wtorek, 6 czerwca 2017

Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką :) O trupach, tworzeniu, przymiarce worka na zwłoki...




Złośliwe początki Olgi Rudnickiej... Tak określiła swój debiut i początki literackiej kariery autorka czternastu komedii kryminalnych :)





Niepozorna, uśmiechnięta, pełna optymizmu, Olga Rudnicka z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem do otoczenia przybyła wczoraj t.j. 05 czerwca do nas, do Wiejskiego Domu Kultury w Kęsowie na spotkanie, by opowiedzieć o swojej jakże interesującej twórczości, ale nie tylko. 


Olga Rudnicka :)

Wspomnienia autorki sięgały początków, kiedy to jako dziewiętnastolatka odważyła się wysłać swój pierwszy druk książki do samego kierownika wydawnictwa. A stało się to przez przypadek i Jej niefrasobliwość. Przyznaje bowiem, że jest osobą bardzo zakręconą i trochę roztrzepaną, co niekiedy bywa Jej potrzebne, niekiedy wywołuje palpitację serca najbliższych. Nie ukrywa, że ma głowę pełną pomysłów i lubi drążyć, podpatrywać, podsłuchiwać, dochodzić do sedna tego, co akurat ją zainteresuje. Debiut ten przypieczętowany rzewnymi łzami i rozpostartą wizją wspaniałej kariery. Ile z tego się sprawdziło? Wszystko, chociaż proces twórczy wygląda u niej różnie. Zaczyna od konspektu, który po zakończeniu powieści nie ma nic z nią wspólnego. A korekta i redakcja tekstu potrafi Ją samą zaskoczyć. Test ze swoich książek zdała bowiem zaledwie na 3, a wszystko przez to, że redakcja zmieniła imię jednej z Jej bohaterek. 

Nie zabrakło opowieści z humorem, szczególnie tej, kiedy to przebywając na wczasach z przyjaciółką miała okazję wejść i przymierzyć na swojej skórze, i to dosłownie, czarny worek na zwłoki. Okazuje się, że zamiast wypoczywać, delektować się wolnym czasem, Ona woli wyszukiwać tematów do książek i mimowolnie stać się degustatorką dziwnych zbiegów okoliczności. Od tego czasu mama nie pyta Jej w ogóle o żadne szczegóły pobytów na urlopie. 






Olga uchyliła rąbka tajemnicy ze swojego życia prywatnego i zawodowego. Nie ukrywa, że zdecydowała się na rezygnację z pracy zarobkowej na rzecz pisarstwa. Wolny czas poświęca na wolontariat w schronisku dla zwierząt „W Gaju”. Zachęcała również do adopcji zwierząt, również tej wirtualnej. 



Część kolejki po autografy :)
Fot. Izabela Modrzejewska 

Spotkanie przebiegło w miłej, sympatycznej i wesołej atmosferze. Autorka była zachwycona naszymi krajobrazami, których w Śremie zdecydowanie Jej brakuje. Padały nieśmiałe pytania od publiczności. Miło i przyjemnie. Ja zapamiętam je na bardzo długo. Okazuje się, że pisarz też człowiek i może przyjechać na spotkanie z czytelnikami nie w sztywnym garniturze, a w i z dobrym humorem. I to się ceni, to bardzo ważne. Rozmowy zakulisowe pozostawiam dla siebie :)

Poniżej galeria zdjęć :)


Fot. Izabela Modrzejewska



Olga i ja :) Fot. Izabela Modrzejewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz