sobota, 22 lipca 2017

WYNIKI KONKURSU z książką Joanny Kruszewskiej "Dom samotnych" :)








Kochani!

Wczoraj zakończył się konkurs z książką Joanny Kruszewskiej "Dom samotnych". Jako zadanie konkursowe mieliście stworzyć odpowiedź - własną definicję samotności. Serdecznie dziękujemy wszystkim za udział! Odpowiedzi było mnóstwo, w dodatku bardzo interesujących. Niemniej, decyzja zapadła. 


Zwyciężają odpowiedzi:

AniB31 i Iwony Banach 




Gratuluję serdecznie! Czekam na adresy Pań w wiadomości prywatnej na facebooku, bądź drogą e-mailową: stokrotka954@wp.pl

Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Replika i to ono wysyła nagrody.


Poniżej galeria zwycięskich odpowiedzi, a w zakładce - konkursy, znajdziecie te, które cały czas trwają i macie okazję zdobyć równie fajne nagrody :)










„Kółko się zakochuje” Zyta Kowalska







Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 277


Szczerze powiem, że książka czekała na swoją kolej do recenzji już dosyć długo. Zwlekałam, to fakt, ale tylko z tego powodu, że strasznie się przy tej książce męczyłam. Nie wiem, jakoś kompletnie do mnie nie przemawia. Może dlatego, że jestem już w innym przedziale wiekowym i takie teksty typu: "Kółko broni, Kółko radzi, Kółko nigdy cię nie zdradzi" są dobre dla nastolatek, nie dla mnie? Nie wiem. Po prostu mnie ta książka nie ujęła za serce. Co do samej budowy i treści doczepić się nie mogę. Sam zamysł jest dobry, dialogi lekkie, ale tematyka mnie nie pociąga.


To przede wszystkim opowieść o przyjaźni sześciu kobiet. Takiej prawdziwej i bardzo silnej. Dziewczyny określają się mianem Sióstr, które założyły swoje Kółko dla Inteligentnych Inaczej. Taka bardzo typowa dla tego rodzaju literatury atmosfera panuje między samymi bohaterkami, ale i da się ją wyczuć między wierszami. Bo całą fabułę i treść poznajemy dzięki Zycie, która skrzętnie relacjonuje wszelkie zajścia i sytuacje, jakie mają miejsce w życiu Sióstr, sama będąc jedną z nich.




Jak się domyślacie, głównymi tematami między przyjaciółkami są: faceci, miłość, seks, romantyczne podrywy i porywy. A dziewczyny lubią sobie dużo poplotkować, radzić i motywować wzajemnie do działania nie tylko w realu. Prowadzą też swoiste konferencje przez maleńkie okienko GG. A już zupełnie infantylne wydają mi się zapiski Zyty kierowane do jej przyszłych ewentualnych wnucząt pełne rad i porad oraz wyjaśnień współczesnego slangu, jakiego używają młodzi. Poszukiwania mężczyzn życia, brak perspektyw na przyszłość, pracy odpowiedniej do ich wymagań i oczekiwań oraz decyzje o wyjeździe za granicę w celach zarobkowych budują z czytelnikiem pewną więź. Całość zresztą napisana jest lekko, z poczuciem dystansu i humoru. Dlatego tak szumnie kategoryzuje się ją do literatury chic. I być może taka jest, ale ja jej kompletnie nie czuję.


Zwariowane przyjaciółki i relacje między nimi. Tak pokrótce. Zdecydowanie polecam młodzieży, bo one mają większą szansę się w tej książce odnaleźć. Trochę można się pogubić przy tej ilości bohaterek i niełatwo ogarnąć ten wokół panujący chaos, ale da się. Chociaż czytałam kilka książek dla młodzieży i muszę przyznać, że ta jest wybitnie wyjątkowa. Nie chcę jej jakoś spisywać na straty, czy zniechęcać kogokolwiek, to są po prostu moje odczucia. Lekka i przyjemna, ze specyficznym humorem. Może, gdyby była napisana w innym stylu... Czy po nią sięgniecie, zależy od Was. Mnie niczym nie ujęła, ale każdy ma inny gust i to, co nie przyjęło się u mnie, nie znaczy, że nie przyjmie się komuś z Was. Kilka razy do niej podchodziłam, odkładałam, ale w końcu doczytałam. Wrażenia nie było.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:









piątek, 21 lipca 2017

[Recenzja patronacka. Rekomendacja] „Wakacje u Starożytnych” Joanna Baran. Czasami nie trzeba w ogóle daleko wyjeżdżać, by przeżyć przygodę życia :)





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 86

Książka niebawem w sprzedaży


Joanna Baran przygotowała dla młodszych czytelników nie lada atrakcję. Okazuje się, że nie potrzeba wcale wychodzić z domu, żeby przeżyć wręcz przygodę życia, w dodatku zaczerpnąć odrobinę wiedzy i zobaczyć na własne oczy unikatowe skarby kultury starożytnej. A skoro lato w tym roku nas nie rozpieszcza, myślę, że ta książeczka również wynagrodzi dzieciakom nudny, deszczowy czas, w oczekiwaniu na odrobinę słońca.


Chyba każdy z nas przechodził w szkole rok rocznie ten sam temat – opisać, jak spędzał wakacje. Nie inaczej było i z tą grupką przyjaciół:

"Drzwi uchyliły się i weszła Kleopatra, czyli nasza polonistka, wyglądająca jak bliźniacza siostra Elizabeth Taylor. Uśmiechnęła się cieplutko i poprosiła, aby każdy z nas napisał sprawozdanie z wakacji i przyniósł je we wrześniu do szkoły. Zorganizowano konkurs międzyszkolny na wakacyjny reportaż."

Czasem wystarczy odrobina magii i szczypta fantazji, by odrobić zadanie domowe i zyskać wiedzę, jakiej mogą pozazdrościć koledzy z klasy. Właśnie nietypowa, wakacyjna praca domowa sprawiła, że grupka przyjaciół za sprawą tajemniczego przedmiotu, przenosi się w czasy starożytne i ma możliwość poznać historię starożytnego Egiptu namacalnie, bez ubarwień, czy na podstawie suchych, internetowych informacji.


Rysunek pochodzi z książki.
Autor: Agnieszka Kazała

„Wakacje u Starożytnych” razem z grupką przyjaciół, zabiorą Was w niezwykłą, interesującą i ciekawą podróż do świata piramid, starożytnych budowli, pachnących, nieskażonych cywilizacją ogrodów owocowych i oliwnych, do opowieści o typowych dla tamtych czasów obrzędów, pełna zaprzęgów rydwanów, tajemniczych świątyń, mądrych kapłanów. To też opowieść o sile prawdziwej przyjaźni i o tym, jak niemożliwe przybiera realne kształty. Wciągająca od pierwszych stron, pomysłowa, mądra skarbnica wiedzy i inteligentnego rozwiązania pewnego kłopotu. Dla starszych i młodszych, na miłe spędzenie wakacyjnej nudy i oderwania od komputera. Czyta się szybko i z zainteresowaniem.

Polecam wraz ze starszym synem Mikołajem!






Za możliwość patronatu i treść przedpremierową książki, dziękuję:



WYNIKI KONKURSU PATRONACKIEGO z "Moim pomysłem na życie" Elżbiety Kosobuckiej :)





Kochani!

Przedwczoraj zakończył się konkurs, w którym mieliście okazję wygrać najnowszą powieść Elżbiety Kosobuckiej "Mój pomysł na życie". Bardzo wszystkim, wspólnie z Autorką, dziękujemy za udział i za piękne odpowiedzi. Co prawda, nie było ich dużo, ale za to jakie! 

Jako zadanie konkursowe mieliście opisać swój pomysł na życie. I tutaj zwyciężyli:





Serdecznie gratulujemy! 
W wiadomości prywatnej na FB, bądź na e-mail: stokrotka954@wp.pl czekam na Wasze adresy do wysyłki, których sponsorem jest Wydawnictwo Videograf i to ono wysyła nagrody.

Poniżej, galeria pokonkursowa ze zwycięskimi odpowiedziami :)






czwartek, 20 lipca 2017

KONKURS PATRONACKI! Dokończ myśl i wygraj wyjątkowe nagrody od Aleksandry Berkowskiej :)




Kochani!

Jako patron medialny "Rany" Aleksandry Berkowskiej mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, w którym macie okazję wygrać naprawdę wyjątkowe nagrody, nie tylko w postaci książek. Spójrzcie, zadanie konkursowe nie jest trudne, dlatego tym bardziej zachęcam :)






Zasady konkursu:

W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. 

Dokończcie myśl: "Plastrem na moje bolące serce jest..." 

Zadanie konkursowe niejako jest związane z treścią książki, dlatego tym bardziej jesteśmy ciekawe z Autorką Waszych odpowiedzi :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 20.07 b.r. i trwa do 20.08 do godz. 23:59 :)


Nagrodami w konkursie są: jeden egzemplarz papierowy "Rany" Aleksandry Berkowskiej, dwa e-booki, a dla wyjątkowo wyjątkowej odpowiedzi Autorka przewidziała wyjątkową nagrodę: komplet w postaci zakładki szydełkowej i kolczyków frywolitkowych. Wszystkie te rzeczy Autorka wykonała własnoręcznie według własnego pomysłu. Zdjęcia nagród pod konkursem :)

Sponsorami nagród są: Aleksandra Berkowska oraz Wydawnictwo Literackie Białe Pióro.


Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzców. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.


Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzców. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autorka.


Udostępnijcie post konkursowy, polubcie profile: Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro i mój, zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)



Ważne!

Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagród.
















„Wombat Maksymilian i misja na dachu świata” Marcin Kozioł. Dla małych i dużych ceniących podróże i odkrywanie ciekawych zakątków świata :)






Wydawnictwo: Edipresse Książki

Ilość stron: 287, oprawa twarda


W tym roku wakacyjna aura pozostawia wiele do życzenia, szczególnie uciążliwa bywa niestety dla naszych pociech. Ani tu dobrze zaplanować wyjazd, ani korzystać z uroków lata u siebie. Nie wiadomo tak naprawdę, jak zabawnie, ciekawie i mądrze spożytkować ten czas. Ale, Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla swoich małych czytelników nie lada interesującą pozycję. No, powiedzmy, że nie tylko dla małych, bo mój starszy syn też polubił Maksymiliana i sięgnął po książkę z nieukrywaną ciekawością. Książka już na samym początku przebija się przez wszystkie inne wizualizacją, twardą oprawą oraz intrygującym bohaterem na okładce. Któż to taki, ten Wombat? Dla nas nieznany dotychczas, bo pierwszej części nie mieliśmy w rękach. 


Maks to przede wszystkim podróżnik z pasji i zainteresowań, ciekawy świata. Jeśli tak jak my, nie czytaliście pierwszej części, nic nie szkodzi. Można zacząć i od tej. Wombat, jak na prawdziwego podróżnika przystało, swą niecodzienną podróż na dach świata rozpoczyna od tajemniczej przesyłki, będąc jednocześnie częścią ważnej misji. Jak się domyślacie, nie był na tej misji sam. W każdym odwiedzanym przez niego miejscu, czekał na niego ktoś, kto udzielał mu cennych wskazówek, jak bezpiecznie dowieźć pakunek do celu wędrówki. Podróż rozpoczął w kokpicie samolotu. Bardzo podobał nam się sposób narracji – pierwszoosobowa, która pozwala dzieciom na zbratanie się z bohaterem. Sposób, w jaki opisywał miejsca, do jakich dotarł, pozwala na większe odczucia czytelnika i przeżywanie wszystkich jego emocji wspólnie.



Maks zawędrował do Nepalu. Widział min. Himalaje, Park Narodowy Ćitwan, aż zawędrował do miejskiej dżungli, w której to odnalazł bossa i omówił z nim bardzo ważny interes. Kim był ten boss? Nie powiem. Jedno zdradzę na pewno. Oprócz tego, że Nepal jest pięknym, pod względem kulturowym krajem, kryje też wiele swoistych dla tego regionu tajemnic i przyrodę, która może nas zadziwiać. Poza tym, są fragmenty, z których można nieźle się uśmiać. Niczego więcej nie zdradzę, bo nie będziecie mieli przyjemności z czytania. 


W każdym razie, Maksio nie podróżował sam, zawsze ktoś mu towarzyszył. Jak nie para rozgadanych Dudków, koza Bella, to dużo pomogły mu wtrącenia jego Taty – zawierające historyczne ciekawostki i Zuzy – młodej podróżniczki, która pomaga Maksowi spisać jego przygody i niezwykłe wyprawy.



Wartość książki wzbogacają również ilustracje Mariusza Andryszczyka oraz przepiękne, barwne fotografie samego Marcina Kozioła. A, gdybyście potrzebowali jeszcze większych atrakcji i wrażeń – Wombat na swojej stronie przygotował dla Was niespodzianki. Wystarczy wejść http://www.wombatmaksymilian.pl/ użyć aplikacji, bądź tajnego kodu i przenieść do wirtualnego świata Jego podróży. Ciekawe, czy wiecie, jakiego rodzaju taksówką podróżował?






Bez wątpienia polecamy! Na miłe spędzenie wakacyjnego czasu, letnie wędrówki nie tylko wirtualne, czy po kartkach książki, ale przede wszystkim, jako bodziec i zachęta do tego, by odwiedzić ten interesujący pod wieloma względami kraj. 





Za egzemplarz dziękujemy:





   

        zBLOGowani.pl
   





[Zapowiedź patronatu medialnego] "Nić Ariadny" Lidia Tasarz pod patronatem medialnym Recenzji Agi :)



Kochani!

Miło mi poinformować, iż mój blog objął patronatem medialnym powieść Lidii Tasarz "Nić Ariadny", która nakładem Wydawnictwa Psychoskok ukaże się 11 sierpnia :)





Jak to jest, kiedy pewnego dnia budzisz się na szpitalnym łóżku i nie wiesz, kim jesteś? Nie pamiętasz nic, nawet swojego imienia? Wszystko dookoła ciebie jest obce i nieznane, nawet Twoja własna twarz. Nie wiesz, kim jesteś, ani gdzie mieszkasz, a wokół Ciebie zaczynają się dziać dziwne, tajemnicze i niebezpieczne rzeczy. Jak sobie poradzić z niepamięcią i brakiem własnej tożsamości? Na dodatek jesteś sam i sam musisz, krok po kroku, odkrywać, kim jesteś, bo nikt Cię nie szuka i nie wiesz, komu możesz zaufać ...

Taki właśnie los spotyka młodą bohaterkę „Nici Ariadny”, która musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, musi sama znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytania i sama odnaleźć własną tożsamość. Tylko … czy to, co o sobie odkryje, będzie na pewno dobre?

„Nić Ariadny” to niesamowicie wciągająca i trzymająca w napięciu książka, od której nie sposób się oderwać, dopóki nie dotrzemy do samego końca. Zaskakująca i trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Pasjonująca historia, lekki styl i barwne postacie – to wszystko sprawia, że książka niemal „czyta się sama”.





Patronat nad książką objęli: Halmanowa, Poligon domowy, Wielbicielka Książek, Recenzje Agi, Bookendorfina, Tomsochacki.com





środa, 19 lipca 2017

Wydawnictwo Initium zapowiada kolejną serię fantasy − Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson :)



Pierwsza powieść z cyklu − Fałszywy pocałunek − ukaże się w Polsce już 2 sierpnia





Niewątpliwie warto było czekać. Tutaj nie ma miejsca na nudę, a historia od początku kryje szereg niedopowiedzeń. Ciekawość czytelnika wzrasta, wyobraźnia pracuje, gdy wkracza w świat zupełnie inny niż te, które znamy już z powieści tego gatunku. Autorka odbiega od schematów, w jej przestrzeni poruszamy się wśród Cyganów, indiańskich zwyczajów – i nie tylko. 


Główna bohaterka − księżniczka Lia − jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od swej roli – pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rodzi się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.


Wielowątkowość, tajemnica, zgrabnie wykreowana intryga, a wszystko to na tle odmiennych kulturowo narodów i różnorodnych pejzaży. 




Rankingi, w których znalazł się Fałszywy pocałunek:

YALSA Najlepszy Wybór Nastolatków 2015

Najlepsze Książki dla Nastolatków Indigo 2014

Lista Książek Lone Star 2015

Lista TAYSHAS 2015 

Dziesięć Najlepszych Powieści Miłosnych Booklist

Nominacja do Goodreads Choice Awards 2014 

Nominacja do YALSA BFYA 2014

Wyróżnienie Kirkus

Książki, które Cię Zachwycą 2014 NYPL

Ulubione Książki 2014 Kirkus/Leila Roy

Najlepsza Fikcja Dla Młodych Dorosłych YALSA 2015

Najlepsza Dziesiątka 2014


Ponad 300 000 egzemplarzy sprzedanych w USA!





„Człowiek i pies. O głaskaniu, stresie i oksytocynie” Christoph Jung, Daniela Portl






Wydawnictwo PWN

Ilość stron: 248




„Pies i człowiek mają wspólny wkład w największe osiągnięcia naszej cywilizacji. Prawdziwa przyjaźń z psem uczyniła nasze życie i nasze społeczeństwo bardziej ludzkim. To ogromne szczęście i dla człowieka, i dla psa żyć w najlepszej przyjaźni.”

Książka ta jest nie tylko dla miłośników i wielbicieli czworonogów, ale też dla tych, którzy lubią punkty spojrzenia na dany temat iście powiedziałabym teoretyczny, bo nie brak w niej nie tylko rysów historycznych, ale też opowieści o początkach badań naukowych, które przyglądały się więzi psychologicznej między człowiekiem a psem. A, jak wiadomo, więź ta była i jest niezwykła. Jako wielki miłośnik psów przeczytałam tę książkę z wielką przyjemnością.

Naukowcy od wieków głoszą swoje racje, że więź między człowiekiem a psem jest głęboka i ma zdecydowanie wielki wpływ na nasze samopoczucie czy zdrowie. Obniżają ciśnienie krwi, pomagają w dostrzeganiu pozytywów, są świetnym kompanem podczas spacerów, umieją słuchać, ale też niektóre rasy są wykorzystywane przy różnorodnych terapiach, rehabilitacji, depresji. To oczywiście tylko efekty wspomagające. Dzięki psu nie wyzdrowiejemy, ale na pewno pomoże on w walce z chorobą. Psy są doskonałym bodźcem do tego, by wykorzystać je we współpracy z dziećmi. Pomagają przy koncentracji, pamięci, obniżaniu agresji u dzieci, no i walce z nadwagą. Jak wiadomo, pies to obowiązek, przede wszystkim wyjścia z nim na spacer.




Autorzy książki przyglądają się początkom psa, czyli jak to było naprawdę – czy faktycznie człowiek udomowił wilka? Jak dokonywano selekcji rasowej psów, jakie były pierwsze rasy, które wpisano na listę kynologiczną, jak prowadzono pierwszą hodowlę i jakie były początki zacieśniania się więzi między człowiekiem a psem. Ponadto, w książce znajdziecie też odpowiedzi na wątpliwości dotyczące tych więzi, tzn. po co nam tak naprawdę pies, jak to jest ze stresem, głaskaniem i hormonami. W książce wszystkie przytaczane historie, czy dane liczbowe mają wytłumaczenie od strony naukowej. Nic nie jest przedstawiane w niej na sucho. Przedstawiane są eksperymenty i wnioski z nich.


Mnie najbardziej zainteresował rozdział o współodczuwaniu. To może komuś wydawać się infantylne, ale psy doskonale wyczuwają nasz aktualny stan emocjonalny. Mało tego, dowiedziono naukowo, że są w stanie wyczuć nadchodzący atak choroby. A z czym tak naprawdę kojarzy Wam się empatia? Jak daleko to uczucie w stosunku do psów idzie od człowieka. Przecież wiadomo, że pies jest stworzeniem słabszym, skazanym na naszą dobroć, podejście do niego, tymczasem jest wiele przypadków naruszenia tego wielkiego słowa.


„Przyjaźń wymaga troski, jest rzadkością i jest tego warta. Psy wyjątkowo przysłużyły się ludzkości i robią to do dzisiaj. Potrzebują naszej pomocy, ale nie są przy tym bezradną, cierpiącą istotą, nad którą wspaniałomyślny człowiek musi się litować.”


Mądra książka, która pokazuje psa i człowieka w różnych relacjach i na wielu płaszczyznach. Dla miłośników i początkujących opiekunów. Książka, która w sposób jasny i klarowny pokazuje zależności, współzależności, różnice i cechy wspólne przy tworzeniu się tej wyjątkowej więzi. Jestem pewna, że zainteresuje każdego.


Polecam!



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:







wtorek, 18 lipca 2017

KONKURS! Zinterpretuj tytuł i wygraj e-booka "Jazdy na rydwanie" Juliana Hardego :)




Kochani!

Autor, Julian Hardy wyszedł do Was z propozycją przeznaczenia jednego egzemplarza swojej debiutanckiej powieści "Jazda na rydwanie", która nota bene ukazała się w limitowanej wersji, na konkurs. Recenzję książki mogliście poznać u mnie na blogu tutaj: 


Zadanie konkursowe nie jest trudne, ale przyznam, że tytuł jest dosyć wymowny i osobliwy, dlatego chciałabym znać Waszą interpretację. 






Zasady konkursu:

W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. Dokonajcie swojej interpretacji tytułu "Jazda na rydwanie". Interpretacja tematu dowolna.


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 18.07 br. i kończy 15.08 o godz. 23:59 :)


WAŻNE!

Konkurs przedłużony do 18-tego sierpnia do godz. 23:59!



Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzcy. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.

Nagrodą w konkursie jest jeden e-book debiutanckiej powieści "Jazda na rydwanie" Juliana Hardego, którego sponsorem jest autor i to On wysyła nagrodę do zwycięzcy!


Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzcę. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autor.

Udostępnijcie post konkursowy, polubcie mój profil i zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)

Ważne!

Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagrody.









WAŻNE!
Konkurs przedłużony do 18-tego sierpnia!



[Recenzja patronacka] „Mój pomysł na życie” Elżbieta Kosobucka. Nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń...





Wydawnictwo Videograf

Ilość stron: 349



Jeśli myślicie, że książka ta jest poradnikiem, to jesteście w dużym błędzie, chociaż sam dosyć wymowny tytuł może to sugerować i takie stwarzać pozory. I niech to Was nie zmyli, bo to przemyślana, skrupulatnie opisana historia kobiety u szczytu kariery zawodowej, młodej, pięknej, ambitnej, silnej charakterem, dla której los przygotował kilka niespodzianek. To także książka świetnie opisująca relacje międzyludzkie, siłę przyjaźni i przełamywanie się na nowe.


To debiut autorki, który uważam za jak najbardziej udany. Pięć interesujących rozdziałów książki, spiętych w jedną całość – w jedną historię. Pięć odsłon etapów życia Melody Sawickiej, która nie mierzy czasu, żyje chwilą, jest niezwykle ambitna, silna, bardzo atrakcyjna, odważnie podchodzi do życia. Powiedziałabym, że jej życie to takie z górnej półki. Liczne rauty, imprezy, zawodowe sukcesy, znakomite kontakty z ludźmi. Życie niemal jak w bajce. Przypadkowa stłuczka samochodem sprawi, że Melody pozna przystojnego Pawła. Nie obędzie się bez inspirujących podróży, wspólnych imprez. Ci dwoje będą mieli wyraźnie się ku sobie. Jednak, życie pisze niespodziewane scenariusze. Kiedy plan na przyszłość zacznie się układać punkt po punkcie, niespodziewanie wkradnie się do niego pewien błąd.






Melody przewartościuje swój byt. Spojrzy na niego z nieco innej perspektywy, odrzuci chaos jaki wokół niej panował, zacznie spełniać dziecięce marzenie. Przyda jej się do tego nabyte wykształcenie, doskonały zmysł oraz pomysłowość i przebojowość, których nigdy jej nie brakowało. Autorka świetnie ujęła również relacje między Pawłem a Melody. To dwa silne charaktery, żadne nie odpuści, twardo stąpający po ziemi, oboje wiedzą czego chcą i usilnie obstają przy swoich racjach.





Elżbieta Kosobudzka pokazuje w swej powieści również siłę kobiecej przyjaźni oraz siłę wielkiej miłości. Różnie w życiu przecież może się ułożyć, dlatego nie powinniśmy zawzięcie walczyć o wyimaginowane ideały, czy o scenariusze według ściśle przyjętych przez nas zasad. W życiu Melody nastąpi przełom, kolosalny. To z jednej strony przykre, że musi dochodzić do takich wydarzeń, by każdy z nas zaczął spostrzegać radości z codzienności. Przykre i wzruszające. Autorka nie szczędzi nam emocji, budując ich napięcie odpowiednio do bohaterów i sytuacji, w jakich ich obsadziła. 





„Mój pomysł na życie” Elżbiety Kosobuckiej jest powieścią, która niesie ważne przesłanie. Przede wszystkim, by walczyć o swoje marzenia, robić wszystko zgodnie ze sobą, a nie na siłę wpasowywać się w punkty regulaminu opracowanego przez kogoś zupełnie obcego. To powieść z wyrazistymi bohaterami. Dzięki narracji pierwszoosobowej mamy okazję poznać Melody od wewnątrz – jej rozterki, myśli, sposób postrzegania rzeczywistości. To czyni ją jeszcze bardziej autentyczną, bo przecież prawdę powiedziawszy taki los może spotkać każdego z nas. Dlatego też wiele kobiet odnajdzie w Melody cząstkę siebie. Mimo, iż pochodziła z trochę innego światka niż przeciętna czytelniczka, ale jest kobietą, która twardo strzeże swoich zasad, a w głębi duszy potrzebuje czułości, miłości, czy fizycznego spełnienia.






Autorka zabiera też czytelników w przepiękne miejsca. Nadaje im typowego klimatu poprzez sugestywne, plastyczne opisy. A ta podróż obejmuje Gdynię, tereny ojczyste i dosyć odległe zakątki świata różnorodne pod względem flory i fauny. 

Jednym słowem, powieść ta bardzo Was wzruszy, poruszy, wywoła falę refleksji, pytań, ale też odpowie na wiele Waszych wątpliwości. A niektóre fragmenty będziecie czytać z wypiekami na twarzy. W sam raz na kobiece rozterki czy wątpliwości. Emocjonalna, subtelna, bardzo kobieca.





Polecam! Powieści z przyjemnością patronuję medialnie.

A pod linkiem:


Za możliwość patronatu i egzemplarz książki, dziękuję Wydawnictwu:







poniedziałek, 17 lipca 2017

[Recenzja przedpremierowa] „Kompleksy pandy i niepełnosprawność żyrafki” Katarzyna Lewandowska-Turzynska. O emocjach, o których warto rozmawiać :)





Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 64


Dwie ważne bohaterki tej krótkiej, ale jakże wartościowej książeczki, to małe uczennice, trochę zakompleksione, trochę lękliwe, ale jak się okaże, swoje niedyspozycje potrafią przełamać w wielkie zalety. Mądra książeczka, która mówi o bardzo ważnych sprawach, bo najważniejsze to rozmawiać z dziećmi i pozwalać im na wyrażanie swoich emocji. To bliski temat autorce książeczki, która zawodowo związana jest kulturą i wykształcona jako pedagog.


Nie bez powodu właśnie powstała ta pozycja. Nietypowe bohaterki pozwalają małemu czytelnikowi wniknąć w świat szkolnych problemów, w świat ich rozterek, obaw, spojrzeć na niepełnosprawność jednej z nich, oswoić się z tym tematem, a nawet sprowokować temat do dłuższej dyskusji. Żyrafa i panda, to dwie główne bohaterki tej osobliwej i jakże ważnej dyskusji. Niepełnosprawna żyrafka pojawia się pewnego dnia w klasie pandy, jako nowa uczennica. Żyrafa zmaga się z obawami, jak zostanie przyjęta przez nowe koleżanki, czy w ogóle będzie miała kiedykolwiek swoją prawdziwą przyjaciółkę. Rozwiązanie jej problemów przyjdzie szybciej, niż się spodziewa. Pucowata panda ma swoje kompleksy. Początkowy dystans między koleżankami przeradza się w pewien rodzaj wyjątkowej przyjaźni. Jak to się stało? Przede wszystkim dzięki rozmowom i wymianie wzajemnych spostrzeżeń.







Ta historia wnosi wiele radości, ciepła i empatii do serc małych odbiorców. Ta historia porusza emocjonalnie i ważny temat do szerszej dyskusji. Poprzez tę historię dzieci uczą się przede wszystkim szacunku, tolerancji oraz dostrzegania w życiu różnorodności, bo niepełnosprawni są inni, ale są takimi samymi ludźmi jak my. Na końcu książeczki znajduje się propozycja zabaw z dziećmi, które mają uczulić je na to, jak ważna jest rozmowa, że mają w nas – dorosłych oparcie i w każdej chwili mogą przyjść, by porozmawiać o swoich emocjach. I tego uczmy dzieci – określania swoich emocji.




Niech ta historia posłuży wszystkim do dyskusji, zadawania pytań, udzielania mądrych odpowiedzi, uczulania na różnorodności w przyrodzie. Pozwólmy dzieciom przeczytać ją samą, a jeśli nie umieją, przeczytajcie im, bo warto zaszczepiać w nich od najmłodszych lat, wrażliwość na rzeczywistość wokół nich. Mądra, pouczająca. 


Polecam!


Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję Wydawnictwu:




[Konkurs patronacki] Napisz swoją interpretację tytułu i wygraj tomik wierszy "Słowa to za dużo" Hanny Krugiełki :)



Kochani!

Jako patron medialny najnowszego tomiku poetyckiego "Słowa to za dużo" Hanny Krugiełki, którego recenzję mieliście okazję poznać u mnie na blogu kilka dni wcześniej, mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym do wygrania są dwa egzemplarze tomiku z dedykacją autorki :)




Zasady konkursu:

W konkursie udział może wziąć każdy.


W komentarzu pod postem odpowiadacie na pytanie konkursowe. Napiszcie swoją interpretację tytułu tomiku "Słowa to za dużo" :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, czyli 17.07 b.r. i kończy 10.08 o godz. 23:59


Nagrodą w konkursie są dwa tomiki wierszy Autorki z dedykacją. Autorka jest jednocześnie sponsorem nagrody.


Podpiszcie się jakoś, by nie było krępującej sytuacji przy wyłanianiu zwycięzców. Nie musicie ujawniać swojego adresu e-mail.

Po terminie wygaśnięcia konkursu, w ciągu trzech dni postaram się wyłonić zwycięzców. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym również Autorka.

Udostępnijcie post konkursowy, polubcie mój profil zachęćcie do wspólnej zabawy znajomych :)


Ważne!

Będę powtarzać do upadłego. Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie by sprawdzać wyniki konkursu. Po ogłoszeniu wyników bowiem, czekam trzy dni na adresy do wysyłki nagród.


Nagroda konkursowa :)

niedziela, 16 lipca 2017

„Ważka” Małgorzata Rogala. Sekrety, tajemnice, zadry z przeszłości...






Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 372


Dla tej pary śledczych warto poświęcić czas na czytanie. Warto wgryzać się w kolejne rozdziały intrygujących spraw, jakie Małgorzata Rogala potrafi zestawić z aktualnymi problemami społecznymi, którym przygląda się z precyzyjną wnikliwością, dostarczając czytelnikowi niesamowitych wrażeń i chwil do głębszych refleksji. Po raz kolejny miło i przyjemnie spędziłam popołudniową sobotę i niedzielę. Czy zastanawialiście się kiedyś, czym może okazać taka niepozorna, niewielka broszka, jak na przykład ta tytułowa w kształcie ważki? 


Małgorzata Rogala misternie wplotła w kilku wątkową kontynuację „Dobrej matki” intrygę, co jakiś czas naprowadzając nas na niewątpliwe tropy, by rzekome podsunięte nam pod nos rozwiązania zamienić w nagły zwrot akcji. Górska wraca po okresie rekonwalescencji, jaki była zmuszona przejść, kiedy przy nierozwiązanej dotychczas sprawie śmierci jej przyjaciółki Leny Dobosz, została postrzelona. Agata to twardy zawodnik i na pewno tak łatwo nie odpuszcza. Zanim oficjalnie wróci na komendę, zaczyna już trochę węszyć. Jej zainteresowanie znalezioną w domu denatki broszką wzrasta za każdym razem, kiedy niczego nie udaje się ustalić. W międzyczasie ginie znany z ciętego języka, braku powściągliwości i ostrej riposty lokalny dziennikarz, który, jak się na pierwszy rzut oka okazuje, mógł zajść za skórę wielu osobom, dlatego też lista podejrzanych stale się wydłuża, co nie ułatwia niczego śledczym, wręcz przeciwnie, zacznie nawet ich to drażnić.


Kolejna część bardzo dobrego kryminału, w którym autorka zwraca uwagę na dwie ważne kwestie. Po pierwsze – ostrego dziennikarstwa, w którym nie brak sztucznie naciąganych faktów, bądź mijających się z prawdą opisywanych zjawisk. Co z kolei w oczach odbiorców jest niedopuszczalne i szerzej komentowane. Taki dziennikarz cechuje się przede wszystkim brakiem szacunku do samego siebie. Dzisiaj niestety, to zjawisko dość powszechne. Dziennikarze nastawieni na sensację, chwytliwe, w dużych nakładach sprzedające się hasła na pierwszych stronach gazet, to nie zawsze dobry środek na pozyskiwanie szerszej grupy czytelników.

Po drugie, autorka poprzez znakomicie wykreowanych bohaterów będących indywidualnościami, charakterystycznymi postaciami, którym nie brakuje empatii, ale też głęboko skrywanych zadr i chęci odwetu za poniesione w przeszłości krzywdy, daje nam do zrozumienia, że tak naprawdę w każdym z nas drzemie jakiś procent uśpionego zła, zdolnego do najgorszych rzeczy. 




Małgorzata Rogala wcale nie ułatwia dojście czytelnikowi do sedna sprawy. To świetny, wielowątkowy kryminał, którego finał zaskakuje, a treść zaspokoi nawet najbardziej wytrawnego konesera kryminałów. Warto, bez wątpliwości warto oddać się jego treści tym bardziej, że jak wnioskuję, będzie kontynuacja serii. I dobrze, bo jestem ciekawa, jak rozwinie się związek Górskiej z Tomczykiem, którym autorka postanowiła wreszcie dać wspólny mianownik.


Lubię pióro autorki. Nieskomplikowane, a jednocześnie powolutku odkrywające przed czytelnikiem karty z doskonale, nawet pod względem psychologicznym, wykreowanymi wyrazistymi bohaterami, niewymownie uzupełniającą się parą śledczych, którym nie brakuje charyzmy, otwartości, silnych charakterów. Karty udowadniające, że można w powieści połączyć wątki kryminalne, psychologiczne z aktualnymi aspektami społecznymi, które, jak się okazuje, na każdym kroku przynoszą mnóstwo tematów do inspiracji, które warto poruszyć, by stały się tematami do szerszej dyskusji.


„Ważka” Małgorzaty Rogali to znakomity, wciągający kryminał, który szczerze Wam polecam i czekam na kolejne części. A te w zapowiedziach wydawcy – premiera na jesień.

Premiera już w październiku :)



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu: