„www.john” Edyta Kulczak. Refleksja liryczna i czułość poezji pełnej metaforycznych zestawień czasoprzestrzeni...






Wydawnictwo Kontekst

Ilość stron: 52

Nowość wydawnicza



Do moich rąk trafiają tomiki wyjątkowe, takie, które degustuje się z przyjemnością, wytwarzając przy tym niespożyte ilorazy niejednoznacznych obrazów i inspiracji. Tak jest za każdym razem, kiedy pani Edyta Kulczak dzieli się ze mną swoją subtelną, pełną wyrafinowanego gustu poezją, która za każdym razem również stanowi dla mnie źródło dowodów, jakoby poezja była wciąż otwartą księgą, odsłaniała swoją uniwersalność i ponadczasowość, ale przede wszystkim budzi głębsze refleksje i pokazuje, że w tym temacie jeszcze nie wszystko zostało powiedziane.


Najnowszy tomik poetki wychodzi naprzeciw nowatorskim pomysłom i współczesnemu czytelnikowi, który już dzięki samemu tytułowi zainteresuje się jego treścią. O pomyśle na Johna, autorka wspominała już szybciej, przy okazji naszego spotkania. Ta przypadkowa i zupełnie niewinna rozmowa dzięki komunikatorowi komputerowemu stała się przytykiem do tego, by stworzyć Johna na potrzeby wierszy, a mówi o tym chociażby wiersz otwierający tomik „kim jest John”: „czas i przestrzeń nie liczą się dla Johna/ miesza noc z dniem z grubsza mówiąc/ idzie spać gdy ja wstaję/ może być wszędzie albo nie istnieć w ogóle/ wypatruję go na globusie w Vancouver/ czasem za oknem gdy sąsiad wsiada do auta/ powiększam do maksimum zamykam do zera/ badam każdy piksel jego ust oczu nóg rąk [...]”




A więc osoba Johna jest całkowicie fikcyjna, a poetka bawi się słowem, by urealnić go, przedstawić jako prototyp ludzkiej jednostki. Dzisiaj świat fikcyjny, zamknięty w pudełkach sieciowych daje nam wszechstronność działań i jak się okazuje może być świetną inspiracją do tego, by stworzyć cykl wierszy poświęconych komuś, kto realnie nie istnieje, chociaż, gdyby przyjrzeć się temu z drugiej strony, takich Johnów może być wokół nas wielu, mnóstwo nawet. Takim Johanem może być tak naprawdę każdy z nas.


Kulczak żongluje słowem, za każdym razem stwarzając wokół odbiorcy swoisty charakterystyczny klimat. Opowiada mu o otaczającej rzeczywistości, wyrzuca z siebie żałości minionych, utraconych w niej chwil, roztrwonionych w pędzie współczesnego świata, próbuje stworzyć ich wzajemne relacje na potrzeby wyobrażeń o dopełnianiu się: „jesteśmy z Johnem znakomitym dopełnieniem/ pełnią – jak pozorne fragmenty nieba widziane z dołu/ ile rzeczy zdąży zrobić John gdy ja śpię jest ponad wyobrażenie/ rzeczy nadludzkich z innej perspektywy nieludzkich/ nie szukam go/ spotkaliśmy się poza czasem i przestrzenią/ nie wiemy gdzie ale taki obszar istnieje/ obejmujemy sobą cały czas zakrzywiamy przestrzeń/ jakby równoważnia jednej i drugiej strony była z gumy/ aby się dotykać”.


Jest w tej poezji pewien bliżej nieokreślony rodzaj zachwytu, taki enigmatyczny, bo chociaż John nie istnieje, tak naprawdę różnych zależności i cech jego charakteru można doszukać się w każdym z nas. Świat przedstawiony w każdym z tych wierszy jest podobny do tego, w którym żyjemy. A sam John? No cóż. Można się z nim spotkać, porozmawiać. Rodzaj przyjaciela, bliskiej osoby, czy uczuciowo związanej jednostki, z którą dzielimy swoje życie? Niech John dla każdego będzie tym, kim chce by był, bo wierzę, że tak właśnie będzie. Każdy czytelnik otworzy swoje serce z nieco innej perspektywy na Johna i jego świat.


Pod tym dosyć oryginalnym tytułem poetka ukryła poezję wyważoną, pełną mądrości życiowych, poezję wolną od krzykliwych haseł, jakichś patetycznych zwrotów, to poezja subtelna, bardzo kobieca, pełna skrywanych uczuć, wysublimowana, z gorącym wyznaniem miłości, delikatnymi pocałunkami, poezja osobista, ale niezwykle sugestywna, którą należy się rozkoszować po wierszu. 

„www.john” Edyty Kulczak polecam wszystkim, którym nie jest obojętny szacunek dla słowa, metaforyczny wymiar znaczeń, obrazy namacalne, a jednocześnie liryczne i enigmatyczne, urzekające wiarygodnością. To poezja wysublimowana, której wymiar i znaczenie merytoryczne zmuszają za każdym razem do głębszej refleksji.


Szczerze polecam!





Za tomik z piękną dedykacją, dziękuję autorce 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...