„Gdy zakwitną poziomki” Agnieszka Walczak – Chojecka. O pragnieniu, które potrafi przesłonić cały świat...






Wydawnictwo Filia

Rok wydania: 2014

Ilość stron: 395


Od dawna chciałam przeczytać cokolwiek, co wyszło spod pióra Agnieszki Walczak – Chojeckiej. Przekonały mnie do tego szczególnie przychylne i pozytywne recenzje czytelników. Cieszę się, że miałam ku temu sposobność i okazję. Nie żałuję ani chwili spędzonej nad książką. Autorka opisuje niezwykle porywająco, sugestywnie, emocjonalnie. Więcej. Twierdzę, że ma Ona niezwykły dar przekonywania do siebie każdego odbiorcy poprzez aktualność problemów bohaterów, w których tchnęła życie, zawiązując im na nadgarstkach bransoletki z wypisanymi drogami losów. Autorka ujęła mnie za serce plastycznością opisów, które sprawiały, że wszystko co przytrafiało się Karolinie, odczuwałam na własnej skórze. Poza tym, która kobieta nie byłaby pełna współczucia i chciała chociaż odrobinę dodać jej otuchy, pocieszyć, szepnąć dobre słowo?


Autorka świetnie ujęła problem współczesnej kobiety, goniącej za pieniądzem, pracą, szykownej i eleganckiej, życiem której rządzi bezwzględny chaos tyleż uczuciowy, co rodzinno – zawodowy, która często nie ma czasu na związek, na dbanie o ciepło domowego ogniska. Zresztą, nie wszystkie tak chcą i często wybór wolnego związku jest ich świadomym wyborem. Tak jest w przypadku Karoliny i Filipa. Oboje przed czterdziestką, z zobowiązaniami zawodowymi. W pewnym momencie w kobiecie zaczyna odzywać się instynkt macierzyński i kiedy podejmowane wielokrotnie próby zajścia w ciążę nie przynoszą rezultatów, para stara się walczyć o dziecko ze wszystkich sił i wszelkimi dostępnymi metodami. 




Z książki tej można dowiedzieć się o całej drodze, procedurze przejścia od inseminacji do zapłodnienia in vitro. Co wbrew pozorom wcale nie jest ani łatwe, ani dla kobiety przyjemne. Mało tego. Autorka z największą precyzją i starannością o detale opisuje stany ducha i serca swojej bohaterki, która przeżywa traumę, ból fizyczny i duchowy, i pragnienie po każdej nieudanej próbie. To niesamowicie ciężkie przejścia dla kobiety, która pragnie dziecka, które to przysłania jej cały świat. Oliwy do ognia dolewają jej rodzice, którzy kilka lat wcześniej się rozeszli, ale każde z nich zasiewa w sercu córki maleńkie ziarenko niepewności. Zimna, bezuczuciowa matka, która lubi drążyć wszystkie tematy ze wszech stron oraz ojciec, który po rozejściu się z matką Karoliny przeżywa drugą młodość u boku pięknej, młodej dziewczyny, która w dodatku spodziewa się jego dziecka. Tak, dobrze przeczytaliście. Niby standard, ale taki nie do końca. W tle zaś pojawia się pewna tajemnica z przeszłości oraz przystojny pół Chorwat pół Serb, Milan, dawny kolega Karoliny ze studiów. 






To Milan sprowokuje, że w Karolinie odżyją dawne wspomnienia i uczucia, tęsknoty za tym, co niefortunnie minęło. To on stanie się powodem, dla którego kobieta wybierze się do Cavtatu i Dubrownika po artystyczne natchnienie, inspirację, siłę do walki o to, o co tak walczy od lat. W życiu Karoliny wiele się wydarzy. Od nadziei, po troski, podejrzenia, otwartość na los.


Autorka zafundowała nam przepiękną, malowniczą podróż po Chorwacji. To jak wycinki kadrów zdjęć z albumu, w których nie tylko pachnie Chorwacją, ale też przewija się w nich bałkańska muzyka, temperament mieszkańców, ich rytuały, pielęgnowana z pokolenia na pokolenie świadomość historyczna i przynależność terytorialna. 



„Gdy zakwitną poziomki” Agnieszki Walczak – Chojeckiej to opowieść o sile kobiecej wrażliwości, pragnieniu, które momentami obezwładnia i powoduje wyczerpanie największego limitu i kredytu zaufania. Opowieść o potędze miłości, gorącym uczuciu, budzących się emocjach z przeszłości. To powieść, która stawia masę pytań, poszukuje odpowiedzi, lawiruje między tym co realne a złudne i ulotne. Może w niektórych wzbudzi współczucie i zrozumienie. Ja bardzo się zżyłam z Karoliną. Nie miałam takich problemów jak ona, ale będąc matką pewne mimowolnie następujące po sobie wydarzenia stają się dla mnie priorytetem. Rozumiałam jej frustrację, wypalenie, stupor i bunt emocjonalny, bo każda z nas ma ogrom w sobie siły, ale po pewnym czasie jej źródełko też wysycha. Mądra, grająca na emocjach powieść, niezwykle klimatyczna, sugestywna i myślę nawet, że szczera, bo nazywająca wiele uczuć po imieniu. Taka, że uronicie nawet niejedną łzę.


Polecam, bardzo!

Komentarze

Popularne posty