.html

Jak zwykle, nie zawiodłam się na Waszej kreatywności. Nie mniej jednak, najbardziej inspirującej i wyczerpującej odpowiedzi udzieliła Joanna M., która tym samym zwycięża drugi etap cyklu!
Poniżej odpowiedź Joanny, którą pozwalam sobie przytoczyć w całości z racji tego, że zmieniłam opcje na blogu:

"Długo zajęło mi zabranie się za tę wypowiedź.
Około roku temu odłożyłam na bok, a raczej zredukowałam stopień zainteresowania nauką języków obcych. Polszczyzna od dawien dawna plasuje się w ścisłej czołówce najtrudniejszych języków świata, więc postanowiłam rozprawić się z zaułkami języka polskiego zanim zabiorę się za inne lingwistyczne podboje. Trafiłam wówczas na kompletną dla mnie nowość- vlog, czyli kanał na youtube, który tworzy Paulina Mikuła. W niezwykle wdzięcznej formie podaje pod rozwagę elementy języka, nad którymi w codziennym pędzie niekoniecznie Polacy (i nie tylko) przystają. Tematyka „podpasowała" mi do tego stopnia, że kupiłam książkę „Mówiąc inaczej” wspomnianej wyżej polonistki. Zaczęłam więc ubiegłego lata przesiadywać na parkowych ławkach, a w porywach nadbałtyckich plażach, zanurzając się w temat czystości języka.
Powaliła mnie skala, na którą moi znajomi używają „w każdym razie” w miejscu błędnie stosowanego przeze mnie „w każdym bądź razie”! Ten chwast udało mi się szczęśliwie wyplewić! Od sierpnia 2016 proszę chrześniaka, by zawiązał but, a nie buta. Zaczęłam wysyłać SMS, nie SMSa. Polecam wyłącznie tę książkę i rekomenduję tę piosenkę. Z konsternacji nad owocami cytrusowymi i wiecznej walki w mojej głowie pomiędzy pomarańczem a pomarańczą (ech), jem tylko mandarynki (nawet Napoleon B. nie osiągał samych sukcesów…)
Po początkowych językowych autokorektach odkryłam „Słownik polsko-polski” prof. Miodka, który wytłumaczył mi gdzie raki zimują i czym się różni pan doktór od pana doktora.
Kolejnym krokiem były telewizyjne spotkania z prof. Bralczykiem, z których płynęła kojąca wieść, że anglicyzmy, germanizmy ani rusycyzmy polszczyzny nie pogrzebią, a ewolucja języka nie postępuje w tak zawrotnym tępie, w jakim powiększa się dziura ozonowa. Jest więc o co się bać, ale bardziej ekologicznie niż etymologicznie (przynajmniej na razie).
No to czas na codzienność… Bo jak już się tak naoglądałam, naczytałam i naprzyglądałam purystom językowym, poczułam fragment ich mocy we własnym płacie czołowym i poczęłam wyjaśniać okolicznym personom, że można by mówić lepiej. Przytoczę więc kilka przykładów, którymi oberwali ludzie z najbliższego otoczenia:
Skoro masz w domu włączniki, to włączaj, nie włanczaj.
Skoro nie masz pewnych rzeczy w dupiu, to nie miewaj ich też w cudzysłowiu, a cudzysłowie (poprzez prostą analogię do d…).
Rzeczy bierz na tapet (takie zielone sukno), nie tapetę- w pionie się trzyma raczej tylko człowiek (i to też niekoniecznie każdy…)
Polecam też rozwiązywanie spraw po linii najmniejszego oporu, nie najmniejszej linii oporu (bo jak tę linię zmierzyć? linijką ds. problemów językowych?).
Na koniec, dobrze widzianym byłoby odróżniać dwa słowa, których ja nie potrafię- przynajmniej i bynajmniej. Przynajmniej!
Kolejnego przykładu z rzędu (nie pod rząd, bo to nie po polsku!) pewnie Państwo nie zdzierżą. Kończąc, chciałabym szczerze zachęcić Państwa do zgłębiania tematyki błędów językowych, bo to temat, który po roku bliższej znajomości pretenduje do tematu mojego hobby, a może i już pasji." 

Dziękuję wszystkim za udział, a Joannę proszę o kontakt meilowy i podanie w nim adresu do wysyłki nagrody: stokrotka954@wp.pl


Ku refleksji. Podpytałam moją polonistkę ze szkoły o wyrażenie – "w blogu" czy "na blogu". Bardziej poprawne i powszechnie przyjęte jest powiedzenie „na blogu” :) 


Komentarze

Popularne posty