„Do jutra w Amsterdamie” Agnieszka Zakrzewska. Bo miłość, kłębiące się emocje i niejednoznaczne uczucia nie znają absolutnie żadnych granic...





Wydawnictwo Edipresse Książki 

Ilość stron: 400 

Nowość wydawnicza 




„Stolica Holandii była moją miłością od pierwszego wejrzenia. Miała w sobie nieodparty urok Wenecji Północy, muzykę zaklętą w dzwonkach milionów rowerów, niepowtarzalny zapach mieszani wilgoci, marihuany, kurzu i pośpiechu.” 


Piękna okładka tej bardzo sugestywnej opowieści jest kwintesencją całej historii, która tylko pozornie stanowi prosty obraz. Znacie wyjazdy za granicę w celach zarobkowych? Problem istnieje do dzisiaj. Amsterdam to kolebka kulturowa, więc świetnie nadaje się też również jako tło do intrygująco wysnutej powieści. Kiedy Agnieszka otrzymuje telefon od starszej siostry z prośbą o pomoc, jeszcze nie wie, że wyjazd do Holandii będzie stanowił ważny punkt w jej życiu. 


Zręcznie nakreślona opowieść o Polce, która przyjeżdża zastąpić siostrę w pracy, jako pomoc domowa, to tylko szkielet do otoczki, w jakiej autorka zawarła stosunek Holendrów do tego rodzaju pracy. Agnieszka trafia pod dachy różnych domów. Jedna z bohaterek traktuje ją obcesowo, z góry, jakby jej status społeczny odbierał prawo do traktowania innych z szacunkiem i należytą godnością. Jan okazuje się pracodawcą wyrozumiałym, który jak się w trakcie okaże bardzo pomógł jej siostrze. Jednak największą moją sympatię zdobyła starsza pani. Ciepła, serdeczna i otwarta umysłowo. Każdy dom kryje w sobie jakąś tajemnicę, których z czasem powierniczką i częścią stanie się właśnie Aga. Tajemnice, codzienne problemy i troski, ale nawet radości przyjdzie Adze dzielić z mieszkańcami bogatych rezydencji. Bohaterka nie spodziewa się również tego, że tam, na obczyźnie rozkwitnie miłość, o jakiej marzy niejedna kobieta. Trochę potargana przez los i doświadczenia, ale namacalna i głęboka. 




Autorka bardzo plastycznie poprowadziła nas przez zakamarki i mało znane uliczki Wenecji Północy oraz niedalekich mniejszych miejscowości. Opowieść o emigrantce z Polski nadaje jej suspensusu, odsłaniając nie tylko uroki, ale i zimne oblicza. Obok klimatycznych miejsc, pokręconych ludzkich losów tli się iskierka nadziei na piękną, prawdziwą miłość. Czy ma szansę na pełną krasę? 

„Do jutra w Amsterdamie” to ciepła powieść, w której nie zbraknie trudnych wątków, a nawet emocjonującej akcji pełnej wątpliwości, nadziei. To powieść specyficznej atmosfery, intrygująca, porywająca od pierwszych wersów w świat niebanalnych emocji. Rozbudza naszą ciekawość, pokazuje różnopłaszczyznowe relacje. Znakomita. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:






Komentarze