wtorek, 18 lipca 2017

KONKURS! Zinterpretuj tytuł i wygraj e-booka "Jazdy na rydwanie" Juliana Hardego :)




Kochani!

Autor, Julian Hardy wyszedł do Was z propozycją przeznaczenia jednego egzemplarza swojej debiutanckiej powieści "Jazda na rydwanie", która nota bene ukazała się w limitowanej wersji, na konkurs. Recenzję książki mogliście poznać u mnie na blogu tutaj: 


Zadanie konkursowe nie jest trudne, ale przyznam, że tytuł jest dosyć wymowny i osobliwy, dlatego chciałabym znać Waszą interpretację. 






Zasady konkursu:

W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. Dokonajcie swojej interpretacji tytułu "Jazda na rydwanie". Interpretacja tematu dowolna.


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 18.07 br. i kończy 15.08 o godz. 23:59 :)


WAŻNE!

Konkurs przedłużony do 18-tego sierpnia do godz. 23:59!



Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzcy. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.

Nagrodą w konkursie jest jeden e-book debiutanckiej powieści "Jazda na rydwanie" Juliana Hardego, którego sponsorem jest autor i to On wysyła nagrodę do zwycięzcy!


Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzcę. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autor.

Udostępnijcie post konkursowy, polubcie mój profil i zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)

Ważne!

Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagrody.









WAŻNE!
Konkurs przedłużony do 18-tego sierpnia!



2 komentarze:

  1. Jazda na rydwanie to jak balansowanie na cienkiej linii. Nie jest to pojazd zbyt bezpieczny i stabilny więc jazda nim to ryzyko, igranie z ogniem, przekraczanie barier. Tytuł książki może odnosić sie do życia. Igranie z nim to właśnie taka jazda na rydwanie.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. „Jazda na rydwanie” jest dla mnie synonimem balansowania na granicy życia i śmierci, gdzie człowiek- niczym w greckiej tragedii- wiedziony jest poprzez perypetie do nieuchronnego fatalnego końca. „Jazda na rydwanie” jest też metaforą czasu, o niepewnym czasie trwania, który człowiekowi pozostał na ziemi. Z jednej strony jest to czas beznadziejny, bowiem brak perspektyw na pomyślny finał sytuacji, w której znalazł się człowiek. Z drugiej strony, to ostatnia szansa na uczynienie czegoś dobrego, może pomoc bliźniemu, zanim stanie się przed obliczem wszechwiedzącego Boga.

    Kiedy pierwszy raz spotkałam się z tytułem książki pana Hardego, błyskawicznie przypomniała mi się lekcja historii z liceum. Nauczyciel opowiadał o „wojennym sporcie”, którym była jazda na rydwanie. Szczególny nacisk położył na trudność techniczną, bowiem podłoga w rydwanach była płaska i śliska, a jadący nim człowiek mógł co najwyżej „trzymać się stopami podłoża” (cytat dosłowny z mojego nauczyciela), co warto podkreślić, rydwany nie były zabudowane dookoła, a wolną stroną można było wypaść i stracić życie w każdej chwili. Do dziś słowo „rydwan” kojarzy mi się więc z wielkim niebezpieczeństwem, ale też ludzkim ryzykanctwem i dozą sadyzmu, która cechuje niektóre postaci. Bo to przecież człowiek zbudował człowiekowi rydwan i kazał ruszyć mu w drogę... I tak bywa w życiu, i literackim, i prawdziwym. Że człowiek człowiekowi gotuje los. Przeznaczenie może się co najwyżej przyglądać temu z boku. Każdy bowiem w swoim życiu czasem musi pojechać na własnym rydwanie.

    Cieszę się, że znalazł się w naszym polskim książkowym świecie Autor, który przypomniał mi o lekcji historii z liceum.

    OdpowiedzUsuń