[Audiobook] „Ślepnąc od świateł” Jakub Żulczyk. Czy wszystko jest złudne?







Długość: 16 godz.

Czyta: Krzysztof Skonieczny


Ta książka jest na tyle osobliwa, co specyficzna, arogancka i zupełnie niecodzienna, dziwna, pełna realistycznych obrazów przeplatanych z sennymi marami. Zastanawiam się czy bardziej da się ją zakwalifikować do nowatorskiej abstrakcji, czy literackiego eksperymentu. Jedno wiem na pewno, to obraz Warszawy pokazanej oczyma głównego bohatera, Jacka, dilera narkotykowego. To ciemniejsza strona miasta, ta zaćpana, brudna, śmierdząca, gdzie akcja dzieje się w klubach nocnych, prywatnych kwaterach, podejrzanych miejscach. I to obraz widziany oczyma Jacka, który jako bohater momentami irytuje, wywołuje bunt i wiele sprzeczności. To książka trochę przewrotna, pełna zbiegów akcji, zwrotów fabuły.


Sam audiobook nie jest jakiś intrygujący. Dobrze odczytany, zinterpretowany, ale wyjątkowego wrażenia na mnie nie zrobił. Owszem, Krzysztof Skonieczny był odpowiednio do tej roli dobrany, ale, no właśnie. Słuchałam już zdecydowanie lepszych wykonań. Czegoś mi zabrakło. Czego? Iskry, jakiegoś zapalnika? Nie można mu zarzucić nieprofesjonalności. Odpowiedni podział na role, tembr głosu inny dla każdej postaci. Wiem, że nie każdy to potrafi. Być może to nie ten głos. I tyle.





Żulczyk z kolei urzeka, frapuje, zmusza czytelnika do większego skupienia uwagi. Niby książka nie jest głęboka w wymowie, ale każdy następujący po sobie rozdział nie wynika z poprzedniego tylko jest przedłużeniem, rozszerzeniem myśli dotychczasowego. A całość stanowi pewien wycinek z życia dilera. Opisuje miejsca w których się pojawia, ludzi, z którymi styczność oraz dziwnie zagmatwane, samotne i puste życie prywatne, którego tak naprawdę nie ma, bo ogranicza swoje kontakty. Banalność niektórych wydarzeń sprawia, że tak naprawdę trudno się w nich doszukać jakiejś głębszej analizy. Narratorem jest Jacek i znamy tylko jego punkty widzenia. 


Wydaje się w pewnym momencie, że bohater zatraca się w lekkości swego bytu. Owszem, ma swoje zasady, których twardo się trzyma, ale łatwość zdobywania pieniędzy przez drogę, która mu to umożliwia robi z niego zuchwałego chłopczyka, który pomyka sobie po mieście i ściga swoich dłużników, niczym sęp czekający na szybki kąsek. A co zacniejszych klientów sam nie szuka, oni przychodzą do niego sami.

Ciekawy zabieg, ciekawy pomysł na fabułę. Trochę wypaczony, ale gdyby przyjrzeć mu się uważniej, nie ma w tym raczej nic dziwnego. Prawdziwe życie w wielkim mieście zaczyna się po zmroku. Wtedy rzeczywistość przybiera różne maski i kształty. Podobnie jak diler - jest jak narkotyk w swej przewrotnej roli, woda, powietrze, pierwszy oddech w płucach.

„Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka, to taka gorzka pigułka dla skacowanego altruisty, który niejednokrotnie kogoś ratuje. Autor z pełną świadomością skupia się na pokazaniu stolicy z zupełnie innej strony. Mamy tutaj wiele wymieszanych gatunków: sensację, gangsterskie porachunki, a nawet elementy kryminału. Bardzo ciekawie poprowadzona akcja, wyraziści, charakterystyczni bohaterowie - nawet ci drugoplanowi odgrywają ważną rolę oraz świetnie nakreślona fabuła tworzą coś zupełnie nowego i intrygującego. Jeśli ktoś lubi wewnętrzne wywody i jeden punkt widzenia, będzie to dla niego książka idealna. Powieść zawrotna, a potoczność i wulgaryzmy dodają jej autentyczności.


Ja również polecam







Komentarze

  1. Może być ciekawa, ale ja jednak wybrałabym wersję papierową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, kwestia przyzwyczajenia :) Ja po prostu lubię audiobooki :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty