[Audiobook] „Za kogo ty się uważasz?” Alice Munro. O trudnych do zdefiniowania relacjach





Czyta: Anna Gajewska

Długość: 8 godz. 28 min.


Czytałam wiele dobrych recenzji, które zachwalały twórczość Autorki, więc skorzystałam z okazji i odsłuchałam jednej z wielu pozycji. Jestem bardzo zadowolona – z interpretacji, z tekstu. Bardzo profesjonalne odczytanie tekstu przez lektorkę w całości oddało klimat, jaki istnieje w powieści. Anna Gajewska stanęła na wysokości zadania, a ja przywiązuję do tego dużą uwagę. Inaczej nie byłoby tego uroku, który ze sobą niesie książka. Z przyjemnością słucha się głosu lektorki – bardzo ciepłego, stonowanego, z odpowiednią intonacją, barwą, emocjami.


Sama powieść ma wyraźną budowę powieści szkatułkowej, bardzo wyraźnie opisuje życie Rose z miasteczka, a raczej prowincji, z końcówki lat pięćdziesiątych. Autorka znakomicie oddała tamten klimat i aurę. Dzieciństwo Rose przesiąknięte prymitywizmem, biedą, schematycznym, stereotypowym obrazem kanadyjskich mieszkańców miasteczka, gdzie podejście do kobiet było przekazywane z pokolenia na pokolenie - bezceremonialnym, roszczeniowym stosunkiem do nich. To świetnie, autentycznie oddany obraz społeczeństwa i jego mentalności, dochodzenia do pewnych praw, dochodzenia kobiet do wolnej pozycji. Sama Rose jawi mi się, jako kobieta niezdecydowana, takie indywiduum, które za wszelką cenę chciało wpasować się w środowisko, w jakim się znalazła. Munro po mistrzowsku nakreśliła jej charakter. Momentami drażniła mnie ta nonszalancja, bierność, jej zmęczona postawa, jakby przez całe życie cierpiała od nadmiaru przytłaczającego ją ciężaru. Zresztą, trudno się też dziwić, skoro jako dziecko nie miała żadnych wzorów, ideałów do naśladowania. Ojciec Rose miał już swoje lata, kiedy w jego życiu pojawiła się Flo – dla Rose macocha, której ta szczerze i wzajemnością nie lubiła. Flo nie była dobrym wzorem, ale też nie można jej zarzucić tego, że nie dbała o Rose, czy swojego syna. 




Dzięki plastycznym opisom Autorki otrzymujemy emocjonalną huśtawkę głównej bohaterki, obraz jej życia, od dzieciństwa przez dorosłość. Jesteśmy biernymi obserwatorami jej przemian wewnętrznych, kaprysów. Tego, jak zostaje matką, ulubienicą widzów i słuchaczy. Ten dosyć wyrazisty charakter Rose ma przełożenie w jej życiu. Nic dziwnego, że po rozstaniu z mężem jest samotna, ciężko znaleźć jej kogoś, kto cierpliwie znosiłby jej humory. I tak, jak w dzieciństwie nie mogła znaleźć wspólnego języka z macochą, tak nie mogła znaleźć odpowiedniego mężczyzny, a nawet, aż z trudem się to pisze, ze swoją córką Anną. Zdecydowanie drażniła mnie swoim flegmatyzmem, niezdecydowaniem. To może wydać się dziwne, ale Rose nawet nie miała prawdziwej przyjaciółki. Swój indywidualizm całkowicie zamieniła na odgradzający ją od wszystkich mur. Ona nawet nie chciała się z nikim zaprzyjaźnić, wejść w jakieś głębsze relacje.


Autorka pod płaszczykiem prostej historii przemyciła bardzo ważne kwestie i tematy. Powieść co prawda pojawiła się na rynku wydawniczym krótko po napisaniu, więc wiele kobiet mogło się w tamtym czasie utożsamić z Rose. Dzisiaj, zapewne pozostanie takim jednym z wielu źródeł wiedzy o czasach, w których kobiety zaczęły dbać o siebie i swoje życie. Jednym przywoła z pamięci czasy, w których się wychowywali, drugich po prostu rozdrażni swoją bezpośrednią klarownością.


„Za kogo ty się uważasz?” Alice Munro to świetnie napisana powieść, w której na pierwszy plan wysuwa się szkatułkowy obraz głównej bohaterki. Autorka po mistrzowsku nakreśliła jej charakter, nieudane relacje międzyludzkie, czy dylematy, z jakimi się borykała. Powieść, w której kłębi się wiele emocji, refleksji, zaś profesjonalna interpretacja lektorki znakomicie je tylko oddaje.


Polecam!





Komentarze

Popularne posty