„Wombat Maksymilian i misja na dachu świata” Marcin Kozioł. Dla małych i dużych ceniących podróże i odkrywanie ciekawych zakątków świata :)






Wydawnictwo: Edipresse Książki

Ilość stron: 287, oprawa twarda


W tym roku wakacyjna aura pozostawia wiele do życzenia, szczególnie uciążliwa bywa niestety dla naszych pociech. Ani tu dobrze zaplanować wyjazd, ani korzystać z uroków lata u siebie. Nie wiadomo tak naprawdę, jak zabawnie, ciekawie i mądrze spożytkować ten czas. Ale, Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla swoich małych czytelników nie lada interesującą pozycję. No, powiedzmy, że nie tylko dla małych, bo mój starszy syn też polubił Maksymiliana i sięgnął po książkę z nieukrywaną ciekawością. Książka już na samym początku przebija się przez wszystkie inne wizualizacją, twardą oprawą oraz intrygującym bohaterem na okładce. Któż to taki, ten Wombat? Dla nas nieznany dotychczas, bo pierwszej części nie mieliśmy w rękach. 


Maks to przede wszystkim podróżnik z pasji i zainteresowań, ciekawy świata. Jeśli tak jak my, nie czytaliście pierwszej części, nic nie szkodzi. Można zacząć i od tej. Wombat, jak na prawdziwego podróżnika przystało, swą niecodzienną podróż na dach świata rozpoczyna od tajemniczej przesyłki, będąc jednocześnie częścią ważnej misji. Jak się domyślacie, nie był na tej misji sam. W każdym odwiedzanym przez niego miejscu, czekał na niego ktoś, kto udzielał mu cennych wskazówek, jak bezpiecznie dowieźć pakunek do celu wędrówki. Podróż rozpoczął w kokpicie samolotu. Bardzo podobał nam się sposób narracji – pierwszoosobowa, która pozwala dzieciom na zbratanie się z bohaterem. Sposób, w jaki opisywał miejsca, do jakich dotarł, pozwala na większe odczucia czytelnika i przeżywanie wszystkich jego emocji wspólnie.



Maks zawędrował do Nepalu. Widział min. Himalaje, Park Narodowy Ćitwan, aż zawędrował do miejskiej dżungli, w której to odnalazł bossa i omówił z nim bardzo ważny interes. Kim był ten boss? Nie powiem. Jedno zdradzę na pewno. Oprócz tego, że Nepal jest pięknym, pod względem kulturowym krajem, kryje też wiele swoistych dla tego regionu tajemnic i przyrodę, która może nas zadziwiać. Poza tym, są fragmenty, z których można nieźle się uśmiać. Niczego więcej nie zdradzę, bo nie będziecie mieli przyjemności z czytania. 


W każdym razie, Maksio nie podróżował sam, zawsze ktoś mu towarzyszył. Jak nie para rozgadanych Dudków, koza Bella, to dużo pomogły mu wtrącenia jego Taty – zawierające historyczne ciekawostki i Zuzy – młodej podróżniczki, która pomaga Maksowi spisać jego przygody i niezwykłe wyprawy.



Wartość książki wzbogacają również ilustracje Mariusza Andryszczyka oraz przepiękne, barwne fotografie samego Marcina Kozioła. A, gdybyście potrzebowali jeszcze większych atrakcji i wrażeń – Wombat na swojej stronie przygotował dla Was niespodzianki. Wystarczy wejść http://www.wombatmaksymilian.pl/ użyć aplikacji, bądź tajnego kodu i przenieść do wirtualnego świata Jego podróży. Ciekawe, czy wiecie, jakiego rodzaju taksówką podróżował?






Bez wątpienia polecamy! Na miłe spędzenie wakacyjnego czasu, letnie wędrówki nie tylko wirtualne, czy po kartkach książki, ale przede wszystkim, jako bodziec i zachęta do tego, by odwiedzić ten interesujący pod wieloma względami kraj. 





Za egzemplarz dziękujemy:





   

        zBLOGowani.pl
   





Komentarze

Popularne posty