"O czym Ty człowieku opowiadasz..." - odcinek 2 - Elżbieta Ceglarek :)



Kochani!

Projekt „O czym Ty człowieku opowiadasz...” skierowany jest do autorów, którzy chętnie opowiedzą o swoich wrażeniach dotyczących nie tylko pisania, ale przede wszystkim o współczesnym znaczeniu słów. W dobie zatracenia kultury słowa, rozmów z fantomami komputerowymi, życiem na tzw. skróty - myślowe i słowne, słowa są tym, co coraz częściej wprawia nas w głębszą refleksję.




Na czym polega ów projekt? 


Chciałam, aby osoby piszące wypowiedziały się o kulturze słowa, o samych słowach, o sytuacji naszej współczesnej polszczyzny. Każdy, kto chciał, i kto jeszcze chce (propozycja cały czas aktualna) odpowiada na kilka pytań, które przygotowałam. 


W odcinku drugim prezentuje się Elżbieta Ceglarek. Autorka wydała dwie powieści, a już niebawem na rynku wydawniczym pojawi się Jej trzecia powieść, której (to już oficjalne!) będę miała przyjemność patronować medialnie.  Od wielu lat mieszka w Bełchatowie.
Z prywatnego albumu autorki
Z wykształcenia nauczycielka, a obecnie dyrektor jednego z bełchatowskich przedszkoli. Ma dorosłą córkę, która od początku uwierzyła w jej talent. Podczas pracy nad publikacją autorce towarzyszyły zarówno twórczość Anny German i Wojciecha Kilara, jak i wielka radość z pisania. 

Tradycyjnie, życzę Wam miłej lektury :)



Co rozumiesz pod pojęciem „kultura słowa”?

Kultura słowa… hmm… czym jest dla nas współczesnych? Warto się zastanowić! Uważam, że tak jak kultura osobista człowieka jest niejako jego własną wizytówką, tak kultura słowa również świadczy o człowieku, a zwłaszcza o jego wewnętrznym bogactwie intelektualnym i jego wrażliwości w codziennych kontaktach z innymi.
Kultura słowa powinna niewątpliwie przejawiać się w posługiwaniu się wytwornym stylem, nienagannymi manierami, co zawsze ma oczywiście pokrycie w kulturze osobistej, ale nie dzieje się tak, nie w naszych czasach. Uważam, że codzienne przynajmniej poprawne wypowiadanie się i rozmowy także kreują naszą kulturę słowa. Wyobraźmy sobie co by było gdyby każde wypowiedziane przez nas słowo było specjalnie dopieszczone. Ludzie zraszaliby się nawzajem słowami i poruszali się między słowami niczym kropelki wiosennego deszczu. To niewyobrażalne, wprost nierealne. Na wskroś piękne, by stało się prawdą. Żyjemy bowiem za szybko, za niedbale i za chaotycznie, by mieć czas na ciągłe zastanawianie się: co powiedzieć?, jak powiedzieć?, by nikogo nie urazić. Elegancja i styl to coś co powinno być na pierwszym miejscu, ale nie w naszym dzisiejszym świecie. Oczywiście tak powinno być lecz nigdy nie będzie. Żyjemy w epoce, gdzie liczy się ciągły bieg i konkurencja międzyludzka. Na kulturę słowa nie ma czasu. Zwyczajnie już dawno go zabrakło i dlatego mówi się niedbale i z błędami po to tylko, by się prześcignąć lub popisać. Według mojego mniemania kultura słowa wiąże się ściśle z kulturą osobistą człowieka, który te słowa wypowiada. To naturalne, że człowiek powinien mówić poprawnym językiem. Inaczej powinien wyrażać się w kontaktach oficjalnych czy służbowo, a inaczej w luźnych rozmowach koleżeńskich czy partnerskich. Inaczej rozmawiamy z kolegą, a inaczej powinniśmy zwracać się do osób starszych. Osoba kulturalna nigdy nie łamie wymienionych zasad poprawnego mówienia. Zapewne każdy kto poprawnie, ładnie mówi na pewno jest zauważalny i doceniany przez otoczenie, nawet gdy nie mówi się o nim głośno. Taki ktoś wyróżnia się spośród innych. Wypowiadając się poprawnie nabywamy szacunku do samych siebie i do słuchających nas.
Najważniejszym aspektem kultury słowa jest język i zawarte w nim słownictwo. Styl mówienia niewątpliwie budzi szacunek u słuchających.


Czym dla Ciebie jest – słowo? Czy masz jakieś swoje ulubione?


Słowo jest bezcennym narzędziem komunikacji międzyludzkiej i nie tylko międzyludzkiej. Jest sposobem formułowania myśli. Mimo tego, że współcześnie najlepszym przyjacielem człowieka jest komputer, to jednak w dalszym ciągu ma on potrzebę mówienia ciągle, wszędzie, do wszystkich, czasami nawet samemu do siebie. Czym zatem jest mowa jak nie potokiem słów zlepiających się w logiczną lub mniej logiczna całość. Nie potrafimy żyć bez słowa mówionego, ciągle „gadamy”. Słowa są wszechobecne w ludzkiej egzystencji. Bogate słownictwo świadczy o rozwoju umysłowym człowieka, o jego inteligencji. Poprzez słowo możemy w sposób poprawny formułować myśli i przekazywać je dalej. A to bardzo ważne!

Jak Twoim zdaniem zmienia się język literacki? Czy ta zmiana zmierza w dobrym kierunku?

Z prywatnego albumu autorki
Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że tak jest. Rzeczywiście język się zmienia, ale czy owe zmiany podążają w dobrym kierunku? Trudno wydać jednoznaczną opinię. Faktem jest, że język nieustannie się zmienia, ewaluuje lecz nie zawsze tak jak byśmy sobie tego życzyli. Każda epoka przecież miała swój język i własny styl wypowiadania się. Najlepiej widać to w spuściźnie literackiej pozostawionej dla potomnych. Obecnie najbardziej niepokojące są tak zwane zapożyczenia językowe. W nasz ojczysty język bez pardonu wkroczył język angielski. Widzimy też innego rodzaju zapożyczenia z języków obcych. Język jest bardziej nowoczesny niż dawniej, to naturalne. Ale czy te zmiany są dobre? Chyba zamiast się nad tym głowić, powoli się z nimi oswajamy i je przyjmujemy. 


Co myślisz o wulgaryzmach, potoczności słownej stosowanej coraz częściej w książkach?


Myślę, że większość współczesnych pisarzy pisze zwykłym językiem po to tylko by trafić do czytelnika. Tak mało ludzi przecież czyta książki. A ci którzy to robią, potrzebują rozumieć autora. Jeśli chodzi o wulgaryzmy to osobiście ich nie akceptuję. Ale wiem, że tak się praktykuje, to smutne, ale po to tylko, by książka w jakiś sposób zszokowała odbiorcę, była bardziej zapamiętana. Myślę, że jeśli autor książek nie używa wulgaryzmów w codziennym życiu, to również nie upiększa nimi swych książek. 

Czy o współczesną polszczyznę można być spokojnym?


Wierzę, że jest jakaś garstka ludzi, którzy trzymają wszystko co polskie w ścisłych „ryzach”. Nie pozwolą przekroczyć magicznej granicy. Bo przecież bez kultury i poprawnej polszczyzny nie funkcjonujemy jako inteligentny naród, jako naród w ogóle. Jestem spokojna o współczesną polszczyznę. Polska się zmienia lecz Polacy w jakimś stopniu pielęgnują własny język.
I tu mocno się waham w swojej opinii. Bo przecież wszyscy widzimy a raczej słyszymy jak jest naprawdę. Poprawność języka, jego składnia, estetyka, używanie elementów języka zgodnie z przyjętymi normami i takie konstruowanie tekstu, by tych norm nie naruszyć, jest dziś bardzo trudne do zrealizowania. Ale zostało to wszystko zachowane zwłaszcza w książkach.



A teraz spróbuj „na prędce” wymyślić krótką historyjkę, która zaintryguje czytelników - w myśl tytułu projektu. O czym ona będzie, czy to zmyślona, czy autentyczna, to zależy od Ciebie.

Powodzenia!

Było lato, kiedy na dwór Króla Prawdy zaczęli zjeżdżać się goście. Przybywali oni zwykłymi karetami oraz na pięknych koniach, niektórzy biedniejsi, na pieszo. Niebawem miała odbyć się ceremonia wyboru księcia na męża, dla przyszłej królowej Aleksandry. Król pragnął mieć zięcia, który w przyszłości nadawałby się na władcę Królestwa Prawdy i byłby najbardziej oryginalnym człowiekiem na świecie. Śmiałkowie, którzy odważyli się stanąć do konkursu mieli ciekawe, a zarazem bardzo trudne zadanie. Musieli opowiedzieć księżniczce jakąś intrygującą historię i zaciekawić ową opowieścią dostojną słuchaczkę. Opowiadali bardzo długie i na wskroś ciekawe rzeczy. A Aleksandra wciąż kręciła nosem i nudziła się przy tym okropnie. W końcu o dziwo wybrała najkrótszą z opowieści, która wypłynęła z ust skromnego chłopca o imieniu Jarosław. Przybył on z sąsiedniego księstwa Mądrości. Okazał się on prawdziwym prekursorem, wyprzedzając swymi myślami kilka epok do przodu. To była najwyższa jakość zawodowstwa. Powiedział on tylko kilka krótkich zdań, lecz sami oceńcie, czy wam tak jak Aleksandrze również wydały się mądre? A brzmiały ono następująco: „Ten kto czyta dużo książek, ten pięknie mówi i jeszcze piękniej żyje, a kto ich nie czyta to sam wie kim jest. Kiedyś w dalekiej przyszłości mądrych książek będzie wiele, tylko mało ludzi, którzy zechcą po nie sięgać. Kto czyta ten nie błądzi”. Opowiadał o produktach przedniej jakości, o czymś niebywałym a zarazem intrygującym i mądrym. Ojcu Aleksandry bardzo spodobały się te słowa, nie było to dziwne, był przecież królem Prawdy, a to co usłyszał od skromnego chłopca było jak najbardziej prawdziwe. Aleksandra również zakochała się w tych mądrych słowach i postanowiła poślubić Jarosława. Wesele było huczne i piękne. A para młodych zamiast prezentów zamarzyła o książkach, których jeszcze w tym czasie nie było na świecie, bo nikt ich nie napisał.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...