niedziela, 18 czerwca 2017

Wywiad czytelników bloga z Panią Agnieszką Moniką Polak, autorką trzech inspirujących powieści oraz wyniki konkursu :)




Kochani!

Wiem, że długo czekaliście na ten wywiad, na wyniki konkursu. Pani Agnieszka jest w ciągłych rozjazdach, do tego dochodzą liczne spotkania autorskie, niemniej jednak, doczekaliście się. 

Na początek, bardzo wszystkim dziękujemy za liczny udział i oczywiście kreatywne pytania, które, jak przeczytacie, wywarły na Autorkę nie małe wrażenie i emocje. 

Słowo wyjaśnienia. Do konkursu zakwalifikowały się wszystkie osoby, jednak Basia zadała zdecydowanie za dużo pytań i wybrałyśmy tylko pierwsze trzy. Zasady konkursu były jasne (mam nadzieję) i dotyczą one wszystkich, nie ma wyjątków!

Ze swej strony mogę powiedzieć, że bardzo ciekawie wyszło i intrygująco. To Wasz wywiad, bo to Wy pytaliście Panią Agnieszkę o wiele interesujących rzeczy. 

Zatem, zapraszam na wywiad czytelników bloga z Panią Agnieszką Moniką Polak.

Na końcu znajdziecie wyniki konkursu.


Pani Agnieszka Monika Polak.
Zdjęcie nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki.


Dorotka Cz.

1. Czy do pisania książek ktoś Panią zachęcał, czy była to Pani decyzja? Co przyczyniło się do tego, że zaczęła Pani pisać? 

Pierwsza książka powstała pod wpływem emocji, katalizatorem decyzji była przeczytana przeze mnie książka, która absolutnie nic we mnie nie pozostawiła ani dobrego, ani złego, nie znalazłam w niej po prostu niczego porywającego czy inspirującego. Po lekturze pomyślałam, skoro takie książki są wydawane, to ja też mogę napisać i dołożę wszelkich starań, żeby po przeczytaniu mojej czytelnik mógł zostawić z niej coś w swoim sercu czy umyśle.
Emocją, która wywołała „do tablicy” już prawie gotowy projekt, kiełkujący w mojej głowie od lat, było wydarzenie z życia bohaterki pierwszej książki, po którym powiedziałam do niej: „Dobra Kobieto, teraz to już przegięłaś. Muszę o tobie napisać”.

2. Jaką złotą myśl, radę, wskazówkę mogłaby Pani przekazać swoim czytelnikom?

Odpowiem w formie wiersza :
Carpe diem
Kiedy życie da ci w kość
Kiedy masz wszystkiego dość
Nie smuć się i nie narzekaj
Miej nadzieję
Cierpliwie czekaj
Od wiek wieków
Tak już jest
Raz świeci słońce
Raz pada deszcz
Co będzie jutro
Nie wiem
Ty też
Więc chwytaj chwilę
I nią się ciesz

3. Co czuła Pani trzymając w dłoniach swoją pierwszą książkę?

Oj, to było wielkie wzruszenie połączone z niedowierzaniem zakrapiane łzami szczęścia.



Anonimowy 
1. Gdyby Pani w tej chwili spotkała główną bohaterkę swoich książek Monikę, co by jej Pani powiedziała, o co spytała? 

(Śmiech)
Tak dobrze ją znam i jesteśmy sobie tak bliskie, że nie mamy przed sobą tajemnic.
Ale tak, mam do niej pytanie: jak chciałabyś, żeby dalej potoczyły się twoje losy? I tym samym miałabym materiał na kolejną książkę. 


2. Czy wierzy Pani w przeznaczenie?

Zdecydowanie tak. To co nas spotyka wygląda na przypadek tylko w początkowym okresie, kiedy złożymy do siebie kolejne historie, jak puzzle wychodzi na to, że cały obraz był już przez nią, naszą duszę wcześniej dokładnie przemyślany, co nie znaczy, że nic od nas nie zależy. Owszem, to my tkamy go tak jak ona tego od nas wymaga i dokonujemy jedni bardziej, drudzy mniej świadomie wyborów, które w efekcie składają się na obraz jaki wykreowała. A dusza to MY.


3. Przeczytałam Pani życiorys i wiem, że oprócz literatury, muzyka jest Pani pasją. Ja też kocham muzykę i dlatego chciałam zapytać czym jest w Pani życiu muzyka, jakie gatunki są najbliższe Pani sercu i jak radzi sobie Pani z życiowym niespełnieniem. Jeśli o czymś takim możemy w ogóle mówić, chociaż takie odniosłam wrażenie!
Beata G.

Od lat miałam do czynienia z muzyką. Dla mnie jest ona sposobem na odstresowanie się. Kiedy jestem czymś już tak bardzo zmęczona, a emocje czy frustracja sięgają zenitu, wtedy biorę skrzypce i zagrywam to. Nie wiem jak to jest z innymi muzykami, ale na mnie to działa. Zapominam wtedy o problemie, oczyszczam umysł ze złej energii i wszystko zaczyna już wyglądać inaczej. Nie mam ulubionego rodzaju muzyki. Słucham jej w zależności od stanu w jakim się znajduję: kiedy potrzebuję wyciszenia, sięgam po muzykę relaksacyjną, lubię taką, w której obecne są odgłosy natury: szum morza, śpiew ptaków. Innym razem sięgnę np. po Mozarta, a jeszcze kiedy indziej po Chopina czy Czajkowskiego.
A kiedy chcę rozrywki i zabawy lubię posłuchać disco polo. Staram się nie wsłuchiwać w słowa, bo te pozostawiają czasami wiele do życzenia, lecz nucę wtedy melodię, która najczęściej jest łatwo wpadająca w ucho. Uwielbiam też Ellę Fitzgerald, Edith Piaf, Louisa Armstronga, Joe Cockera, Krisa de Burgha .
Jeżeli o mnie chodzi, to nie ma u mnie czegoś takiego jak życiowe niespełnienie. Musiała Pani coś źle zinterpretować z mojego życiorysu. Jestem matką dwójki wspaniałych zdrowych, dorosłych już dzieci (córka i syn), z którymi nie miałam problemów wychowawczych. Córka skończyła warszawską ASP i wkrótce rozpocznie życie na własny rachunek. We wrześniu będę też szczęśliwą teściową, piszę tak, ponieważ bardzo podoba mi się jej narzeczony, mam z nim od początku dobry kontakt i czuję, że jest dobrym człowiekiem. Syn podobnie jak ja jest muzykiem i wybiera się na studia, z mężem od ponad 25 lat dobrze nam się żyje, dobrze znosimy nawet pracę w jednym miejscu. Jako kobieta żona i matka jestem spełniona, a teraz dodatkowo próbuję swoich sił jako pisarka, dziennikarka i poetka. 
Zdj. nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki


Paulina O.
1. Jak wygląda Pani strategia pisania? Gotowy pomysł i systematyczne wcielanie go w życie rozdział po rozdziale czy może wyrusza Pani w nieznane razem z bohaterami i nie wie Pani jak to wszystko się zakończy? 

Częściowo odpowiedź jest już w samym pytaniu. Otóż jest pomysł, szkic, problematyka, którą chcę poruszyć, następnie wybieram sobie do tego odpowiednich bohaterów, za pomocą których będę chciała o nim opowiedzieć, dalej to jest już podróż w nieznane.
Jeżeli chodzi o zakończenie to zazwyczaj zawsze mam je już od początku w głowie i tak staram się kierować akcją, żeby do tego doprowadzić.

2. Jaki ma Pani stosunek do miejsc, w których toczy się akcja Pani książek? Zna je Pani i lubi odwiedzać czy poznaje je poprzez świat wirtualny, przewodniki itd.? 

Jak dotąd akcja moich książek toczyła się w miejscach dobrze mi znanych, z którymi byłam emocjonalnie związana i znałam je dobrze. Jak będzie dalej? Jeszcze nie wiem, ale wydaje mi się, że tym razem stworzę swoją geografię, swoje miejsca i swoich fikcyjnych bohaterów, których poznam z Moniką Bliską, co z tego wyniknie, jeszcze sama nie wiem.


3. Co jest Pani potrzebne, do tego aby pisać? 

Pozdrawiam, 
Paulina O. 

To co jest mi potrzebne do pisania jest jednocześnie tym, czego mi brakuje (śmiech). Jest tym czas wolny od pracy i codziennych obowiązków, ale najwyraźniej „Polak potrafi” i jakoś to robię. Piszę swoje książki między wersami prozy życia.
Dziękuję bardzo za pozdrowienia. Przesyłam uściski z pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, gdzie w niedzielne popołudnie siedzę i odpowiadam na pytania zadane mi przez czytelników w trakcie trwania konkursu.



Gosia 
1. Jakie jest Pani największe marzenie literackie? 

Dobre pytanie, kreatywne, zmusiło mnie do tego, by pomyśleć trochę o sobie i pomarzyć. Dla mnie największym spełnieniem literackim jest to, żeby to wydawcy zwracali się do mnie z prośbą o napisanie książki dla ich wydawnictwa, a nie ja do nich z prośbą o wydanie mojego dzieła. Z resztą sobie poradzę. 

2. Co sprawia, że czuje się Pani naprawdę szczęśliwa?

Szczęście to taki stan, który jak śpiewa Beata Kozidrak do Józka: „pojawia się i znika”. Nie powiem, żebym miała na jego punkcie (szczęścia) bzika, ale miło jest kiedy się pojawia. Szczęśliwa czuję się kiedy mam czas na to, by nie pędzić tylko robić to co mam do zrobienia w swoim czasie, kiedy kładę się wieczorem do swojego kochanego łóżka obok mężczyzny swojego życia, kiedy syn do mnie dzwoni i pyta : „Co tam mamo?”, a córka opowiada o tym jak było w trakcie odbioru nagrody jaką ostatnio zdobyła w konkursie, i kiedy wchodząc do domu moje kochane pieski łaszą się do mnie, a ja mogę je przytulić i schylając się do nich nie czuję, że boli mnie kręgosłup. Ot takie małe codzienne szczęścia, które trzeba dostrzegać każdego dnia.
Zdj. nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki

3. Jaka jest Pani ulubiona książka i w jaką postać literacką chciałaby się Pani wcielić i dlaczego? 

Pozdrawiam
Gosia 

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam Pani Gosiu. Tak sobie teraz pomyślałam, że z książką będzie mi łatwiej, bo mam ich kilka np. „Noce i dnie”, „Lalka” czy „Nad Niemnem” nie mogę powiedzieć, że mam jedną ulubioną bo wtedy musiałabym skłamać (śmiech). Barbarą Niechcic nie chciałabym jednak być, bo była zbyt nieszczęśliwa. Łęcka nie wiedziała czego chce, zaś Justyna Orzelska, nie bardzo odpowiada mojemu sposobowi bycia. Więc też odpada. Najchętniej wcieliłabym się w mix jaki stworzyłabym z Ani z Zielonego Wzgórza ze względu na jej szalone pomysły, inteligencję i wrażliwość, natomiast ze Scarlet O’Hary z „Przeminęło z wiatrem” wzięłabym urodę, wąską talię oraz sposób rozwiązywania problemów dla przypomnienia: „pomyślę o tym jutro”.

Ślicznie dziękuję za pozdrowienia oraz pytania, które zmusiły mnie do kreatywności i fantazjowania.



Anonimowy 
1. W jaki sposób łączy Pani pracę w rodzinnym biznesie z twórczością artystyczną? Podobno jedno i drugie wymaga od człowieka stuprocentowego zaangażowania... 

Pani Małgosiu, czy zna Pani powiedzenie ”Polak potrafi”? Użyłam go już wcześniej, ponieważ jest receptą na wiele schorzeń i niedomagań codzienności. Jest to oczywiście odpowiedź wytrych, ale na tym oczywiście nie poprzestanę (śmiech).
Jednak jest w tym coś z prawdy, receptą na to jest pasja czyli pisanie i muzyka.
Człowiek zakochany i człowiek posiadający pasję mają jeden wspólny symptom, dla miłości swojego życia potrafią zrobić wiele i są skłonni do poświęceń. W pracy pracuję, natomiast moja praca twórcza, to całkowite szaleństwo i oddanie bez reszty. 

2. Pani pierwsza powieść "Mimo wszystko" dotykała problemu niepełnosprawności, ale jej wydźwięk był bardzo optymistyczny, ponieważ zachęcał do realizacji marzeń i nie poddawania się. Czy pisząc ją, chciała Pani też dać czytelnikom do zrozumienia, że czasami za bardzo wyolbrzymiają swoje problemy?
Zdj. nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki

I to jest jeden z tych momentów, które są dla pisarza najprzyjemniejsze, kiedy czytelnik odkodowuje to, co autor chciał przekazać między wierszami.
Strzał w dziesiątkę Pani Małgosiu. Tak, dokładnie to chciałam powiedzieć :)


3. Podobnie jak Monika spędziłam dzieciństwo w czasach PRL i podróżowałam obskurnymi pociągami. Potem miałam okazję zwiedzić świat. Sądzi Pani, że odnajdę w Monice pokrewną duszę?
Pozdrawiam,
Małgorzata

Pani Małgosiu, skoro interesuje się Pani literaturą, odwiedza Pani blog nietypowerecenzje, zainteresowała się Pani moimi pozycjami to już świadczy o tym, że tak będzie, że odnajdzie Pani w Monice bratnią duszę, ponieważ ludzie spotykają się ze sobą kiedy mają wzajemnie sobie coś do przekazania, kiedy ich myśli i energia w jakimś momencie znajdują się na jednej fali. Sądzę, że fale Pani i Moniki zetknęły się właśnie ze sobą i zapewne przez jakiś czas będą razem płynąć. Wasze wspólne wspomnienia staną się dobrym początkiem do nawiązania dialogu, który może nawet rozwinąć się w coś większego. 

Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę przyjemnego spotkania z Moniką w bezkresnym oceanie literatury. 


Iwona P.
Dzień dobry:)
1. Muzyka to Pani pasja - czy można "odnaleźć" ją w Pani książkach?

Dzień dobry Pani Iwonko,
Oczywiście, że tak. Można odnaleźć ją w kilku odsłonach. Czytając można zaobserwować, jak człowiek mający do czynienia z muzyką słucha świata, jak muzyka pogłębia jego wrażliwość odbioru i na co taki ktoś jest wyczulony czy uwrażliwiony. Widać też jej wpływ na język przekazu takiej osoby. Jeżeli chciałaby Pani dowiedzieć się tego zapraszam serdecznie do lektury „Śladu przeznaczenia” oraz „Dalekich podróży z Bliską”.
Zdj. nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki




2. Jakie jest Pani największe podróżnicze marzenie i dlaczego akurat tam?


Bardzo chciałabym, aby ktoś zabrał mnie:
Zabiorę Cię, właśnie tam, gdzie jutra słodki smak.
Zabiorę Cię, właśnie tam, gdzie słońce dla nas wschodzi.
Zabiorę Cię, właśnie tam, gdzie wolniej płynie czas.
Zabiorę Cię, właśnie tam, gdzie szczęściu nic nie grozi..

Myślę, że takim miejscem mogłaby być dla mnie Dominikana.
Chcę polecieć tam, by odpocząć od ogromnego tempa w jakim żyję, posłuchać morza, nacieszyć oczy błękitem, pięknymi czystymi, bywa, że mało zaludnionymi plażami, wykapać się do utraty sił w błękitnym i ciepłym morzu. Pożyć choć chwilę w innym świecie, poleżeć w cieniu palm, posłuchać siebie i wiatru.
3. Ile jest Pani w Monice Bliskiej? 

Dziękuję i ciepło pozdrawiam
Iwona 

Monika posiada moje zainteresowania, moje spojrzenie na świat, moje spojrzenie na rodzinę, sytuację kobiety w tej podstawowej komórce społecznej i moje zdolności, czy jak kto woli umiejętności oraz moją wrażliwość. Jak to wygląda można zobaczyć czytając „bliźniaki”. 
Wzajemnie, Pani Iwonko.



Anita T. 
1. Jaką radą wsparłby Pani początkującego autora? 

Najważniejsza sprawa, to mieć coś do powiedzenia i wizję oraz przekonanie, że ma się niczym nie hamowaną odwagę podzielenia się tym z innymi bez względu na konsekwencje.
Kolejna sprawa to wiara w osiągniecie celu, przy czym celu nie należy mylić z sukcesem. Ten albo przyjdzie, albo nie, natomiast zazwyczaj otrzymujemy to, czego chcemy. Determinacja i konsekwencja w działaniu to podstawa. 

2. Jak zacząć pisać? Skąd się biorą u Pani pomysły, historie, chęci?

Ja inspirację czerpię z życia, z sytuacji, które mnie spotykają, które wnikliwie analizuję, dostrzegam w nich problemy ogólnoludzkie i te podaję dalej z różnym zamiarem. 

3. Kto Panią wspiera, motywuje? 
Pozdrawiam ciepło,
Anita 
Nie mam wiele takich osób, w tej chwili najważniejszą z nich jest bohaterka moich ostatnich książek.

Dziękuję bardzo za zainteresowanie i pytania Pani Anitko. Pozdrawiam serdecznie.

