„Bez przekazu” Piotr Sarmini. Zaskakująca, przepełniona muzyką i wykałaczką w oku, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło...





czarnykajet.com 

Ilość stron: 256 

Nowość wydawnicza 




„Jakby świat, a właściwie twoja dusza była chora. Zapalona jakimś wiecznym rozespaniem, rozplamiona brakiem własnej celowości.” 

Muszę się przyznać, że dla mnie lektura tej książki to podróż w kompletnie nieznane rewiry. Niesztampowa, niecodzienna, bardzo wyrazista, odznaczająca się mocnym językiem młodzieżowo – raperskim. Książka, która wcale nie jest taka jednoznaczna, która ma wiele do przekazania, a jednocześnie zmusza do głębszej refleksji i podkreślająca, jak wielką moc ma w sobie muzyka, szczególnie ta płynąca prosto z serca. 


Piotr Sarmini nie używa pięknego, epickiego języka. Zabierając nas w środowisko raperskich rozgrywek posługuje się mocnym, potocznym językiem, kiedy potrzeba tupnie nogą, ale i przemieszcza w lżejsze tony, gdzie nawet raper taki jak Czarny Kajet ma swoje marzenia, nieustannie, z zacięciem, nie poddając się dąży do ich realizacji. Myślę, że Kajet idealnie wpasowuje się w naszą skromną, szarą rzeczywistość, odzwierciedlając nawet każdego z nas po trosze. Całość napisana jest dosyć charakterystycznie, płynnym, raperskim rytmem, okraszonym rymem i ciętą ripostą. 


Fabułę swojej opowieści autor osadził w odważnej wizji państwa przyszłości - w roku 2044, w Polszawie, nazwy miejscowości, która powstała z Polski i Warszawy. Tło społeczne wyraźnie stworzone z wizji autorskiej, a w niej trzej najważniejsi bohaterowie. Raper Czarny Kajet, który marzy o wielkiej karierze, jutuberka i kelner. Co ich łączy? Nie trudno się domyśleć, że miejscem, w którym rozegra się dosyć dziwne wydarzenie będzie knajpa o dosyć wymownej nazwie Human Burger, a poboczni, drugoplanowi bohaterowie będą w tym wydarzeniu mieli bardzo istotny udział. I tu po raz kolejny nasuwa się refleksja. Bez względu na czas i miejsce pewne schematy się nie zmieniają. Sytuacja i owszem, dziwna, niejednoznaczna, ale na jej podstawie zbudowane zostaną chore, wybujałe domysły, które nie pozwolą dojść do głosu prawdzie, zdrowemu rozsądkowi. Jak widać, nic się w ludzkiej mentalności i rzeczywistości nie zmienia, nawet z biegiem czasu i przestrzeni. 




I taka refleksja mi się narzuca. Osadzając akcję i fabułę w śmiałej wizji przyszłości, autor pokazuje, że tak naprawdę nasza ludzka natura, pewne zachowania nie tracą na znaczeniu. Nawet ci młodzi bohaterowie przyszłości tak naprawdę zatracają się w lekkości bytu. W tekście pada wiele mądrych i wartościowych przesłań, słusznie określając przyszłych młodych - pokoleniem autopromocji, młodych gniewnych, którzy od życia lubią często brać, żyjąc próżnymi wartościami. 

„Musisz przyjąć na życie jakiś paradygmat. Nie bardzo sztywny, ale wytyczyć drogę, powbijać słupy graniczne, których przekroczyć nie będzie ci wolno.” 


Jak dla mnie, to była niemal jazda bez trzymanki. Książka tak nietypowa i inna niż większość, które miałam okazję przeczytać, że aż zaskakująco dobra. Zakończenie daje do myślenia i pozostawia pewien margines do refleksji. Co jest prawdą, co tylko złudnym, optycznym obrazem takiej współczesnej, aktualnej rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Autor nakreślił bardzo wyrazistych bohaterów, którzy z całym pakunkiem swych życiowych lawirowań między egzystencjalnych zapadają nam głęboko w pamięci. A powieść wywołuje dreszcze i elektryzuje od samego początku. Pokochaj, albo... dopowiedz resztę sobie sam. 

Polecam! 


Za książkę i niezapomnianą przygodę z Czarnym Kajetem, propozycję recenzji, dziękuję autorowi 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas