wtorek, 13 czerwca 2017

[Recenzja patronacka i premierowa] „A w bałkańskim kociołku... Notatki z podróży po krańcu Europy” Skarlet i Albert :)







Wydawnictwo Ridero

Ilość stron: 199

Nowość wydawnicza uzupełniona, którą znajdziecie:





„A w bałkańskim kociołku...” ... czas płynie wolniej, delektując się panoramą smaków, zapachów i ferią malowniczych obrazów :)

Podczas kiedy My – Polacy tak bardzo uwiązaliśmy się z czasem, goniąc za nim, pędząc na oślep w chaosie i przestworzach wszelkich ograniczeń, Bułgarzy mają w ciągu dnia wydzieloną godzinę, by zjeść w spokoju posiłek, wspólnie z rodziną, nigdzie się przy tym nie spiesząc. Dzisiaj maksyma „spiesz się powoli” najlepiej pasuje właśnie do nich i właśnie ten obraz najbardziej utkwił mi w pamięci, kiedy czytałam tę wspaniałą pod wieloma względami książkę.

„- Polacy jedzą szybko – stwierdził pewien Bułgar – na początku myślałem, że są ciągle głodni.
Czy jesteście ciekawi dlaczego tak się spieszymy? Oto odpowiedź:
- Nie jest tak, że są głodni. Ludzie w Polsce chcą mieć więcej czasu na pracę. Długie obiady i kolacje jak u nas, to dla nich nierozsądne.
W tym miejscu należy wyjaśnić, że w Bułgarii obowiązuje w środku dnia pracy, zazwyczaj godzinna przerwa, podczas której je się ciepły posiłek na ogół w pobliskiej restauracji, co oczywiście sprzyja pogawędkom i nie każe się szczególnie spieszyć. Obiado-kolacje je się chętnie wspólnie z rodziną lub ze znajomymi i one naprawdę długo trwają.” 

Kolejna publikacja o Bałkanach, które Skarlet upodobała sobie nadzwyczaj. Nie bez powodu zresztą. Bułgaria mimo swej różnorodności wciąż przyciąga tabuny turystów, prawdziwych podróżniczych pasjonatów, poszukiwaczy przyrodniczych rarytasów, przygód, a Bułgaria znana ze swych dziewiczych, chronionych terenów ma się czym poszczycić. Nie byłoby może całej bułgarskiej serii książek, gdyby nie Albert, do którego serce Skarlet zabiło mocniej, goręcej i połączyła miłość nieograniczona. Autorzy przygotowali dla Was niespodziankę - dostaniecie namiastkę tej prawdziwej historii, ich historii. 


Wiele nas dzieli, ale i znajdą się pewne elementy, które nas w jakiś sposób łączą. Dla Bułgarów dziwna, wręcz niezrozumiała jest nasza kawa sypana parzona, czy picie herbaty, które dla nich praktykowane jest przy okazji chorobowych dolegliwości. Ale... historia, ta z odległych, przeszłych czasów ma swój polski akcent w postaci legendy o prawdziwej śmierci Władysława Warneńczyka, który podobno miał zginąć pod Warną, gdzie przybył walczyć z Turkami. Na Jego cześć nazwano jedną z głównych ulic w Warnie.





Zauroczyła mnie historia wnuczki brytyjskiej królowej Wiktorii, Marii Edinburgh, o której autorka nie nie mogła nie wspomnieć i uraczyła nas opowieścią o mądrej, silnej, ale niezwykle kochliwej kobiecie, która wyszła za mąż nieszczęśliwie. Pogłoski o Marii mówiły, że miała licznych kochanków, wielbiła przyrodę, chcąc jej odrobinę zatrzymać w swym ogrodzie, ale już nie doczekała efektu finalnego. Kiedy umarła, jej serce spoczęło w rezydencji, w której spędzała największą ilość czasu. 


Ujęły mnie przepiękne zdjęcia dziewiczej, bułgarskiej przyrody, urzekającej swym niezwykłym artyzmem. Ogromne wrażenie robią zamarznięte wody w jaskiniach, osnute legendami góry, wąwozy, doliny, tereny przy twierdzach, okalające miasta, maleńkie wsie, klasztory itp. Wrażenie niemałe robią przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje oraz znaczenie niektórych słów, które dla nas będą trochę niezrozumiałe i dziwne.


„Dżendema to rezerwat w górach Stara Planina, z najwyższym szczytem - Botev. „Piekło” jest rajem dla zwierząt, którym nikt nie może zakłócić tu spokoju, bo chyba nie ma w całej Bułgarii miejsca mniej dostępnego dla ludzi. Po Dżendema można się poruszać tylko pieszo lub konno i nie wolno zbaczać z wyznaczonych szlaków. Przez ten niezwykły teren przepływa Biała Reka, do której wpadają rwące rzeczki biegnące z gór.
Dla amatorów górskich wycieczek i niezwykłych widoków jest tu schronisko nazwane przewrotnie „Raj”, położone w pobliżu najwyższego Rajskiego wodospadu, spadającego ze 124 metrów wysokości.” 


Cieszę się, że nie zabrakło tu przepisów na wiele bułgarskich dań, podsycane regionalnymi dodatkami, bogactwem ziół, zachwycające prostotą, zapachem i aromatem. Nie są to przepisy jakoś szczególnie skomplikowane. Może zrobić je niemal każdy. Ja na pewno skorzystam z kilku. Bułgarski kociołek wywołuje zdziwienie, że wino będące ich tradycyjnym, słynnym produktem służy im nawet w celach leczniczych. A wszystko zaczęło się dawno temu... Jak dawno? Odszukajcie i przeczytajcie.


A co wszelkimi świętami, które w świadomości Bułgarów utrwaliły i zakorzeniły się od pokoleń? Oprócz legend, wierzeń, etnicznego tygla jaki zamieszkuje różne regiony tego kraju, Bułgarzy swoją mentalnością nie przestają zadziwiać. Wiele elementów z obchodzonych przez nich świąt jest podobnych do naszych. Martenica jest dla nich symbolem wiosny, które święto to obchodzą już 1 marca:

„W bałkańskiej duszy tkwią przesądy przodków, o których wiadomo, że nie szkodzą, a więc w najgorszym wypadku nie pomogą.
Najsłynniejszym amuletem w Bułgarii (i nie tylko) jest "martenica" (w Grecji mówi się na nią marti, w Macedonii: martinka), czyli bransoletka lub zawieszka ze splątanej, biało-czerwonej włóczki. Ludzie obdarowują się nią nawzajem 1 marca - w dniu powitania wiosny.
Biel i czerwień w martenicy symbolizują nadzieję, zdrowie, miłość. Wysyłając kartki i składając sobie życzenia (a jest ich tyle samo, co w Boże Narodzenie) Bułgarzy mówią: „Bądźcie biali i czerwieni”. Amulet można zdjąć najwcześniej 9 marca i należy powiesić go na drzewie, dzięki czemu nawet w środku lata zdarza się zobaczyć marteniczkę, która oparła się podmuchowi wiatru i pozostała na gałązce.”


Jeśli zaś chodzi o typowe przesądy, istniejące niemal w każdej religii, grupie kulturowej, również i na tej płaszczyźnie mamy wiele wspólnego. By odczarować tzw. „zły los”. My mamy swoje guziki na widok kominiarza, odczekania chwili, gdy cofniemy się przed podróżą do domu, a Bułgarzy?

„Mieszkańcy Bałkanów też mają sposoby na zapewnienie sobie życia bez wymienionego pecha. Wiedzą co robić, żeby nie był im straszny kręcący się w pobliżu zły los, a dzięki niektórym metodom zapewniają sobie spokój na cały, najbliższy rok. Znają też sposób na pozbycie się dolegliwości zdrowotnych. Wystarczy przejść przez naturalny otwór w skale. Prawda, że proste?” 

Okazuje się, że z okresu starożytnego zachowało się nie tylko mnóstwo elementów budowli, placów walk gladiatorów, czy ogrzewania podziemnego, ale też różnego rodzaju legendy, dotyczące chociażby przepowiedni bogini egipskiej Bastet, która rzuciła klątwę na wszystkich tych, którzy będą chcieli zakłócić jej pośmiertny spokój. Wiadomo, że tradycją Egipcjan było składanie po śmierci darów zmarłym. Tak było i w tym przypadku. Nie obyło się bez śmiałków, drążących w skałach tunele, by dostać się do jej grobu i zrabować cenne rzeczy. Ludmiła Żivkova, córka Todora Żivkowa – pierwszego sekretarza partii rządzącego krajem 35 lat, do 1989 roku. Po śmierci matki była przez wiele lat pierwszą damą Bułgarii, a przez 6 lat ministrem kultury, nie mogła nie odmówić sobie przyjemności dostania się do ukrytego skarbu. Zorganizowała pięcioosobową grupę, która prawdopodobnie dostała się do kosztowności, jednak po kilku miesiącach nagle zmarła. Czy przepowiednia bogini Bastet się spełniła?


Przedmowa mojego autorstwa :)


Takich cytatów, ciekawostek i historii jest w tej pozycji wiele. Nie sposób o nich napisać w recenzji. Zresztą, co to byłaby za przyjemność, gdybym zdradziła dosłownie wszystko? Zachęcam do sięgnięcia po książkę, która jest naprawdę różnorodna. 

„A w bałkańskim kociołku...” aż wrze, chciało by się napisać i myślę, że nie będzie to żaden z mojej strony nietakt. Książka ta stanie się dla wielu z Was inspiracją do podróży, odrywania miejsc wyjątkowych i malowniczych, do wyprawy po legendy, wciąż przez archeologów odgrzebywanych nowych historii. To pozycja, która zachwyca kolorem, formą, naturalnością, różnorodnością, zapachami kuchni, smakiem i wielowątkowością. To książka, która zainspiruje Was do tego, by żyć wolniej i degustować chwile, jak Bułgarzy. 


Polecam całym sercem i zachęcam do tej niesamowitej lektury :)


Za możliwość patronatu i egzemplarz przedpremierowy, dziękuję Autorom :)




2 komentarze: