[Zapowiedź przed premierą] O emocjach przed premierą z Moniką Jagodzińską :)




Kochani!

Jak już wcześniej informowałam, objęłam patronatem medialnym najnowszą powieść Moniki Jagodzińskiej "Wiara, Nadzieja, Miłość", która swoją oficjalną premierę będzie miała 26 marca 2018r. Z tej też okazji zadałam młodej autorce kilka pytań o książkę. 






Witaj Moniko. Spotykamy się przy okazji najbliższej premiery Twojej drugiej książki „Wiara, Nadzieja, Miłość”, której mam przyjemność patronować medialnie. Jak się czujesz, jako autorka wypuszczając swoją drugą książkę w świat? 


Witam. Na samym początku chciałabym podziękować za wzięcie mojej książki pod swoje skrzydła i objęcie jej patronatem. Odpowiadając na pytanie, muszę przyznać, że czuję się jednocześnie podekscytowana i dumna, jak i zdenerwowana. Pierwsze uczucia związane są z tym, że nie mogę się doczekać, jak książka się przyjmie. Dumna jestem, bo jest to coś, co sama stworzyłam, nad czym pracowałam i udało mi się tę pracę doprowadzić do końca. Z jakim efektem? Tu właśnie odczuwam zdenerwowanie. Przy pierwszej książce również się stresowałam, bo było to dla mnie coś nowego i w ogóle nie miałam pojęcia, czy w jakimkolwiek stopniu przypadnę komukolwiek do gustu. Jak się okazało, "Cykl" zgarnął bardzo ładne opinie. Z tego względu druga książka stanowi swego rodzaju wyzwanie, czy nie zawiodę i czy podtrzymam opinię. 


W najnowszej powieści podejmujesz bardzo aktualny temat. Problemy młodzieży są Ci znane z autopsji. Czym dla Ciebie osobiście jest ta książka? 


Ta książka jest dla mnie szczególnie ważna. To nie tylko opowieść o Dianie, która miała problem. Ta powieść ma w sobie coś więcej. Jest to bowiem historia pisana na podstawie prawdziwych przeżyć. Czyich? Nieistotne.
Wiele opisanych zdarzeń, w większym lub mniejszym stopniu wydarzyło się naprawdę. I właśnie to, moim zdaniem, jest sercem tej powieści - fakt, że nie jest to tylko wymysł.
Co więcej, tak jak zauważono w pytaniu, poruszony przeze mnie temat jest jak najbardziej aktualny, jednak moim zdaniem za mało "znany” i pomijany jako mnie istotny. Są przecież ważniejsze sprawy i większe problemy, niż niechęć do jedzenia. Może i tak. Sęk w tym, że nie do końca jest tak, jak się może wydawać i właśnie to usiłowałam przekazać, pisząc "Wiarę, Nadzieję, Miłość". Czy mi się udało? Ocenę pozostawiam czytelnikom. 

Gdybyś miała porównać te dwie książki, która w jakiś sposób jest Ci bliższa? 


Wypadało by powiedzieć, że bliższy jest mi "Cykl", z racji tego, że jest to mój debiut. Jednak tak nie jest. Zdecydowanie prym wiedzie "Wiara, Nadzieja, Miłość", a to dlatego, że, tak jak już wspomniałam, jest pewną kalką życia prawdziwego. Jest to o tyle ważne, ponieważ pozwoliło mi bardzo prawdziwie oddać całą chorobę, stan umysłu i cały proces powrotu do zdrowia oraz to, co miało wpływ na przebieg poszczególnych etapów. 

Czego możemy się spodziewać w „Wierze, Nadziei i Miłości”? 

Wszystkiego *śmiech*. Jest to historia młodej dziewczyny, typowej szarej myszki, nie potrafiącej się wybić. Diana jest bardzo nieśmiała, niepewna siebie, zawsze chce najlepiej. Stała się kozłem ofiarnym i w momencie, w którym potraktował ją tak chłopak, który tak naprawdę jej nie znał, postanowiła coś zmienić. Popełniła jednak błąd, duży błąd, który mógł zaważyć na jej życiu. Niewinna z pozoru metamorfoza przemieniła się w walkę z samą sobą. Diana ma do pokonania górę u podnóża której się znajduję, jednak nie potrafi, albo też i nie chce dać pierwszego kroku. Dopiero tragedia w postaci śmierci ważnej dla niej osoby otwiera jej oczy. Unosi stopę, idzie w górę. Nie raz się stacza, upada, ale odnajduje w sobie siłę. Nauczyła się nie poddawać. Wszystko wydaje się wracać do normy, choć Diana nadal trzyma się pewnych schematów. Po zmaganiach udaje jej się znaleźć lekarstwo. Czym ono jest? O tym w książce (; 

Coś od siebie dla czytelników: 

Cóż mogę Wam rzec...?
Mam nadzieję, że "Wiara, Nadzieja, Miłość" zostanie pozytywnie przyjęta. Nie jest to łatwa książka, ale jest prawdziwa. Życie pisze różne scenariusze i stawia nas w sytuacjach, o których nigdy nawet nie myśleliśmy. Tyczy się to nas wszystkich i każdego z osobna. Sama po sobie widzę, robiąc retrospekcję, ile rzeczy się zmieniło, ile wydarzyło, ile straciłam, ale też, co ważniejsze - ile zyskałam.
Nie chciałabym aby "Wiara, Nadzieja, Miłość" była tylko książką do poduszki, ale żeby była swego rodzaju drogowskazem, aby spojrzeć na pewne sprawy pod troszkę innym kątem. 


Dziękuję za rozmowę :)






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas