„Orchidea” Jerzy J. Bojar. Czy można wieść podwójne życie?






Wydawnictwo Psychoskok 

Ilość stron: 140 

Nowość wydawnicza 




Oszukana i wykorzystana kobieta zdolna jest do wielu rzeczy. Szczególnie, kiedy odkryje prawdę, że została wykorzystana nieświadomie. Wystarczy jedno wydarzenie w naszym życiu, by rzeczywistość przybrała zupełnie inny wymiar. Orchidea to przydomek kobiety, która wiedzie podwójne życie. Jedna impreza, a kac przez bardzo długi czas. Czkawka, która potrafi odbić się w najmniej spodziewanym momencie. 


Bohaterka „Orchidei” nie użala się nad swoim losem, nie lamentuje, bo jest świadoma tego, że cokolwiek by nie zrobiła, siłą niczego nie dowiedzie. Sprytem i pomysłowością wykazuje się, dochodząc do odkrycia wszelkiej prawdy. Na imprezie dochodzi do wydarzeń, które zadecydują o dalszym życiu kobiety, którą wrobiono w bycie "dziewczyną na telefon". Całkowita niepamięć z tamtych wydarzeń, doprowadzają do jej jeszcze większej determinacji w dojściu do jakiejkolwiek sprawiedliwości, by odzyskać utracony spokój i dawną pewność siebie. Jest świadoma, że tylko przywdziewając odpowiednie maski do każdego potencjalnego klienta, dowie się, jak to naprawdę było i kto stoi za jej krzywdą. Prawda będzie boleć i zrzuci wszelką nadzieję, że bliskim sobie ludziom można zaufać. 


Autor nakreślił bardzo wyrazistą postać. Wydawałoby się, że w swojej skromnej objętościowo publikacji nie ma zbyt dużego pola manewru. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości to mądra opowieść, która bacznie przygląda się psychologicznym aspektom swojej bohaterki. Kobieta, która ma rodzinę – męża, córki, zmuszona jest do tego, by ich chronić, działać nie na swoją korzyść, ma wstręt do siebie, a jednocześnie, kiedy na horyzoncie pojawia się przystojny Włoch, kobieta traci dla niego głowę, śniąc o nim nawet na jawie. Czy cielesność jest miłością? Jak w ogóle wygląda miłość, za którą płaci się, spełniając przy tym swoje żądze. Autor skupił się także na klientach Anny. Nie wszyscy przychodzą tylko spełniać swoje seksualne potrzeby, są i tacy, którzy najzwyczajniej nie mają z kim na co dzień porozmawiać. 




„Orchidea” Jerzego J. Bojara to nie ckliwy romans przepełniony erotyką, a emocjonalna opowieść o złudności życia, w którym nie zabrakło również dosyć ciekawego tła w postaci odniesień do włoskiej sztuki. Nie ma tutaj jakichś głębszych wywodów, czy poruszeń jest za to interesująco poruszony niecodzienny temat, często tabu, o którym nie konwersuje się na szerszym forum, a szkoda, bo podejrzewam, że takich przypadków, jak Anny jest więcej. 

Warto poświęcić książce swoją uwagę czytelniczą. 


Za egzemplarz dziękuję:





Komentarze