czwartek, 20 lipca 2017

KONKURS PATRONACKI! Dokończ myśl i wygraj wyjątkowe nagrody od Aleksandry Berkowskiej :)




Kochani!

Jako patron medialny "Rany" Aleksandry Berkowskiej mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, w którym macie okazję wygrać naprawdę wyjątkowe nagrody, nie tylko w postaci książek. Spójrzcie, zadanie konkursowe nie jest trudne, dlatego tym bardziej zachęcam :)






Zasady konkursu:

W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. 

Dokończcie myśl: "Plastrem na moje bolące serce jest..." 

Zadanie konkursowe niejako jest związane z treścią książki, dlatego tym bardziej jesteśmy ciekawe z Autorką Waszych odpowiedzi :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 20.07 b.r. i trwa do 20.08 do godz. 23:59 :)


Nagrodami w konkursie są: jeden egzemplarz papierowy "Rany" Aleksandry Berkowskiej, dwa e-booki, a dla wyjątkowo wyjątkowej odpowiedzi Autorka przewidziała wyjątkową nagrodę: komplet w postaci zakładki szydełkowej i kolczyków frywolitkowych. Wszystkie te rzeczy Autorka wykonała własnoręcznie według własnego pomysłu. Zdjęcia nagród pod konkursem :)

Sponsorami nagród są: Aleksandra Berkowska oraz Wydawnictwo Literackie Białe Pióro.


Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzców. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.


Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzców. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autorka.


Udostępnijcie post konkursowy, polubcie profile: Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro i mój, zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)



Ważne!

Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagród.
















18 komentarzy:

  1. Lekiem na bolące serce są dzieci. Ich dłonie, które obejmują mnie za szyję, ich uśmiechy, i słowa: kocham cię mamo. Ich radość, gdy robimy coś razem w kuchni, idziemy na wspólny spacer, czy po prostu przychodzą się przytulić i nastawiają plecki do miziania. Facet kompletnie się do tego nie nadaje. Męska rzeczowa ocena całej sytuacji wkurza, nie leczy. Za to wieczorami nie ma jak dobra książka, taka która pomoże zagubić się w innym świecie, by zapomnieć o kłopotach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekiem na bolące serce jest uśmiech ukochanej osoby... dotyk jej ręki, wybawia z udręki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam dwa plastry na bolące serce. Zależy od tego jak bardzo boli.
    Jeśli tak w miarę znośnie, to doskonałym lekiem okazuje się przeczytać książkę o utraconej miłości. Taki romans z wątkiem dramatycznym. Jeśli bohaterkę boli bardziej niż mnie potrafię jej współczuć i wtedy mnie boli mniej. Jeśli ona sobie poradzi, to czemu mnie miałoby się nie udać?
    Natomiast, kiedy boli tak bardzo, że lektura już nie pomaga, wtedy zamykam się w opiekuńczych ramionach męża. Potrafi zaleczyć wszelkie rany. Pomoże stanąć na nogi i niejednokrotnie weźmie część bólu na siebie. Nie ma doskonalszego lekarstwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Plastrem na moje bolące serce jest .....spacer po lesie , rozmyślanie o niebie , które wisi nade mną , zieleń drzew, zapach powietrza. Plastrem na bolące serce jest ukojenie się w bólu z przyrodą , zerwanie kwiatów, pachnących ziół. Plastrem na bolące serce jest .....CISZA ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Plastrem na moje bolące serce jest rozmowa,
    z mamą, z siostrą, z mężem - zależy od czego ta gorsza forma...
    Wyrzucenie z siebie żalu i z toksyn oczyszczenie
    wnet pomagają i serce jakby mniej goreje...
    Bo ja właśnie na wszystkie bolączki Przyjaciół potrzebuję,
    oni w mig sprawiają, że lepiej się czuję...
    Niczym upragniony lód na piekącą ranę,
    aloesowa maść czy znieczulenie dane...
    Relacja rodzina = przyjaciele to moje lekarstwo,
    najlepszy plaster na serce, na problemów sto,
    na poprawę humoru i szybki powrót do sił,
    na życiowe porażki i wstęp do pięknych chwil!
    Oni są dla mnie najcenniejszym darem,
    synka rączki maleńkie dopełnieniem tych zalet,
    bo od kiedy mamą dla niego się stałam
    świat jakby dużo bardziej pokochałam,
    a moje serce plastra potrzebuje
    tylko wtedy,
    gdy On jakoś kiepsko się czuje!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Plastrem na moje bolące serce jest..." - mój wspaniały i niepowtarzalny mąż oraz córcia i syn:) Kocham ich nad życie, każda chwila z nimi spędzona pozwala mi zapomnieć o kłopotach , troskach i problemach:) wywołują uśmiech na mojej twarzy i radość w sercu, nawet wtedy kiedy tylko o Nich myślę:) Są sensem całej mnie:)
    Pozdrawiam
    Szczęśliwa Ania, zona i mama:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Plastrem na moje bolące serce jest poczucie bezpiecznych ramion ukochanego, w których znikają wszystkie troski i smutki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Plastrem na moje bolące serce jest chwila samotności, bycie sama ze sobą. Lubię pòjść na długi spacer do lasu. Lubię zapach drzew, ich szum mnie uspokaja. Lubię także poczytać książkę w ciszy, przenieść się w inny wymiar i rzeczywistość zostawić z tyłu. Lubię także pomrukiwanie i bliskość mojego kota. Ważne są też rozmowy z przyjaciòłką. Dają nadzieję i optymizm. Jednak najważniejszy jest uśmiech mojej jedenastomiesięcznej còrki. Nie sposób nie odwzajemnić. Znikają wòwczas wszystkie smutki, zmęczenie. Uśmiech jest najważniejszy. Ma cudowną moc odganiania czarnych chmur. Pozdrawiam serdecznie...Anna Bednarek Zawisza

    OdpowiedzUsuń
  9. Uśmiech drugiej osoby :) a tak na marginesie to bardzo polecam udział w konkursach u Agi. Ja wygram książkę ale dostałam też w prezencie urocza pocztówkę z pozdrowieniami od Agi -dzieki niej wiem gdzie wtym roku spędzam wakacje-dziękuję Ci kochana za inspirację! A oprócz pocztówki dostałam także zakładki do książek! Za to też dziękuję bo to byl towar deficytowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Plastrem na moje bolące serce jest...miłość mojego kochającego męża, nic tak nie koi, jak świadomość, że jest obok mnie, że nie jestem sama, ale też przyjaciel, który zawsze (oprócz oczywiście męża)jest w zasięgu ręki. Nie rozwiąże problemu, ale podsunie dobry pomysł na rozwiązanie danej sprawy i to wszystko jest bezcenne, a jakże ważne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Plastrem na moje bolące serce jest mój pies. W chwilach sercowych dramatów je ze mną lody śmietankowe (no ja wiem, że nie powinnam... ale pies też musi na cos umrzeć, bo jak ja się wykończę pierwsza, on zostanie sierotą...). Ogląda ze mną komedie romantyczne i przysypia w tym samych momentach... Na turbonudnych scenach wyciąga mnie na spacer, bo niby po tych lodach musi siku (od dawna podejrzewałam, że zamiast mleka rozcieńczają je wodą...) Innym remedium na bolące serce (ale to już bardziej psie) jest paracetamol, bo po akcji pt. depreska i wycie do poduszki zazwyczaj boli mnie głowa. A pies też człowiek, nie chcę, żeby na to patrzył. No i po takim wieczorze zazwyczaj zwijamy się z psem w kłębki, ja z głową na poduszce, on z głową w moich nogach i sobie śpimy. Co się z moim plastrem dzieje w nocy, trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, bo kiedy budzę się rano mój plaster śpi całym puszystym ciałkiem na poduszce, a ja w kształcie paragrafu, w poprzek łóżka z jedynie prześcieradłem pod głową...

    OdpowiedzUsuń
  12. Plastrem na bolace serce jest miłosc Boga ,bo wiem ze choc cieżko on mimo wszystko kocha i jest njwierniejszym przyjacielem który zna sece i dusze.Piekno przyrody ksiazka zwierzeta to balsam ktory lagodzi rany

    OdpowiedzUsuń
  13. Plastrem na bolące serce u mnie jest całus i przytulenie mojej córki. Uwielbiam kiedy przychodzi,przytuli się, pogłaska po policzku i szepnie"kocham cię mamo" nie ma dla mnie nic piękniejszego.Od razu wszystkie bolączki przechodzą i serce znów bije zdrowym spokojnym rytmem❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Plastrem na bolące serce u mnie jest kakao, ciepły koc i dobra książka.
    Gorzej, gdy jest to kac książkowy i śmierć ukochanego bohatera...
    Plastrem na moje bolące serce jest rozmowa z przyjaciółką.
    Nawet jeśli przez nią mam bolące serce...
    Plastrem na moje bolące serce jest zwykłe przytulenie.
    Mocne ściśnięcie przez osobę, która właśnie trzyma w ryzach twoje całe ciało, żeby z razem sercem nie osunęło się na dno.
    Plastrem na moje bolące serce jest śmiech.
    Głośny, niepohamowany, sprawiający, że płaczę, ale nie z bólu, a radości.
    Śmiech tak głośny, że aż dociera do mojego serca, zasklepia je i sprawia, że kolejny wydobywa się głęboko z niego.
    Plastrem na moje bolące serce bywa płacz i samotność.
    Choć to najgorsza opcja to moje serce wie, że bez tego się nie obejdzie. Wie, że potrzebuje czasu i wszystko nie zmieni się nagle. Potrzebuje tylko samotnych chwil w kącie z łzami i wspomnieniami w oczach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Plastrem na moje bolące serce jest wiara i nadzieja,Rodzina która mnie wspiera i dodaje otuchy dzięki czemu rany szybciej się goją,lecz blizny na zawsze pozostają...
    Obserwuję jako;Sabina Fabczak
    Lubię jako;Sabina FK
    baner;https://www.facebook.com/SABINAEWAANNAF/posts/10207893242128912

    OdpowiedzUsuń
  16. Plastrem na moje bolące serce jest stawienie czoła temu bólowi, dowiedzenie się co było jego przyczyną, czy jest szansa, by przestało być bolące. Prawda często boli, jednakże okazuje się być jednym z najlepszych wyjść, gdyż choć sprawia wiele cierpienia, jednocześnie pozwala mi odkryć jego przyczynę. Serce czasem boli, ale najlepszym lekarstwem jest czas... To on z czasem pozwala zminimalizować ten ból, a czasem i zapomnieć o nim.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Plastrem na moje bolące serce jest... obecność mojej Kochanej Mamy, która zawsze mnie pocieszy i napełni moje serce nadzieją, jej przytulenie i dobre słowo czyni cuda... wystarczy, że jest, a wtedy od razu jest mi lepiej.

    OdpowiedzUsuń