[KONKURS PATRONACKI] Napisz i wygraj "Kim i Ktoś z Nikim" Jolanty Marcolli z autografem :)




Kochani!

Żeby nie było, że tylko dla dorosłego czytelnika organizuję konkursy. Dzisiaj wychodzę przede wszystkim z konkursem do dzieci i to ich najgoręcej zachęcam do udziału. Jeśli pogoda za oknem nie nastraja optymistycznie, albo spędzacie wakacje w domu, przypomnijcie sobie, w jakich okolicznościach poznaliście swojego prawdziwego Przyjaciela? Do wygrania są dwie książeczki od Jolanty Marcolli z Jej osobistym autografem. Jest o co powalczyć, bo książeczki oprócz wyjątkowych ilustracji opowiada właśnie o przyjaźni, takiej mega, która czasami swoje początki ma w tajemniczych, dziwnych okolicznościach :)





Zasady konkursu:


W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. Opiszcie okoliczności, w jakich poznaliście swojego prawdziwego Przyjaciela. Jeśli uczestnikiem konkursu jest osoba dorosła, mam prośbę, by napisała, dla kogo byłaby ewentualna nagroda.


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 6 lipca b.r. i kończy 6 sierpnia b.r. o godz. 23:59



Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzców. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.


Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzców. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autorka.


Udostępnijcie post konkursowy, polubcie profile: Wydawnictwa Jedyne Takie na FB i mój. Zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)


Ważne!


Będę powtarzać do upadłego. Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagród.


Nagrody :)







Komentarze

  1. Swoją przyjaciółkę poznałam jeszcze na studiach. Razem mieszkałyśmy na stancji, ona starsza ode mnie o 3 lata obyta z uczelnią i miastem,ja z małego miasteczka zagubiona. Wyciągnęła do mnie rękę,pomogła na początku. Potem wszystko jakoś się potoczyło. Obecnie obie mamy swoje życie, mieszkamy na dwóch końcach Polski ale nadal w miarę możliwości spotykamy się często. Ot tak bez powodu dzwonimy do siebie. Wielu znajomych zazdrości nam tej znajomości,która przetrwała czas, kolejne mile jak i dramatyczne chwile. Mija Małgosia to skarb! A książka byłaby dla mojego synka Krzysia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Było głośno. Ale jak mogłoby być inaczej - w końcu to był pierwszy dzień szkoły. Pyzate dzieciaczki, które ledwo skończyły sześć lat stanęły przed nie lada wyzwaniem. Wszystko było nowe. Nowe otoczenie, nieznane twarze dorosłych, nauczycieli i innych dzieci. Mnie to fascynowało, ale kilka moich rówieśników wpadło w panikę. Nie obyło się bez płaczu. K. nie płakał jak odchodziła jego mama. Chyba był tak samo jak ja podekscytowany nowym miejscem. Mimo że siedzieliśmy przy oddzielnych stolikach, spoglądaliśmy na siebie. Kojarzyliśmy się ze spacerów i placu zabaw. I choć nigdy przedtem nie bawiliśmy się razem, obecność kogoś, kto nie jest całkiem obcy chyba nas wzajemnie uspokajała. Gdy pierwszy dzień szkoły powoli dobiegał końca, a początkowo rozhisteryzowane dzieciaki już się uspokoiły, K. wpadł w panikę. Szarpał się ze swoim plecakiem, którego nie mógł odsunąć. Czegoś potrzebował lub szukał. Poleciały mu już nawet łzy. W całym tym rozgardiaszu cała ta sytuacja umknęła naszej wychowawczyni. Jednak nie mi. Zawsze była i dotąd jestem wyczulona na czyjś płacz, więc pognałam czym prędzej do K.. Wyrwałam mu plecak i pomogłam uporać się z zamkiem. Tak to się zaczęła nasza przygoda. Razem przyszło nam się mierzyć nie tylko z „zerówką”, ale i podstawówką i szkołą gimnazjalna, i mimo że później nasze losy się rozeszły, to przyjaźń trwa dalej. Ktoś by powiedział, że to nic wielkiego, może i to prawda, ale oboje z K. z sentymentem wracamy do tego wspomnienia ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    nieidentyczna

    Książeczkę podarowałabym mojemu chrześniakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją najlepszą przyjaciółkę poznałam już w gimnazjum!
    Byłyśmy sąsiadkami, ale do czasów gimnazjum, kiedy to trafiłyśmy do jednej klasy i w sumie przypadkowo do jednej ławki, jesteśmy zdecydowanie najlepszymi przyjaciółkami!
    Od tamtej pory wiadomo dużo się wydarzyło w życiu każdej z nas, ale nasza przyjaźń się w ogóle nie zmieniła!
    Do dnia dzisiejszego widujemy, chociaż ona wyjechała na studia i została już w innym mieście! Jednak odległość nic nie zmieniła w naszych kontaktach! W dalszym ciągu mamy ze sobą praktycznie codzienny kontakt telefoniczny, a przy każdej możliwej okazji się spotykamy! Rozmawiamy ze sobą na każdy temat, a co najważniejsze zawsze możemy na siebie liczyć niezależnie od skali problemu!

    Książkę podarowałbym właśnie mojej przyjaciółce - Ani!

    OdpowiedzUsuń
  4. Anulę poznałam w podstawówce :)
    Od razu się zakumplowałyśmy. Mieszkałyśmy w bloku na przeciwko.Takie dwie małe, niewyrośnięte dziewczynki. Ale nie tylko wzrost był naszą cechą wspólną. Miałyśmy te same zainterowania i poczucie humoru.
    Ania była zawsze tą bardziej rozsądną- jako nastolatki to ona mnie kryła przed rodzicami jak jedno piwko za dużo wypiłam. A ją ją "zmusiłam" do wypalenia jej pierwszego papierosa. Imprezki, rozterki miłosne- wszystko razem. Na jakiś czas drogi nam się rozeszły, ale odnalazłyśmy się spowrotem.
    Teraz widujemy się regularnie i jest chrzestną mojego starszego syna ❤

    Książeczka byłaby dla moich synków Igor lat 7 i Max lat 4 :)
    Kochają książki jak ja :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty