sobota, 11 listopada 2017

„Kryształowe serca” Augusta Docher. Intrygująca i subtelna, bardzo kobieca...






Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 380

Nowość wydawnicza



Kilka dni temu (8 listopada) miała miejsce premiera najnowszej powieści Augusty Docher „Kryształowe serca”. To moje pierwsze spotkanie z prozą Beaty Majewskiej, która od początku pisze pod pseudonimem Augusta Docher lecz pod prawdziwym nazwiskiem wydała trio obyczajowe. Nic dziwnego, że to najczęściej czytelniczki sięgają po Jej książki. Każda z nas potrzebuje czasem odrobinkę zainteresowania i ciepła męskiego ego, chociażby miało ono pochodzić z kart powieści. Książkę miałam przyjemność przeczytać już jakiś czas temu, kiedy jeszcze nie było nawet zarysu okładki. Dzisiaj widzę, że trafia w samo sedno. Pozornie wydawać by się mogło, że to tkliwy romans, jednak tutaj obok wykwintnych, subtelnych scen erotycznych mamy przemyślaną od początku do końca intrygę, w której aż buzuje od niedomówień, knowań i rodzinnych tajemnic.


Uwagę zwraca, jak dla mnie, już niecodzienne imię głównej bohaterki. Fabiana jest studentką, ale dorabia sobie jako modelka. Dziewczyna ma bardzo dobre serce, jest pracowita, ale też bardzo impulsywna, emocjonalna, harda, chowająca swoją kobiecą delikatność pod pancerzem odważnej, twardo stąpającej po ziemi. Dziewczyna podstępem zostaje uprowadzona i budzi się w szykownie urządzonej willi we Francji. Porywaczem okazuje się bogaty i równie tajemniczy Karim. Fabiana po jakimś czasie zda sobie sprawę ze swej nietypowej sytuacji. Tysiące narastających w jej głowie pytań, trudne wydarzenia z ostatnich tygodni, to wszystko zacznie w dziewczynie narastać i jeszcze bardziej frustrować.




Augusta Docher świetnie ujęła pewne zależności między ofiarą a oprawcą. Ciekawie stworzyła sylwetki swoich bohaterów, ich żywiołowe charaktery. Z czasem przekonamy się, jaki temperament drzemie w Karimie. Jego dwulicowość i przywdziewane na każdym kroku inne maski. Zaskakujące jest to zestawienie przeciwnych charakterów. Fabiana jako mądra i bardzo piękna kobieta, krucha w środku i delikatna jak kryształ oraz porywczy i tajemniczy Karim.


Bez wątpienia Augusta Docher żongluje emocjami. Autorka wykazała się lekkim stylem, precyzją i sugestywnością w opisywanych scenach. Nie szczędzi czytelnikowi zawirowań uczuciowych, pikantnych, ale subtelnie ukazanych scen oraz dopracowanej intrygi, którą odkrywa kawałek po kawałeczku jeszcze bardziej wzmacniając naszą ciekawość prowokując do nieodrywania się od książki. Finał zaskakuje równie jak początek powieści. 


„Kryształowe serca” Augusty Docher to niecodzienna i niesztampowa propozycja dla tych, którzy szukają nie tylko wrażeń, ale też namiętności, czy ukrytych gdzieś na dnie serca pragnień. Autorka bardzo autentycznie tworzy zaskakujące i porywające wątki, w których nie brakuje wyrazistej akcji, sugestywnych opisów i świetnie dopracowanych charakterów bohaterów, których osadza w dość malowniczej części Francji. Autorka buduje z czytelnikiem wyjątkowo bliską więź. Intryga wpleciona w powód porwania młodej Polki zmusza nas do odszyfrowywania jej do samego końca. 


Polecam!


Za możliwość zapoznania się z treścią książki, dziękuję:





Wyniki konkursu z książką "Piekarskie drogi" Mariana Pozorka :)








Kochani!

Dziękuję wszystkim za piękny, kreatywny udział w konkursie, w którym mieliście opowiedzieć, czym dla Was jest chleb. I jak zwykle, dla każdego z Was chleb jest nie tylko wyrazem konsumpcjonizmu, ale przybiera też inny wymiar. I z tego się bardzo cieszę.

Gdybym mogła, oczywiście nagrodziłabym wszystkich. Mam jednak dwa egzemplarze, które powędrują do:


serduszko3 

oraz 

Beaty Kandzia






Serdecznie gratuluję :) Czekam na Wasze adresy do wysyłki nagród przez 48 godz. na: stokrotka954@wp.pl

Na moim facebookowym fanpage'u znajdziecie świeżutkie konkursy mikołajkowe, jak co roku :)

piątek, 10 listopada 2017

„Na tropie angielskich słówek” Seria z Kapitanem Nauką. Opracowanie zbiorowe






Wydawnictwo Edgard

Ilość stron: 24

Wydanie kartonikowe


Najprościej – połączenie nauki przez zabawę, bo na każdej stronie oprócz bogato ilustrowanej, tematycznej przygody Kapitana Nauki, znajdziecie mini słowniczek. Ta wersja zdecydowanie największą liczbę odbiorców znajdzie wśród początkujących uczniów języka angielskiego.

Mnie już odnalazła, bo przecież tajników angielskiego odkrywam cały czas z młodszym synem, który uczy się w klasie czwartek szkoły podstawowej. Tak, to wcale nie żart. Ja w podstawówce uczyłam się tylko rosyjskiego. Książka nadaje się nawet dla zupełnie młodszych dzieci, bo wydanie kartonikowe posłuży nam nie tylko na wiele lat, ale i jest wytrzymałe. Nie straszne mu więc upadki, otarcia i dotyk maleńkich niespokojnych rączek.




Książka jest bardzo barwnie i pomysłowo edytowana. Te ogromne na dwie strony ilustracje wyglądają jak plansze i tak w rzeczywistości jest. Każda z nich zahacza o inny temat, dotyczy zupełnie czegoś innego. Kapitan Nauka zabiera swoich małych odkrywców na planetę dziwolągów (i to mojemu dziewięciolatkowi podobało się najbardziej), na miasto, do zoo, czy w niesamowitą, morską wyprawę pirackim statkiem. Przy każdej z nich znajduje się mini słowniczek. Dodatkowo, można samemu zabawić się w detektywa i znaleźć charakterystyczne punkty na planszy – licząc je, czy zachęcając dziecko do powtarzania kolorów. 







Zabawy by nie było bez szkła powiększającego, a gdzieżby! No i zabawa gwarantowana. Można razem przyjemnie spędzić czas. Z naszego doświadczenia, niektóre tematy były tylko powtórką, ale jeszcze jest kilka, które dopiero przed nami, np. o emocjach, zwierzętach, w mieście, czy na tropie złodzieja.

Te tematy celowo zostały dobrane, bowiem dotyczą innej dziedziny gramatyki angielskiej. Jak dla nas, rewelacja! Książka ma u nas specjalne miejsce.






Przed nami czas kupowania prezentów. Jeśli się wahacie, a macie takich małych tropicieli w domu, gwarantuję, że warto. Można połączyć przyjemne z pożytecznym, a i samemu na tym skorzystać.

Może przypomnieć, niekoniecznie jak ja – uczyć się. A i czas z dzieckiem spędzony zaprocentuje. Ilustracje nie tylko zachęcają dzieci do nauki, ale działają na wyobraźnię, rozwijają spostrzegawczość i koncentrację. 





Szczerze z synem polecamy!


Za książkę dziękuję wydawnictwu:







czwartek, 9 listopada 2017

„Odzyskać utracone” Katarzyna Kołczewska. Poruszająca, mądra, trudna, liryczna i mocna książka o tęsknocie, budowaniu na nowo wiary w siebie, chorobie, radościach i smutkach...







Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ilość stron: 448


Jestem zachwycona niezwykle sugestywną prozą Katarzyny Kołczewskiej, a „Odzyskać utracone” uważam za jedną z najlepszych książek, które miałam okazję w tym roku przeczytać. Autorka oddziałuje silnymi emocjami, intryguje od pierwszych wersów i buduje z czytelnikiem silną więź, uzależniając go od nakreślonych przez siebie buzujących w bohaterkach afektów. To książka trudna, momentami mocna, w której nie brakuje miłości, ale też i brutalnego piętna minionej wojny i kreowanej na nowo przez Marię i Mirandę rzeczywistości. To książka dopracowana w najdrobniejszym szczególe i nie ukrywam, ale na zakończenie się po prostu popłakałam. Autorka ma niezwykle lekki, liryczny styl i elektryzuje czytelnika bardzo wymownymi wątkami, ukazując przewrotność losu i odzyskiwaniu czegoś, co przez lata przykryte było maską pozorności.


Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Miranda po dziesięciu latach zsyłki na Sybir wraca do domu. Wiedziona tęsknotą za rodziną powrót wiąże z nadziejami, że mimo trudnych wojennych czasów, tam dokąd wraca nic się nie zmieniło. Rzeczywistość jednak zaskakuje dziewczynę. Kiedy miała czternaście lat wywieziono ją wraz z siostrą i babcią do sybirskich łagrów. Przeszłość dla Mirandy nigdy tak naprawdę się nie zakończyła, jej piętno i wspomnienia wracają przy każdej możliwej okazji. Maria przyjmuje córkę z otwartymi ramionami, tym bardziej, że pięcioletni synek, ciężko chory potrzebuje nieustannej opieki i uwagi. Kobiety od początku nie mogą znaleźć wspólnego języka. Jest im trudno rozmawiać o sprawach bieżących, a co dopiero o wojnie, która zabrała im tożsamość, zostawiając pustkę w sercach. 


Miranda nie może pojąć dlaczego jej matka tak szybko zapomniała o swoim mężu. Opieka nad chorym Januszkiem pochłania codzienność Mirusi i Marii, która w imię ratunku dla syna działa i nie baczy na nic. Pracowita kobieta handluje czym się da, pomaga znajomym oczekując w zamian tego samego. Nie ma chyba osoby, która nie znałaby Marii Szamrety potrafiącej załatwić dosłownie wszystko. Do tych celów ułatwieniem staje się legitymacja partyjna i liczne koneksje u wysokich rangą znajomych. Kiedy przychodzi dzień nadziei dla Januszka, możliwej operacji chorego serca chłopca, Mirusia i Maria robią wszystko, by cel, jakim jest zdrowie i życia malca został osiągnięty.




Autorka wyszła do czytelnika z niecodzienną, zupełnie przejmującą historią. Obok tych zagubionych wewnętrznie kobiet, pokazała swój talent zawodowy, wykazując się w scenach typowo medycznych zdobytą wiedzą i talentem lekkiego pióra. Ta liryczna opowieść porusza wiele wątków. Od zdobywania na nowo zaufania wobec siebie matki i córki, po chorobę małego chłopca w tle, która dla obu staje się priorytetem. Maria nie zdradza córce faktów i zgryzot związanych z mężem. Wie, że dla Mirandy ojciec był tym najlepszym, który kochał je i szanował. Obraz Emila Szamrety tuż po wywózce na Sybir córek i babki, ulega totalnej deformacji. Oficer Wojska Polskiego mający swój honor i estymę nie może przecież okazać się zupełnie kimś innym. 


Ważne momenty w życiu swoich bohaterek, autorka podzieliła na narrację trzecioosobową, która w kilku rozdziałach przenosi nas do roku 1940 i jesteśmy świadkami, kiedy Maria z Emilem usilnie podejmują wszelkie starania, by wydostać córki i matkę z niewoli, a tym samym, by uchronić je od zsyłki do łagrów. To mocne, bardzo bezpośrednie sceny, brutalne, stawiające przed nami – ludźmi współczesności wiele pytań. Budzą niechęć, duchowy bunt, odzierają z człowieczeństwa. Trudna i bardzo emocjonalna historia, przy której wzruszałam się niejednokrotnie. Z zapartym tchem śledziłam losy Marii i wciąż miotającej się Mirandy.


Profesjonalizm w scenach medycznych, znajomości choroby Januszka, podkreślał wagę całego wątku. Autorka wykazała się nie tylko precyzją, ale i poszanowaniem wrażliwości odbiorcy. Nadała swojej powieści wysublimowanego konsensusu. Duże wrażenie zrobiła na mnie zręczność wplecionych, niecodziennych zachowań Mirusi, często określanych przez matkę zabobonami, których dziewczyna nabyła na Syberii.


Dla mnie to pięknie napisana trudna historia, w której matka z córką próbują odseparować się od przeszłości i znaleźć swoje miejsce w początkach budowanej rzeczywistości. Sugestywna, zadająca wiele pytań, zasiewająca mnóstwo niepewności i wątpliwości. Miranda zamknięta w swoim świecie otworzy nowemu drzwi na oścież. Maria przyjmie na karb odpowiedzialności zbyt wiele i nadzieja odejdzie od niej równie szybko jak się pojawiła. Czy kobiety odnajdą swoje utracone wartości? 

Refleksja i emocjonalność to główne morały tej historii, która zapewniam – zostanie z Wami na bardzo, bardzo długo.


Szczerze polecam!



[Zapowiedź wydawnicza] Już 22 listopada do księgarń trafi „Tekst” - pierwsza realistyczna powieść Dmitrija Glukhovsky’ego :)



„Odebrałeś mi przyszłość. Ja zabiorę ci twoją”.





Smartfon stał się kopią zapasową twojej duszy. Backupem życia. Pamięcią masową dla najżywszych wspomnień. To w nim zapisujesz swoje uśmiechnięte selfie i nim nagrywasz chwile szczęścia. W skrzynce odbiorczej trzymasz e-maile od matki i całą biznesową korespondencję, kulisy twojej pracy. Historia przeglądarek to wyczerpująca lista twoich aktualnych zainteresowań. A SMS-y i wiadomości w komunikatorach to twoje miłosne wyznania, pożegnania, kłótnie przy rozstaniach, zdjęcia pokus i świadectwa grzechów, łzy, pretensje i żale.




Takie czasy. Obrazy. I tekst. Smartfon to ty. Ktoś, kto zdobędzie twój telefon, może łatwo stać się tobą. Twoi najbliżsi i znajomi nawet nie zauważą niczego podejrzanego. A kiedy w końcu się spostrzegą, będzie już za późno. Dla nich i dla ciebie.

Tekst to pierwsza powieść realistyczna Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerów Metro 2033, Futu.re i Czas zmierzchu oraz zbioru opowiadań Witajcie w Rosji. Tekst to proza na styku thrillera, kryminału, noir i dramatu. To opowieść o starciu pokoleń, niemożliwej miłości i niesprawiedliwej karze. Jej akcja rozgrywa się we współczesnej Moskwie i na jej przedmieściach.



Z okazji premiery autor odwiedzi Polskę i spotka się z czytelnikami w aż 9 miastach. 





środa, 8 listopada 2017

„Cierpkie winogrona” Bożena Gałczyńska – Szurek. Życie nie zawsze ma słodki smak i nie raczy nas wcale tylko dobrociami...







Wydawnictwo Szara Godzina

Ilość stron: 304

Nowość wydawnicza


Autorka szczególnym sentymentem darzy greckie zakątki, okraszając je wspaniałymi opisami magicznych krajobrazów i obyczajów Greków, co w naszej strefie klimatycznej, o tej porze roku, to wręcz inspirująca propozycja na wyjazd. Dodatkowo, autorka wysnuła mądrą, intrygującą historię, która zmusza do głębszych refleksji i zadania sobie kilu istotnych pytań o wartość relacji z bliskimi. Czy bycie z kimś przez wiele lat, życie pod jednym dachem i dzielenie się sobą sprawi, że będziemy wiedzieć o sobie wszystko? 


Tak przynajmniej wydawało się Paulinie, głównej bohaterce, która dopiero po śmierci męża poczuła, jak to jest zostać oszukaną i zmusić się do odkrycia całej prawdy dotyczącej zmarłego męża. Testament zostawiony przez Janka stał się dla kobiety złudnym wyobrażeniem, że lata u boku męża dały jej wszystko, a w rzeczywistości została z niczym. Ani ona, ani ich wspólna córka nie mają prawa do dziedziczenia spadku, jedynym uposażeniem, jakie im pozostało, to samochód i osobiste rzeczy. Co zatem z willą, w której mieszkają? Wsparcie, jakiego w danym momencie potrzebuje, otrzymuje jedynie od teściowej. Paulina wiedziona przeczuciem wybierze się w podróż do Grecji. Czy wizyta na malowniczym Korfu da jej odpowiedzi na wszystkie pytania?


Bożena Gałczyńska – Szurek dała swojej bohaterce prawo na rozliczenie się z przeszłością i uporządkowanie jej wielu niewiadomych, by zacząć wszystko od nowa. Porusza w swej powieści wiele istotnych kwestii dotyczących relacji między bliskimi nam ludźmi. Czy przez lata związku można tak skrzętnie ukrywać prawdę o sobie, o swoim życiu? Uwrażliwia, jak niewiele potrzeba, by mając wszystko nagle to stracić i musieć odzyskiwać swoją godność. Interesy Janka w Grecji i wyjazd Pauliny, by odszukać tajemniczego spadkobiercę otworzy przed kobietą kobierzec z intrygującymi zagadkami. Autorka doskonale pokazuje też pewne zależności. Strata bliskiej, kochanej nam osoby nie zawsze pozwala na jasny ogląd sytuacji, ale też nie zwalnia z obowiązku doprowadzenia zaistniałych sytuacji do finału.




Paulina na Korfu pozna przystojnego Greka, a ich płomienny romans nada pewnym wątkom jeszcze większej aury tajemniczości. Do tego plastyczne opisy krajobrazów wyspy, zwyczajów jej mieszkańców - oliwne gaje, zapachy, słoneczne plaże wręcz zachęcają do podróży i poczuciu całej tej palety barw na własnej skórze. Bardzo szybko można wpaść w melancholię i sentymentalizm, ale autorka tylko na chwile usypia naszą czujność co i rusz serwując nam jakieś rewelacje odkrywając przed nami pewne sekrety, zmuszając tym samym do głębszej refleksji.

Bożena Gałczyńska – Szurek ma niezwykle lekkie pióro. Znakomicie nakreśliła charaktery swoim bohaterom osadzając ich w malowniczych i klimatycznych miejscach, naciągając przy tym naszą nić ciekawości do najwyższych stopni, stroniąc od zanudzania czytelnika. Sprawnie operuje słowem i emocjami, które buzują w bohaterach od samego początku. Autorka porusza ważne tematy i skupia się na istocie przekazu fabuły opowieści. Zręcznie wplata mądrości życiowe i pewne punkty spostrzeżeń dając wyraźnie do zrozumienia, że los pisze i tak swoje scenariusze i nie potrzeba naszej ingerencji w jego szyki.


Szczerze polecam!


Za książkę dziękuję:









[Zapowiedź patronatu medialnego] "Smaki życia" Anity Scharmach pod patronatem medialnym Recenzji Agi już 22 listopada premiera :)







Kochani!

Dobre wieści od Anity Scharmach. Już 22 listopada premiera drugiej części "Zaraz wracam" - "Smaki życia". Jak potoczy się dalej życie Marty? Jestem bardzo ciekawa. Te otwarte wątki w poprzedniej części pozwoliły autorce na ich rozszerzenie i uraczenie nas kolejną porcją emocji. Marta spokorniała, ale czy jej życie osobiste wreszcie się ułoży tak jak powinno?


Zerknijcie na wspaniałą rekomendację Anny Sakowicz :)




Czekacie? Ja tak! A wszystko pod patronatem medialnym Recenzji Agi :)




Cudnie :)

wtorek, 7 listopada 2017

[Przedpremierowo. Rekomendacja] „Wakacje i inne nieszczęścia” E.K. Urlik. Refleksja ze zdrowym humorem i sporym dystansem do świata...




Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 314

Nowość wydawnicza



Niech ta książka Was zainspiruje do podróży do Włoch i spędzenia urlopu na tle malowniczych, intrygujących krajobrazów w czasie, kiedy u nas zimno, szaro i ponuro. Ta książka jest świetnym antidotum na jesienną chandrę, zły nastrój. Poprawi Wam go w mig. Tyle porcji zdrowego śmiechu już dawno nie miałam, a przy okazji otrzymałam znakomicie wysnutą historię trzech wspaniałych kobiet. Każda z nich jest inna i w momencie, kiedy je poznajemy każda zmaga się z innym problemem. Lekarstwem, jako pierwszym krokiem ku lepszemu i pretekstem do odstawienia uprzedzeń, zgryzot, czy negatywnych myśli ma być wspólny wyjazd.


Jill, Alex i Alicja. Szalone przyjaciółki jeszcze z czasów szkolnych. Jill zaskakuje swoim niesztampowym podejściem do straty męża. Alex to przewrażliwiona, zalękniona samotna matka, wiecznie zakompleksiona, z przesadą dbająca o córkę, która zresztą wytrąciłaby niejednego człowieka o stalowych nerwach z równowagi. Alex zamiast trochę zadbać o siebie zamyka się w swoim pancerzu fobii, wiecznych lęków i strachu o nastoletnią córkę. Czasami się zastanawiałam, jak ta kobieta w ogóle może żyć. Przecież na dłuższą metę tak się zwyczajnie nie da. Alicja z kolei zabiera ze sobą w podróż swoją nieszczęśliwość i dręczące na każdym kroku pytania o prawdziwy powód odejścia od niej męża. 





Wyjazd dla przyjaciółek ma być przyjemnością, by oddzielić troski od radości. Włochy przywitają kobiety pięknymi widokami, ale staną się pretekstem do zajrzenia w głąb siebie, we wsłuchanie się w swoje potrzeby. Na każdym kroku dopada je melancholia i wspomnienia minionego czasu. Czy ta sentymentalna podróż odniesie jakiś skutek? Jedno jest pewne, obok sugestywnych scen, w których bohaterki fundują nam podsumowania swoich ostatnich życiowych zakrętów, znajdziecie sporą dawkę dobrego humoru, a tego jak wiadomo, nigdy za wiele. Autorka wykazała się świetną precyzją i lekkością pióra, by każdy z wątków dopracować w najdrobniejszym szczególe, pamiętając, że książka ma swój inny ton i inny rodzaj zależności. 


Oprócz lekkości wyczuwalnego bytu i obycia piórem, autorka zaskakuje niebanalnymi przypisami, w których znajdziecie między innymi przepis na sałatkę. W powieści znajdziecie świetnie scharakteryzowanych bohaterów, codzienne, autentyczne problemy, z którymi każdy z nas zmaga się na co dzień, głębszą refleksję, pierwszoosobową narrację, która pozwala na spojrzenie każdej sytuacji z nieco zdystansowanej perspektywy, ale przede wszystkim mądrych spostrzeżeń i plastycznych opisów. Wydaje się, że wyjazd jest jedynym rozwiązaniem na to, by uciec od wciągającego wiru skrajności, jednak czy aby na pewno?


„Wakacje i inne nieszczęścia” E.K. Urlik to pełna dobrego humoru, zdrowego dystansu do życia powieść o sile kobiecej przyjaźni, relacjach między bliskimi, kobiecego punktu spojrzenia oraz szalonej przygodzie okraszanej ciętym językiem, trafną ripostą, ale i głębszą refleksją. Urlik nie pozwoli Wam się nudzić. Ja ubawiłam się po pachy.


Polecam! 







Za tekst przed premierą i możliwość rekomendacji na okładce, dziękuję:



poniedziałek, 6 listopada 2017

[Audiobook] „Cichy wielbiciel” Olga Rudnicka. Trzymająca w napięciu historia o tym, jak łatwo można zagubić swoją tożsamość...





StoryBox.pl

Czas trwania: 11 godz. 34 min.

Czyta: Maciej Więckowski



Słuchając tej interpretacji książki miałam w pewnym momencie wrażenie, że stręczyciel Julii zaczyna i mnie osaczać. Autorka skutecznie zbudowała nić napięcia, wszelkie wątki poboczne oraz główny zamysł fabuły, a dzięki plastycznym, niezwykle sugestywnym opisom pozwoliła odbiorcy na odebranie wszelkich uczuć i stanów towarzyszącym głównej bohaterce. Stalking to niewdzięczna forma dręczycielstwa, urastająca wręcz do przemocy psychicznej, a tym samym do zagubienia swojej tożsamości, z trudem odnajdując zatarte granice między tym co rzeczywiste, a tym, czego dostarcza nam udręczona psychika.


Szyku i niebagatelnej formy tej opowieści nadał Maciej Więckowski interpretując ją odpowiednio, należycie oddając jej mrożący krew w żyłach klimat oraz przewijającą się niemal od początku traumę Julii. Młoda dwudziestopięciolatka, piękna, mądra pada ofiarą niczym nie wyróżniającego się mężczyzny, w dodatku w oczach sąsiadów jawiącego się nieskazitelną opinią, uczynnego, dobrze wychowanego. Rudnicka pokazała w swojej opowieści pewną zależność. Stalekrzy nie wyróżniają się z tłumu. Przeciętni, grzeczni, uczynni. Co ich pcha ku temu, by skutecznie zatruć życie swojej ofierze?


Początkowo Julia nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, jak kwiaty, wiersze miłosne. Jednak, kiedy telefon nie milknie, a odbierając słyszy się jedynie oddech i ciszę, włącza się czerwona lampka. Julia początkowo nie chciała znikąd pomocy, ba, nie chciała, by ktokolwiek w ogóle wiedział o tym, że ślepo i chorobliwie zakochany w niej cichy wielbiciel zaczyna skutecznie zatruwać jej życie. Ciągłe sms-y, dzwoniący telefon wytrącają z równowagi nie tylko ją, ale i współtowarzyszki. Najpierw koleżankę z pracy, potem współlokatorki. Ten, który zakochał się w dziewczynie dotarł do niej w bardzo zaskakujący i pomysłowy sposób. Julia po czasie straciła pracę, przyjaciółki, współlokatorki. Chwała autorce, że nie pozostawił jej z tym samej. Julia miała oparcie w rodzicach i chłopaku, Pawle. Gdyby nie ich zrozumienie i pomoc, Julia zostałaby z tym sama i nie wiadomo, jak mogłaby się ta historia zakończyć.





Przyznam, że opowieść elektryzuje i budzi wiele sprzecznych emocji. W miarę zagłębiania się w tę historię zaczynamy się nie tylko zastanawiać, co by było gdyby, ale przede wszystkim narasta w nas wiele pytań i wątpliwości. Dzisiaj stalking jest karalny, kiedy autorka ją pisała, nie. Mimo wszystko uważam ją za lekturę obowiązkową. Autorka ukazała bowiem kilka istotnych aspektów. System działania stalkera, motywy, jakimi się kieruje, ale też psychikę jego ofiary. W pewnym momencie Julia bardzo się zagubiła, szukała przyczyny w sobie, w swoim zachowaniu, motywu prowokacji, jakiego może nieświadomie użyła. Ważne w tych momentach są także zrozumienie i wsparcie bliskich. Nie tylko rodzice Julii, ale i Paweł pomagali dziewczynie stanąć na nogi, psychicznie odbudować poczucie tożsamości i własnej wartości.


Muszę przyznać, że Rudnicka skutecznie – w napięciu i kawałek po kawałeczku stopniowała napięcie, budziła sprzeczne, a nawet bulwersujące emocje. W głowie może się nie mieścić, do czego tacy ludzie, jak prześladowca Julii są zdolni, jak wiele potrafią zdziałać, zmusić się do determinacji, by stłamsić swoją ofiarę osiągając tym samym swój zamierzony cel. Autorka porusza tu istotne kwestie i tematy, które pozornie mogą się wydawać, że nas nie dotyczą. Prosty język, świetnie nakreślone sylwetki bohaterów, napięta ciekawość i emocje do granic możliwości, to tylko niektóre czynniki, które czynią tę pozycję intrygującą i elektryzującą. Założę się, że ktokolwiek nie zacznie czytać tej książki, będzie czuł wzrastające napięcie. Autorka bez pośpiechu odkrywa wszystkie karty, a kiedy już wiemy, że oprawca Julii ma imię i nazwisko, czekamy na rozwiązanie tej całej sytuacji. Zakończenie wprawia w zadziwienie i zmusza do głębszych refleksji.

„Cichy wielbiciel” Olgi Rudnickiej w połączeniu ze znakomitą, w pełni profesjonalną interpretacją Macieja Więckowskiego, to trzymająca w napięciu historia o tym, jak łatwo można zniszczyć komuś życie, zabierając mu wszystko, co było najważniejsze. O tym, że można się zagubić, ale trudniej odnaleźć właściwe ścieżki.


Szczerze polecam!


Za audiobooka dziękuję:





Wyniki konkursu z książeczką Gabrieli Kotas "Lekcje przyjaźni" :)









Kochani!

Przedstawiam Wam wyniki konkursu patronackiego, w którym mieliście okazję wygrać książeczkę Gabrieli Kotas "Lekcje przyjaźni". Nawiasem, to nieskończona opowieść, autorka szykuję więcej niespodzianek dla swoich małych czytelników. Mądra, wzruszająca i cieszę się, że wygrywają dwie osoby :)

Dziękujemy wspólnie z autorką za udział w konkursie wszystkim. Dzisiaj wygrywają dwie panie. Pod imionami zwyciężczyń jest odpowiedź autorki do Waszej opowieści o lekcjach przyjaźni. 

Tym razem adresy wysyłacie bezpośrednio do autorki :)




Karolajna

"Człowiek tak na prawdę nigdy nie przestaje się uczyć, a tego czym jest prawdziwa przyjaźń - w szczególności. Jakże łatwo czasami dać się zwieść pozorom i pięknie brzmiącym słowom mówiącym o przyjaźni, a potem boleśnie " spaść na ziemię" kiedy okazuje się, że był to czysty "interes" dla jednej ze stron. Moje lekcje przyjaźni, podobnie jak u Pani, trwają nieustannie. Poproszę o adres do wysyłki i imię dziecka, dla którego książeczka jest przeznaczona.
(gabrielakotas13@gmail.com)"
Pozdrawiam serdecznie, Gabrysia Kotas 

i Beata

"Pani Beato. Miło mi poinformować, że po przeczytaniu Pani historii bez namysłu postanowiłam przekazać książeczkę dla Pani córeczki. Mnie też ktoś kiedyś pozbawił poczucia własnej wartości i uczyłam się cierpliwie akceptacji samej siebie, a także przyjaźni z sobą. Wiele czasu upłynęło i wiele książek przeczytałam takich jak ta, o której Pani pisze i... udało się. bardzo serdecznie pozdrawiam i gratuluję tego wszystkiego co pani osiągnęła. Proszę o adres do wysyłki i o imię córeczki."
( gabrielakotas13@gmail.com)
Pozdrawiam, Gabrysia Kotas 




Gratuluję i pozdrawiam!

Zapowiedzi listopadowe Wydawnictwa Psychoskok :)




Za oknem pogoda pozostawia wiele do życzenia, szaro, buro, ponuro, więc na takie chwile najlepsze są książki. Oto listopadowe propozycje od Wydawnictwo Psychoskok.



"Na wpółświadomy. Powtarzając za samym sobą"

Maksymilian Bron


Premiera: 1.12.2017

Poezja

Ilość stron: 92




„Na wpółświadomy. Powtarzając za sobą samym” to tomik wierszy autorstwa Maksymilana Brona, w którym każdy czytelnik odnajdzie utwory skłaniające do głębszych przemyśleń. Poruszają one bowiem tematykę egzystencjalną. Część z nich dotyczy jednego z najpiękniejszych uczuć, bez którego człowiek nie nigdy nie będzie szczęśliwy – miłości. Wsparcie, wzajemne zaufanie, poczucie bliskości drugiej osoby sprawiają, że rodzi się w nas więcej odwagi do życia. Kilka liryków to typowe wyznania miłosne. Ale autor nie zapomina o innych właściwościach ludzi – podsianiu masek, pod którymi kryją się inne oblicza, czy nieustannym dążeniu do osiągnięcia sukcesu. Wszechobecny konsumpcjonizm przysłania podstawowe, a jednocześnie niezwykle ważne wartości, takie jak przyjaźń, szczerość, życzliwość. A podmiot liryczny jednego z wierszy wyznaje, że to co najbardziej boli, to samotność w pięknym ubraniu. Warto zatem zagłębić się w lekturze i uświadomić sobie, że to indywidualność jest najważniejsza, a nie kopiowanie zachowań czy poglądów.








"A właśnie, że baśnie"

Adam Cichy


Premiera: 30.11.2017

Ilość stron: 44




Książka jest propozycją dla dzieci i tych dorosłych, którzy wciąż cenią sobie magiczny świat dziecięcej wyobraźni, który bawi i uczy, ale przede wszystkim wzrusza. Zwyczajne przedmioty i codzienne sytuacje zmieniają się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dostarczają wiedzy o tym, jak żyć pięknie i mądrze, radząc sobie z własnymi słabościami i przeciwnościami losu. Czym był mityczny jednorożec i czy istniał naprawdę? Co się dzieje w dziecięcym pokoju po zgaszeniu lampy i czy naprawdę są jakieś powody do strachu? Czy towarzystwo warzyw może gwarantować nie tylko zdrowie, ale i dobrą zabawę? Na te i inne pytania Czytelnik znajdzie odpowiedź w książce „A właśnie, że baśnie”.








"Tatuaże podświadomości" 

Grażyna Mączkowska 


Premiera: 17.11.2017

Powieść obyczajowa

Ilość stron: 192


Poruszająca opowieść, która uświadomi nam, że nie da się uciec od złej przeszłości. Akcja zabierze nas na Mazury. Tu poznamy trzy niezwykłe bohaterki. Teresę–bizneswoman prowadzącą własną knajpkę w mieście. Grażkę mieszkającą za miastem, na odludziu, w lesie, dawniej prowadzącą rekreację konną. Gabrysię, która swego czasu przyjeżdżała do niej z wnukami. Czytelnik stanie się świadkiem procesu godzenia się Gabrysi z bolesną przeszłością, która niczym tatuaż pozostawiła niezmywalne piętno w jej umyśle. Jego początki mają miejsce w gabinecie psychologa. To tam poznaje zawartość swojej głowy, rozkładając życie na elementy i od nowa składając je już w zupełnie inny sposób. Czy wreszcie poradzi sobie z traumą i będzie szczęśliwa?








"Sanatio" 

Myroslaw G 



Premiera: 04.11.2017

Science fiction z elementami satyry polityczno-społecznej.

Ilość stron: 111



Zaskakujące science fiction z elementami satyry polityczno-społecznej. Wnikając w pełną zaskakujących zwrotów akcji treść, natkniemy się na szalonego naukowca. Człowieka owładniętego chorą wizją uzdrowienia ludzkości. Narrator opowieści–Dżon jest przeciętnym obywatelem. Jego życie zmieni się jednak po wysłuchaniu doktora Taraza - naukowca, który na forum ONZ przedstawi plan uzdrowienia ludzkości. Dla większości osób zagmatwane wystąpienie nie miało znaczenia. Dżon, który uważa, że rasa ludzka pogrąża się w degrengoladzie, ulega jednak patologicznej fascynacji. Niespodziewana śmierć Taraza motywuje go do napisania i zaprezentowania światu biografii naukowca. 








"Potworna Michasia" 
Marlena Rytel 


Premiera: 15.11.2017

Ilość stron: 31



Michasia ma siedem lat, blond włoski i duże niebieskie oczka. Wygląda niewinnie, niczym aniołek. Nie ma ani brata, ani siostry. Jest jedynaczką. Rozpieszczoną jedynaczką. Zawsze musi być tak, jak chce dziewczynka. Zwłaszcza w domu. Rodzice ustępują jej na każdym kroku. Dziadkowie również. Wszystko zmienia się, gdy do domu przybywa nowy lokator… Książka wciągająca i moralnie rozwijająca.








"Imperatyw Boga" 

Wiesław Glaner 


Premiera: 30.11.2017

Esej filozoficzny

Ilość stron: 464


„Imperatyw Boga” sugeruje, że wszyscy jesteśmy na Boga skazani, religijnie zniewoleni do tego stopnia, że już nie jesteśmy w stanie zidentyfikować źródła naszej tożsamości, która, w przekonaniu autora książki, jest raczej schizotożsamością – chodzi o efekt nałożenie na kulturę Słowian płaszcza ideologii katolickiej. Niemniej, już na okładce książki znajdziemy podpowiedź, że przeciwstawiając Boga Porządku chrześcijańskiemu Bogu Cudów, możemy wydostać się z religijnego zamroczenia poszukując sensu i korzeni ludzkiej moralności w filozofii przyrody, w syntezie serca i rozumu. Stąd tak duże znaczenie w percepcji Boga nadał autor zagadnieniom naukowym, przekonując Czytelnika, że współcześnie nauka i sztuka wiedzą o Bogu więcej niż religia.








"Historyjki dla dzieci w języku polskim i angielskim. Część II – kolorowanka" 

Wojciech Filaber 


Premiera: 6.11.2017

Ilość stron: 49




Nauka połączona z zabawą to jeden z najlepszych sposobów na zachęcenie dziecka do poznawania nowych słów i pojęć. Książka zawiera dziesięć urzekających opowieści opatrzonych kolorowankami i angielskimi odpowiednikami. Historyjki traktują o różnych zwierzęcych bohaterach. Tutaj nawet mysz potrafi dogadać się z kotem, a rybka z rekinem. To propozycja dla tych, którzy chcą, aby ich dziecko obcowało z językiem angielskim. Książka daje dużo radości, bawi i uczy.