„Jazda na rydwanie” Julian Hardy. Wartka akcja, mnogość wątków i bohater, który przyciąga mocnym, wyrazistym charakterem... Zaskakująca i elektryzująca :)






Ilość stron: 550

Książka wydana jako egzemplarz autorski


Dla wszystkich miłośników książek, w których akcja sięga niemal zenitu, ta pozycja będzie idealna. Autor szerzej jest na razie znany w kręgu blogerskim, które to ma przyjemność czytać jako jedno z pierwszych, wydanie autorskie tej niezwykle interesującej i intrygującej powieści, w której nie brak ani dobrych, ani złych obrazów, bo przecież wątek drugiej wojny światowej, która tak naprawdę przerywa młodość głównego bohatera i rzuca go w wir szaleństw, trudnych czasami momentów, w których musi dokonać ważnych dla niego decyzji, nie jest przyjemny. Autor zaś, z należytą sobie precyzją i dbałością o każdy szczegół i detal napisał obszerną opowieść, łącząc ze sobą różne gatunki.


Nie da się ukryć, że rzadko która powieść zaczyna się w niepozornej, przedwojennej Bydgoszczy, w maleńkim mieszkanku, gdzie główny bohater jest wychowywany przez samotną matkę. W dodatku apodyktyczną, zimną, która nigdy nie przytula i nie okazuje swemu dziecku żadnych ciepłych uczuć, nie szczędzi słów krytyki na każdym kroku. A Robert, jak to dziecko, ma swoje marzenia. Jeśli źródła szczęścia i poczucia bezpieczeństwa nie ma w domu, to szuka się go gdzie indziej. Tak było i w tym przypadku. To sąsiadka, była artystka rewiowa podsycała w nim nadzieję i poczucie, że marzenia się spełnia. To miało też swoiste konsekwencje. Wiedziony naiwnością, młody Robert ucieka się do haniebnego czynu. Kradnie z kościoła cenne przedmioty, a pieniądze przeznacza na leczenie matki. Cel może i szczytny, wynikający poniekąd z poczucia obowiązku, ale i zwykłego odruchu serca. Jak to się przełoży na jego późniejsze życie? 


Robert Meissner, pseudonim Koniu, ma osiemnaście lat, kiedy wybucha wojna. Tak naprawdę to chłopak trochę emocjonalnie zagubiony, ale mądry i zaradny, bo potrafił radzić sobie w każdej sytuacji. Posiadał niezwykły urok osobisty, dlatego też nigdy nie miał problemów towarzyskich, szczególnie jeśli chodzi o kontakty z kobietami. Miał liczne romanse i bynajmniej nie wynikały one z jego kaprysów, ale często z odległości jakie dzieliły go z jego wybrankami. To jeden z ponurych obrazów, jakie Autor ukazuje czytelnikowi kreśląc wątek wojenny. Mimo szczerych chęci, miłości przynoszącej nadzieję, będącej jedynym tak naprawdę naturalnym odruchem w cieniu szalejącej fali nienawiści, śmierci, samotności i zagubienia, nie potrafiła przetrwać próby czasu i odległości. 




Julian Hardy zadbał, by jego bohater był bardzo wyrazisty i mimo to, nie zgubił się w zawirowanych ścieżkach losu, jakie mu przygotował. A nakreślił je precyzyjnie, nie pomijając nawet szczegółów historycznych. Los zapędzi młodego Meissnera w różne zakątki. W tle przewija się wojna, wydarzenia historyczne, jakie Autor wplótł w swoją fabułę. Momentami miałam wrażenie, że Jego bohater śmieje się nam w twarz, bo nic nie było w tych uwikłaniach oczywiste. Akcja z każdą kolejną sceną przybierała na sile, rozpędzała się, by kolejny wątek zaskakiwał swoim finałem, a Meissner przyćmiewał je swoją zuchwałością. Ten niepozorny, zawsze wyglądający jak chucherko chłopczyk, zmienił się w świadomego swoich walorów, erudycją, życiową inteligencją mężczyznę, który umiał dostosować do panujących warunków, zdumiewał błyskotliwymi decyzjami. Kim tak naprawdę był Robert Meissner?


„Jazda na rydwanie” Juliana Hardego to przede wszystkim znakomita pod względem gatunkowym powieść, która zaciekawia czytelnika od pierwszych wersów. Autor miał świetny zamysł historii, nakreślając bardzo charakterystycznego bohatera, który zostaje w świadomości odbiorcy na bardzo długo. Mamy w tej niesamowitej, wyjątkowej opowieści nie tylko wyrazistych bohaterów, odznaczających się silnymi charakterami, ale dynamiczną akcję, dobrze poprowadzone dialogi oraz sugestywne opisy, które zmuszają czytelnika poniekąd do głębszych refleksji. 





Moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne po lekturze książki. Dla mnie jest osobliwą kanwą do zaczątków scenariusza filmowego. Kto wie, może ktoś zdecyduje się na taki krok? W tych fragmentach narracyjnych, gdzie narrator trzecioosobowy przekłada ówczesną rzeczywistość miałam poczucie, że Autor zmienia się w reportera. Swoją budową merytoryczną przypominały mi one reportaże. 


Powieść intrygująca, zadająca pytania, zmuszająca do refleksji nad zawiłością ludzkiego życia i poplątanych losów. Powieść z aspektami psychologicznymi, z napięciem, emocjami, przygodą. Elektryzuje, intryguje, zaskakuje. 


Polecam!


Za egzemplarz dziękuję Autorowi :)

Komentarze

Popularne posty