wtorek, 18 lipca 2017

[Recenzja patronacka] „Mój pomysł na życie” Elżbieta Kosobucka. Nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń...





Wydawnictwo Videograf

Ilość stron: 349



Jeśli myślicie, że książka ta jest poradnikiem, to jesteście w dużym błędzie, chociaż sam dosyć wymowny tytuł może to sugerować i takie stwarzać pozory. I niech to Was nie zmyli, bo to przemyślana, skrupulatnie opisana historia kobiety u szczytu kariery zawodowej, młodej, pięknej, ambitnej, silnej charakterem, dla której los przygotował kilka niespodzianek. To także książka świetnie opisująca relacje międzyludzkie, siłę przyjaźni i przełamywanie się na nowe.


To debiut autorki, który uważam za jak najbardziej udany. Pięć interesujących rozdziałów książki, spiętych w jedną całość – w jedną historię. Pięć odsłon etapów życia Melody Sawickiej, która nie mierzy czasu, żyje chwilą, jest niezwykle ambitna, silna, bardzo atrakcyjna, odważnie podchodzi do życia. Powiedziałabym, że jej życie to takie z górnej półki. Liczne rauty, imprezy, zawodowe sukcesy, znakomite kontakty z ludźmi. Życie niemal jak w bajce. Przypadkowa stłuczka samochodem sprawi, że Melody pozna przystojnego Pawła. Nie obędzie się bez inspirujących podróży, wspólnych imprez. Ci dwoje będą mieli wyraźnie się ku sobie. Jednak, życie pisze niespodziewane scenariusze. Kiedy plan na przyszłość zacznie się układać punkt po punkcie, niespodziewanie wkradnie się do niego pewien błąd.






Melody przewartościuje swój byt. Spojrzy na niego z nieco innej perspektywy, odrzuci chaos jaki wokół niej panował, zacznie spełniać dziecięce marzenie. Przyda jej się do tego nabyte wykształcenie, doskonały zmysł oraz pomysłowość i przebojowość, których nigdy jej nie brakowało. Autorka świetnie ujęła również relacje między Pawłem a Melody. To dwa silne charaktery, żadne nie odpuści, twardo stąpający po ziemi, oboje wiedzą czego chcą i usilnie obstają przy swoich racjach.





Elżbieta Kosobudzka pokazuje w swej powieści również siłę kobiecej przyjaźni oraz siłę wielkiej miłości. Różnie w życiu przecież może się ułożyć, dlatego nie powinniśmy zawzięcie walczyć o wyimaginowane ideały, czy o scenariusze według ściśle przyjętych przez nas zasad. W życiu Melody nastąpi przełom, kolosalny. To z jednej strony przykre, że musi dochodzić do takich wydarzeń, by każdy z nas zaczął spostrzegać radości z codzienności. Przykre i wzruszające. Autorka nie szczędzi nam emocji, budując ich napięcie odpowiednio do bohaterów i sytuacji, w jakich ich obsadziła. 





„Mój pomysł na życie” Elżbiety Kosobuckiej jest powieścią, która niesie ważne przesłanie. Przede wszystkim, by walczyć o swoje marzenia, robić wszystko zgodnie ze sobą, a nie na siłę wpasowywać się w punkty regulaminu opracowanego przez kogoś zupełnie obcego. To powieść z wyrazistymi bohaterami. Dzięki narracji pierwszoosobowej mamy okazję poznać Melody od wewnątrz – jej rozterki, myśli, sposób postrzegania rzeczywistości. To czyni ją jeszcze bardziej autentyczną, bo przecież prawdę powiedziawszy taki los może spotkać każdego z nas. Dlatego też wiele kobiet odnajdzie w Melody cząstkę siebie. Mimo, iż pochodziła z trochę innego światka niż przeciętna czytelniczka, ale jest kobietą, która twardo strzeże swoich zasad, a w głębi duszy potrzebuje czułości, miłości, czy fizycznego spełnienia.






Autorka zabiera też czytelników w przepiękne miejsca. Nadaje im typowego klimatu poprzez sugestywne, plastyczne opisy. A ta podróż obejmuje Gdynię, tereny ojczyste i dosyć odległe zakątki świata różnorodne pod względem flory i fauny. 

Jednym słowem, powieść ta bardzo Was wzruszy, poruszy, wywoła falę refleksji, pytań, ale też odpowie na wiele Waszych wątpliwości. A niektóre fragmenty będziecie czytać z wypiekami na twarzy. W sam raz na kobiece rozterki czy wątpliwości. Emocjonalna, subtelna, bardzo kobieca.





Polecam! Powieści z przyjemnością patronuję medialnie.

A pod linkiem:


Za możliwość patronatu i egzemplarz książki, dziękuję Wydawnictwu:







1 komentarz: