poniedziałek, 19 czerwca 2017

„Portugalka” Iwona Słabuszewska – Krauze. Gdzieś z zagubionej pamięci...








Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ilość stron: 372


To moje pierwsze spotkanie z prozą Autorki. Ewidentnej gracji i misterności tej książce, jak i Jej Autorce nie można zarzucić. Jest owiana rodzinną tajemnicą historia, jest współcześnie odkrywana przeszłość, są wyraziści bohaterowie, plastyczne opisy portugalskich krajobrazów, klimat odczuwalny wręcz na własnej skórze, jednak ja nie będę ukrywała, że jakoś specjalnie mnie ta książka nie porwała. Być może to akurat nie czas, w którym miałam ją czytać. Być może. Nic nie mogę zarzucić książce poza rozwlekłością, gdzie każdy jeden rozdział jest niemal przedłużeniem poprzedniego i momentami po prostu męczyłam się kontemplacją bohaterów, a każdy z nich miał o czym myśleć i deliberować.


Pierwsze wersy tej opowieści intrygują i zaciekawiają. Jesteśmy wręcz żądni doprowadzenia tej rozpoczętej na początku akcji do punktu kulminacyjnego, do rozsupłania dziwnej, pełnej niedomówień sytuacji. Tajemniczo, zagadkowo, a nawet elektryzująco. Sophie to młoda, piękna kobieta, która mieszka w Londynie. Toksyczne relacje między rodzicami kobiety sprawiają, że pragnie się ona usamodzielnić. Ma chłopaka, dobrą pracę lecz zmęczona i poniekąd zaskoczona chłodnym, wyrachowanym podejściem rodziców do niej samej, nie mówiąc, że nawet do wzajemnej nietolerancji oraz niecodzienny prezent od ojca sprawia, że Sophie pojawia się w Portugalii, w quincie swojej babki i wuja Leonarda, w rejonie słynącym z najlepszej i na najwyższym poziomie produkcji win – Doliny Douro. Ta wizyta będzie się również wiązała ze ściśle określonym przez Sophie celem – sprzedażą prezentu od ojca. Jak się okaże, nie będzie to wcale takie proste. Rejon słynie z najlepszych win, ale ziemia traci na wartości. Przy okazji swojej niezwykłej wyprawy, Sophie odkryje rodzinną tajemnicę i coś, co spowoduje, że na chwilę czas się dla niej zatrzyma, a nawet nabierze nowych kształtów, zacznie przybywać jej elementów rodzinnej układanki, które podobno gdzieś się zagubiły w pamięci. Czy jednak wersja babki pokrywa się z wersją dopiero co poznanej Camili Hernandez? 






Autorka stworzyła wyrazistych i charakterystycznych bohaterów swojej powieści, z których każdy emanuje sinusoidą emocjonalną. Świetnie została wykreowana postać seniorki rodu Winefordów – babki Gabrieli, która z pochodzenia jest Polką. Ciekawie jest poprowadzona narracja, z różnych perspektyw bohaterów. Niewymownie została wpleciona w fabułę tajemnicza intryga, związana z historią rodziny z przeszłości. Przy okazji otrzymujemy również historię rodu Winefordów. Plastyczne, palpacyjne, misterne i drobiazgowe opisy regionu Douro, towarzyszących bohaterom zapachów, kolorów, emocji, nadają powieści autentyczności, ale jak dla mnie są zbyt przytłaczające. Wiem, że to zabieg celowy, że tak ma być, ale mi nie przypadł do gustu.


„Portugalka” Iwony Słabuszewskiej – Krauze to powieść bardzo refleksyjna, ciekawa, o sile rodzinnych więzów, tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie, o miłości, która w ferworze głębokiego żalu i bólu po stracie ukochanej osoby gdzieś się zagubiła. To powieść misterna, subtelna, skąpana w słońcu gorącego, portugalskiego Douro. To powieść o życiowych i światopoglądowych zmianach, rozsypanej układance, w której każdy element wskoczy po czasie na swoje miejsce. I wreszcie powieść o zaskakującym, ale i, dla wnikliwszego czytelnika, przewidywalnym zakończeniu. 


Dla miłośników ciągnących się kontemplacji, to powieść doskonała. Na mnie, jak zaznaczyłam na początku książka piorunującego wrażenia nie zrobiła. Zawsze staram się w każdej z czytanych historii znaleźć odrobinę czegoś, co wniosłoby do mojego życia, czy postrzegania świata. Czy ta pozycja coś wniosła? Chyba odpowiadać jednoznacznie nie muszę. A to, czy po nią sięgniecie, zależy od Was.





4 komentarze:

  1. Również nic jeszcze nie czytałam tej autorki. A książka może okazać się interesująca dla tych co lubią tak jak napisałaś refleksyjne, nostalgiczne lektury 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie dość zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, to nie jest zła książka, zresztą piszę o tym, tylko mi jakoś specjalnie nie przypadła do gustu. Może Tobie tak, dlatego zachęcam by się przekonać :) Pozdrawiam :)

      Usuń