[Patronat medialny] „Ten z naprzeciwka” Magdalena Ludwiczak. Nie taka zwykła proza życia!





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

Ilość stron: 235 

Nowość wydawnicza 


Spod pióra Magdaleny Ludwiczak wychodzą powieści nie tylko intrygujące, ale przede wszystkim dojrzałe warsztatowo, zaskakujące i za każdym pokazujące, że autorka nie postawiła ostatniej kropki w historii swoich bohaterów. O ile wcześniejsze powieści były zwartą całością, pisane ciągiem literackim, o tyle „Ten z naprzeciwka” jest pisany w kolejno następujących po sobie rozdziałach, które tylko wydłużają nasze czytelnicze napięcie i wyczekiwanie z cisnącym się na usta pytaniem, co się dalej wydarzy. 


Nie zazdrościłam Jagodzie faktu, iż chłopak zostawił ją dla najlepszej przyjaciółki. W efekcie dziewczyna straciła nie tylko miłość, ale przyjaźń. Dodatkowym ciosem była utrata pracy i malejące ambicje podczas wyjazdu do Irlandii, gdzie miała pracować wraz z rodzicami w przetwórstwie ryb. Jagoda od razu wiedziała, że to nie jest szczyt jej marzeń. Po powrocie do kraju, uspokaja emocje w domku nad jeziorem. Tam poznaje Janusza, samotnie wychowującego nastoletnią córkę. Jego historia porusza Jagodę. Wrażliwość dziewczyny daje upust w pisaniu. Jagoda odżywa wewnętrznie i rozpala w sobie nadzieję, że może pora wrócić do pisania? 




A co z tytułowym - tym z naprzeciwka? Tajemniczy Norbert przeżywa własne problemy w ścianach swojego mieszkania. Nieświadomy, że jest intensywnie podglądany przez Jagodę. Zaintrygowana dziewczyna pragnie za wszelką cenę zbliżyć się do mężczyzny i poznać sekrety jego życia. Czy jest jakiś pierwiastek, który łączy tych dwoje? 


„Ten z naprzeciwka” to przede wszystkim powieść o głębokiej samotności, szukaniu szczęścia, szamotanina ze swoim losem. To powieść, w którą doskonale wpisuje się słynne powiedzenie „tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”, bo my tak naprawdę sami nie wiemy, do jakich granic posuniemy się, żeby przeniknąć do świata innych. Autorka udowadnia, że jest w znakomitej formie twórczej. Intryguje, zaskakuje, tworzy wyrazistych bohaterów, którzy zapadają nam głęboko w pamięć, ale przede wszystkim tworzy ich portrety na bazie zwyczajnych ludzi, którzy mają swoje troski, żyją nadziejami i wiarą, że jeszcze w życiu nie wszystko stracone. 


Magdalena Ludwiczak pisze bardzo plastycznie, zręcznie tworząc świat przedstawiony, osadzając fabułę w treść codzienności, nabierając każdy dzień jak koralik na sznurek życia. Jej bohaterowie nie są przekłamani, nie przywdziewają masek, oni są podobni do nas, do naszych słabości, mają potrzebę podzielenia się swoimi wątpliwościami, ale szczelnie strzegą hermetyczności swoich emocji i uczuć. Czy potrafią dać sobie sami szansę? 


Przekonajcie się. Szczerze polecam! 


Za książkę, dziękuję:






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...