„Śniadania świata” Beata Pawlikowska. W myśl przysłowia - „Co kraj, to obyczaj”...





Wydawnictwo Edipresse Książki

Ilość stron: 512

Nowość wydawnicza


Zupełnie nietypową i niecodzienną propozycję oferuje nam słynna podróżniczka Beata Pawlikowska. Muszę przyznać, że mam tę książkę cały czas pod ręką i podczytuję na nowo przepięknie inspirujące propozycje śniadań, jak wszyscy wiedzą – najważniejszego posiłku, na dobry początek dnia. Ale to nie tylko skarbnica przepisów. 
To przede wszystkim tabuny zdjęć przebogatej szaty graficznej. Jak dopada mnie spadek formy, wyciągam książkę i przeglądam, wpatruję się w kolorowe fotografie pełne słońca, uśmiechów, pozytywnej energii.

Autorka odwiedziła mnóstwo egzotycznych krajów, europejskich miast, by wszystkie doświadczenia i przeżycia związane z podstawowym posiłkiem dnia zebrać w jedną całość. Ta obszerna i imponująca pozycja, to galeria różnorodności smaków, zapachów, kolorystyki na talerzu, co bardzo skojarzyło mi się ze słynnym przysłowiem „Co kraj, to obyczaj”


W każdym kraju tradycja jadania śniadań jest inna, nie tylko pod względem praktycznym, ale też i mentalnym, często, jak zauważyłam, wiążące się z dostępnością produktów oraz ich wartością energetyczną. Inaczej jedzą Europejczycy, inaczej mieszkańcy krańców egzotycznych, inaczej mieszkańcy krajów, w których przeważa zimny klimat, jak np. Islandia. 

Na słodko, na słono, ostro, tłusto – szeroki wachlarz propozycji do wyboru. Każdy kraj ma swoje tradycje. Co innego jada się w dżungli, co innego w pociągu, na statku, czy obozowisku. Przekrój smaków i zapachów, różnoraki. Momentami inspirująco, innym razem odpychająco, bo co powiecie na śniadanie złożone ze świeżych larw, czy mrówek największych na świecie? A czy wiecie, co to są śniadania wędrowne? 

Jednym słowem, można poczuć specyficzny klimat w każdej potrawie. Kuszą, ale i wywołują obrzydzenie. Wiele z tych propozycji wykorzystam we własnym menu, bo jestem zwolenniczką i aprobatorką wszelkich ziaren, owsianek, musli, a tego typu przepisów jest tu naprawdę ogrom. Podobnie, jak z szerzeniem idei zdrowego jedzenia, masa przepisów z wykorzystaniem różnych odmian kasz.

W których miejscach na świecie znajdziecie najtłustsze śniadanie, a w którym najuboższe? Porównania, zestawienia, a do tego intrygujące opisy i wspaniałe zdjęcia, to wszystko w jednej, obszernej pozycji, którą polecam wszystkim, bez wyjątków, również tym, którzy są na dietach. A wszystko doprawione specyficzną aurą przenikającej tradycji i zwyczajów.




Szczerze polecam!



Za książkę dziękuję, wydawnictwu:





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...