Zdj. nadesłane.
Z prywatnego albumu Autorki


Anonimowy 
1. Jakim środkiem transportu najbardziej lubi Pani podróżować? 

Dobre pytanie. Najczęściej podróżuję samochodem. Natomiast UWIELBIAM podróże samolotem. W ogóle jest we mnie jakaś niczym nie uzasadniona miłość do tego środka lokomocji. Uwielbiam patrzeć jak te wielkie metalowe ptaki lecą nad moim domem i wcale nie gniewam się, że codziennie rano o 6 z minutami jeden z nich ryczy nad moim dachem.


2. Czy woli Pani pisać książki "otwarte", czyli z możliwością dopisania kolejnej części czy nie robi to Pani różnicy?

Jakoś tak wychodzi, że piszę książki otwarte i takie są dla mnie jednocześnie motywacją do tego, by dalej pisać. 



Basia
1. Co przynosi Pani największe szczęście - pisanie czy inna praca? 

Największym szczęściem dla mnie jest zdrowie moje i moich bliskich. Z tego czerpię radość każdego dnia. Pracy, którą wykonuję zawodowo nie lubię, ale, żeby żyć trzeba coś jeść, a z kolei ta praca daje mi pieniądze, które wystarczają na to, by nie tylko jeść i żyć, ale również pozwala mi BYĆ. Nic nie ma za darmo.
2. Największe Pani marzenie ? 

Moim największym marzeniem jest móc BYĆ bez konieczności zabiegania o to, by zaspokoić MIEĆ na tyle by móc BYĆ.
3. Czy będzie już kolejna książka i o czym? 

Kolejna książka już „się pisze”, jak to często zwykło się mówić. Samo się pisze, bo w ogóle pisanie to takie fajne zajęcie, które się „samo robi”:) po prostu siada się, otwiera komputer i… „się pisze”.
U mnie to trwa trochę wolniej, ponieważ zanim zasiądę i będzie „się pisało” mam wiele innych zajęć życiowych, rodzinnych i zawodowych do zrobienia, ale cały czas podczas wykonywania tych wszystkich czynności „się główkuje” na temat: jak przedstawić bohatera, jak ugryźć dany problem, by był dość wyraźny, czy nawet w jakich realiach społecznych czy geograficznych go przedstawić, jaki zawód będzie dla niego najbardziej pasował etc. Ot takie tam dylematy.
A to „się” w inwersji użyłam celowo, jako wyraz mojego buntu dla zbyt częstego wypowiadania się w taki właśnie sposób ludzi nie tylko w życiu codziennym w pracy, w domu (to jakoś ujdzie, nie wnikam w język osób prywatnych), ale i w mediach.
Drażni mnie przyzwolenie na taką niechlujność języka polskiego, szczególnie w tych ostatnich miejscach, bo to co używają prezenterzy „rzekomo w żartach” zaczyna przechodzić do języka codziennego i w taką niegramatyczną stronę zaczyna ewoluować nasz język. Warto zastanowić się nad tym i posłuchać jak to brzmi. To była mała dygresja.
Odpowiadając dalej na Pani pytanie. Zaczęłam już pisać, mam wizję i skrypt, ale teraz oczekuję na sprzyjający czas, by to co jest już w środku mogło wypłynąć w najbardziej korzystnej formie.
O czym będzie nie mogę powiedzieć, zdradzę tylko, że będzie tu sporo fikcji, a Monika zdobędzie całkowitą autonomię. 
Pozdrawiam

Dziękuję za pytania. Pozdrawiam z Lublina.


Edyta Ch. 
1. Napisanie książki to dopiero początek, trzeba nie tylko znaleźć wydawcę, ale też zachęcić do jej przeczytania "przeciętnego" czytelnika. Promocja wydaje mi się więc niezwykle istotna. Wydawnictwa różnie sobie z tym radzą, ale jak ocenia Pani wkład blogerów w promocję swoich powieści? 

Podjęła Pani bardzo ważny temat. Faktycznie promocja jest kolejnym bardzo ważnym etapem wieńczącym proces wydawniczy. Bez tego nie ma nic. Znowu dochodzimy do wniosku, że bez pracy… nie ma kołaczy. Moja droga jest jeszcze krótka. Współpracuję dopiero z drugim wydawnictwem. O ile pierwsze, w przypadku mojej książki nie kładło zbyt dużego nacisku na współpracę z blogerami i to ja intuicyjnie wówczas sama zaczęłam o to zabiegać, to w przypadku drugiego sytuacja jest już inna, a moje doświadczenie większe. Lata obserwacji i zawartych znajomości procentują.
Uważam, że rola blogera jest ogromna, czasem niedoceniana należycie. Dobrze pracujący i piszący bloger, mający swoje kręgi obserwatorów i sympatyków jest bardzo pomocny i powiedziałabym, bezcenny. To on, kiedy autor pisze, czyta i recenzuje i swymi recenzjami zachęca raz do przeczytania danej pozycji, dwa swoim spojrzeniem, językiem, przyciąga do siebie grono osób mających określone zapatrywania czy gust czytelniczy, a trafnymi recenzjami zdobywa zaufanie osób odwiedzających jego bloga. Kiedy autor wyda książkę i zaprosi do współpracy blogera, poprzez jego rekomendacje ma szansę na dotarcie do większego grona odbiorców. Dobry i zaangażowany w promocję bloger to SKARB zarówno dla autora jak i wydawnictwa.
W przypadku moich dwóch ostatnio wydanych powieści dostrzegam ogromny wkład i zaangażowanie w promocję niektórych z nich, za co jestem im niezwykle wdzięczna.
Ze swojej strony staram się dotrzymywać terminów i wywiązywać z tego co do mnie należy najlepiej jak tylko jestem w stanie. Cieszy mnie także fakt zaangażowania w promocję moich książek również blogerów, którzy nie są ich patronami, to jest bardzo budujące. 

2. Na kartach powieści wszystko jest możliwe. Dobrze jest czytać o tym, jak silne uczucia wygrywają potyczki z rozumem, jak bohaterowie radzą sobie z przeciwnościami losu :) W realnym świecie nie zawsze jest tak kolorowo, więc ten fikcyjny świat jest doskonałą ucieczką. Tak wygląda to przynajmniej z perspektywy czytelnika. A jak postrzega efekt swojej pracy pisarz?

Trudno mi o tym pisać, ponieważ dotychczas nie pisałam książek, opartych na swojej fantazji, tylko opowiadałam prawdziwe historie, w których fikcja była elementem koloryzującym, a nie wiodącym, a emocje bohaterów były w taki czy inny sposób mi znane, a to co się w nich wydarzyło napisało życie.
Może poczekamy z odpowiedzią na to pytanie do kolejnej książki, w której fikcja przejmie pałeczkę?


3. Życie czasami wymusza na nas podjęcie wyzwania i dokonanie jakichś zmian, a innym razem sami do nich dążymy, bo dusi nas rutyna i zapominamy o marzeniach. Przyznaję, że ja się nieco boję zmian, wolę to co stabilne i bezpieczne. A jak jest u Pani, jak podchodzi Pani do szykujących się ważnych zmian?

Ja tak jak napisałam w „Śladzie przeznaczenia”, nie boję się zmian, bo wiem, że one są konieczne byśmy postąpili o krok w naszym rozwoju. Korzystam z doświadczenia innych, staram się nie popełniać „cudzych” błędów, a moje pozostawiam innym ku przestrodze. Na to pytanie bardzo szeroko odpowiada początek trzynastego rozdziału wyżej wymienionej książki, do lektury której bardzo Panią zachęcam, myślę, że znajdzie tam Pani jeszcze wiele innych odpowiedzi na tego typu pytania.



WYNIKI KONKURSU!

Dziękuję Pani Agnieszce za poświęcony czas i chęci. Wam zaś za udział i ciekawe pytania.

Autorka wytypował dwie osoby, którym prześlę zestaw książek Autorki. Czekam do środy 21 czerwca b.r. na wiadomość e-mail z adresami do wysyłki nagród od:

Gosi, która zapunktowała u autorki pierwszym pytaniem o największe marzenie literackie oraz Małgorzaty, która początkowo podpisała się jako Anonimowy, ale pod pytaniem znalazłam podpisaną Małgorzatę :)

Serdecznie gratuluję!!! :)

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania i za cały - bardzo ciekawy - wywiad :) Gratulacje dla nagrodzonych Pań :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. To prawda, dziękuję za udział i gratuluję wygranej :)

      Usuń
  3. Zaglądam tu często a jednak umknął mi ten wywiad. Bardzo ciekawy i wnoszący w życie wiele optymizmu wywiad. :)

    OdpowiedzUsuń