"Nie można tworzyć przyszłości bez pamięci o przeszłości. I nie chodzi tu o żadne rozliczenia. Nie powinno się oceniać postaw ludzi, którzy żyli w innych warunkach i realiach. Historii się nie zmieni, ale należy o niej pamiętać. To nasze dziedzictwo." Wywiad z Sabiną Waszut :)



"Nie można tworzyć przyszłości bez pamięci o przeszłości. I nie chodzi tu o żadne rozliczenia. Nie powinno się oceniać postaw ludzi, którzy żyli w innych warunkach i realiach. Historii się nie zmieni, ale należy o niej pamiętać. To nasze dziedzictwo." - Sabina Waszut

Ci z Was, którzy śledzą mojego bloga mieli okazję poznać już autorkę przy okazji cyklu „O czym Ty człowieku opowiadasz...”. Ze swojej strony mogę dodać, że Sabina Waszut to jedna z moich ulubionych autorek. Seria „Rozdroża” poruszyła mnie dogłębnie. Kibicuję bohaterom, przeżywając z nimi wszelkie troski i nadzieje. Sabina pisze niezwykle poruszająco, balansując naszymi emocjami do najwyższych granic. Nic dziwnego, że właśnie ta seria została nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” za rok 2014 i nic dziwnego, że książka zdobyła nagrodę główną w kategorii Pióro, dla najbardziej poruszającej polskiej powieści roku 2014.

Serię polecam wszystkim, którzy pragną przeżyć niezwykłą, niezapomnianą przygodę pełną wrażeń i afektów. 

Sabina Waszut jest propagatorką kultury śląskiej, o której z niezwykłym sentymentem zdecydowała mi się opowiedzieć w tym krótkim wywiadzie. Mam nadzieję, że Was zainspiruje i zachęci do tego, żeby sięgnąć po którąś z Jej sugestywnych książek.


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki

Sabino. Twoje pozycje książkowe tylko utwierdzają w przekonaniu, że lokalna patriotka z Ciebie. Co jest takiego w tym regionie, kawałku Polski, że stanowi ono doskonałe tło do powieści?


Urodziłam się na Śląsku i wszystkie moje najmilsze wspomnienia związane są z tym kawałkiem Polski. Moje dzieciństwo, czasy studenckie toczyły się właśnie tutaj. Ze Śląskiem jestem po prostu związana emocjonalnie.
Poza tym fascynuje mnie różnorodności tego regionu, jego historia. Obserwuję, jak Śląsk zmienia się na moich oczach i cieszę się, że mogę być częścią tych zmian, że mogę o tym pisać. 

Czytając dwie pierwsze części Rozdroży, nie można przeżywać losów bohaterów bez emocji. Ta historia pięknej miłości, na tle tragicznych wydarzeń jest czymś niezwykłym. Chciałabym, abyś opowiedziała czytelnikom, jaki był powód tego, żeby tę historię napisać. Co Cię skłoniło, co natchnęło, zainspirowało?


Nie jest już żadną tajemnicą, że śląska saga to losy moich dziadków. Oczywiście, tak jak to w książkach bywa, historia została nieco zmieniona, sfabularyzowana, ale w dalszym ciągu opowiada o mojej rodzinie. Dlatego tyle w niej emocji. To, o czym czytacie, wydarzyło się naprawdę. 


Chciałabym się odnieść do tworzenia powieści. Co czułaś pisząc swoje książki, tworząc bohaterów i ich losy? Co w ogóle chciałaś przekazać czytelnikom swoimi historiami?


Nawiązując do poprzedniej odpowiedzi. Nie tworzyłam bohaterów. Oni istnieli. Gdy pisałam Rozdroża, nie wiedziałam, jak potoczą się losy książki, nie wiedziałam, czy w ogóle zostanie wydana. Chciałam po prostu opisać dzieje moich dziadków, aby ta piękna i trudno historia przetrwała. To bardzo ważne, abyśmy znali przeszłość naszych rodzin. 
Drugą cześć sagi „W obcym domu” zadedykowałam swoim dzieciom, aby to one pielęgnowały pamięć. Ta ciągłość jest bardzo ważne. Nie można tworzyć przyszłości bez pamięci o przeszłości. I nie chodzi tu o żadne rozliczenia. Nie powinno się oceniać postaw ludzi, którzy żyli w innych warunkach i realiach. Historii się nie zmieni, ale należy o niej pamiętać. To nasze dziedzictwo. 

Jak wyglądał w tym czasie Twój warsztat pisarski?


Przed napisaniem Rozdroży, miałam już za sobą kila opublikowanych opowiadań i felietonów. Pisałam również wiersze. Tak naprawdę, wszystko zaczęło się na Portalu Pisarskim. To portal internetowy, na którym, każdy może wrzucić swoje utwory. Inni oceniają. Ja trafiłam na ludzi, którzy mi pomogli. Między innymi na Anię Wasińską, która cierpliwie pokazywała mi błędy i niedociągnięcia oraz na pisarza Mariusza Wieteskę – wspólnie napisaliśmy powieść „Isabelle”. W międzyczasie moje opowiadania i wiersze ukazywały się w prasie. Uważam, że pisanie jest jak nauka chodzenia, trzeba iść do przodu małymi kroczkami. Najpierw konieczne są ćwiczenia, potem dopiero można zabrać się za tworzenie powieści. 

Kto był i jest pierwszym czytelnikiem napisanych opowieści?

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Pierwszym czytelnikiem wszystkich moich książek jest Anna Wasińska. To wspaniała korektorka i redaktorka, a przy tym moja bliska koleżanka. Nim książka trafia do wydawnictwa, Ania czyta i „czyści” tekst. Literówki, to moja pięta achillesowa.

Co Twoja rodzina na to, że zaczęłaś tworzyć historie ze Śląskiem w tle?
Moi dziadkowie, bohaterowie książki, niestety już nie żyją, ale wierzę, że wspieraliby mnie i pomagali w przelewaniu na papier wspomnień. W pisaniu śląskiej sagi najbardziej zaangażowana była mama, to ona przypominała mi różne rodzinne anegdoty, które potem opisałam w książce. Cała rodzina mocno trzyma za mnie kciuki, choć teraz wszyscy przywykli już do tego, że piszę. To praca jak każda inna…No, prawie. 

Czy są jakieś drażliwe tematy, o których chciałaś napisać, chociaż np. „W obcym domu” dużo takich wątków podejmujesz, ale ktoś Ci podpowiedział, że może lepiej nie? Słuchasz w trakcie pisania jakichś podpowiedzi?

Nie boję się głośno mówić tego, co myślę, widać to chociażby na mojej stronie na facebooku. Lubię słuchać mądrzejszych od siebie i prowadzić rozmowy, również na drażliwe tematy.  
Nigdy nie miała miejsca sytuacja, w której ktoś odradzałby mi dotykania trudnych spraw. Było dla mnie jasne, że w książce o śląskiej historii musi zostać poruszony temat obozu na Zgodzie, do którego po wojnie kierowano obywateli polskich, pochodzących z terenu Górnego Śląska, oskarżanych m.in. o podpisanie volkslisty lub o niechęć do komunistycznej władzy. Warunki w obozie przypominały te panujące np. w KL Auschwitz. 
Oczywiście słyszałam słowa krytyki, ale przecież każdy może mieć własne zdanie.  
Kilka tygodni temu zaczęłam pisać nową powieść, historia będzie opowiadała między innymi o Żydówce z getta sławkowskiego. To kolejny temat, który od dawna chciałam poruszyć. Nie wiedziałam, że trafię na początek burzy związanej z obozami zagłady. Książa ukaże się za wiele miesięcy, mam nadzieję, że do tego czasu sytuacja się wyjaśni i uspokoi. 

Jest jakiś twórca, którego twórczość Cię szczególnie urzeka, inspiruje do pisania? 


Pomysł na opisanie rodzinnych wspomnień przyszedł mi do głowy po przeczytaniu "Jeźdźca Miedzianego" Pauliny Simons. Ta książka głęboko zapadła mi w pamięci.
Obecnie czytam sporo biografii: Zeldy Fitzgerald, Zofii Stryjeńskiej, Agnieszki Osieckiej. Inspiruje mnie bardziej życie twórców niż ich dzieła. 

Jaki masz gust czytelniczy? Po które książki chętnie sięgasz? 


Oprócz biografii, czytam książki historyczne i psychologiczne, fantastykę oraz dobre thrillery. Nie lubię „typowych” romansów, w książce musi dziać się coś więcej, musi mnie czegoś nauczyć, pozwolić mi odkryć coś, czego wcześniej nie znałam. 

Jak odpoczywasz?


Najlepiej czuję się w górach. Zimą narty, latem piesze wędrówki. Tam odpoczywam i łapię dobrą energię. Nie lubię bezczynności, po godzinie „leniuchowania” mam już dosyć i zaczynam działać. 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Jakie masz najbliższe plany wydawnicze?

Właśnie wysłałam do wydawnictwa kolejną książkę, jej wydanie jest planowane na początek października. Ja już piszę następną. Pomysłów mi nie brakuje i jak do tej pory wszystko o czym chcę pisać jest w jakiś sposób powiązane ze Śląskiem, choć niejednokrotnie to tylko luźne odniesienia.  
W miesięczniku Chorzów Miasto Kultury, ukazuje się również moje opowiadanie w odcinkach. Tematem jest historia rodziny zamieszkującej Królewską Hutę (dawny Chorzów). Opowieść rozpoczyna się jeszcze w XIX wieku, więc to dla mnie spore wyzwanie. 

Coś od siebie dla czytelników:

Drodzy czytelnicy, cieszę się, że sięgacie po moje książki. Odkąd pamiętam kochałam pisać. Zawsze widziałam siebie z piórem w ręku. Natomiast moje odrobinę staroświeckie wyobrażenie pisarza, nie zakładało tego, że pisarz powinien również intensywnie promować swoje książki i chyba właśnie to było dla mnie największym zaskoczeniem po wydaniu pierwszej. 
Staram się jak mogę, ale nie czuję się dobrze jako ambasadorka samej siebie.  
Dlatego na mojej stronie nie pojawia się wiele konkursów i innych książkowych promocji.  
Tym bardziej jest mi miło, że docieracie do książek. Dziękuje, za obecność na spotkaniach autorskich, bo rozmowa z Wami jest dla mnie najważniejsza. 

Dziękuję za rozmowę :) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas