„Dziennik badante. Czyli Italia pod podszewką” Lucia. Codzienne perypetie, głębokie refleksje i myśli o życiu nie tylko na emigracji...





Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 335


Pod pseudonimem Lucia kryje się autorka niezwykle sugestywnych książek, z których każda stanowi wspaniałe źródło inspiracji. „Dziennik badante” to osobiste, indywidualne zapiski autorki, która od początku podkreśla swoją rolę i powody emigracji do słonecznej Italii. Autorka należy do grona osób, które za granicę wyjechały w celach zarobkowych, kiedy człowiek przyparty do ściany stale rosnącymi kosztami życia, upadkiem firmy, braku perspektyw w kraju, obciążony kredytami często zmuszony jest do bardzo radykalnych kroków. Nikomu raczej nie jest z tego powodu przyjemnie, a szczególnie kobiecie. Kobiecie, która zostawia dorastające dzieci i wyjeżdża w nieznane, obce miejsce. Wątpliwości, piętrzące się pytania nie wpływają dobrze na podejmowanie decyzji. Ważnych i trudnych.


Lucyna we Włoszech pojawiła się jako opiekunka osób starszych, czyli badante. W swoim dzienniku opisuje codzienną pracę, zmagania ze starszym małżeństwem, które tylko pozornie może wydawać się prozaiczne, nudne, czy mało ciekawe. Śmiem twierdzić, że ta praca wymaga dużo samozaparcia, odwagi, siły i wbrew pozorom dyscypliny. Starsi państwo bowiem są ludźmi schorowanymi. Szczerze przyznam, że te codzienne perypetie wywoływały uśmiech, ale i taką gorzką refleksję na temat starości. Nie wszyscy mają szczęście dożyć w zdrowiu i w pełni sił. 


Tam we Włoszech autorka oprowadza nas po przepięknych zakątkach. Malownicze krajobrazy, urokliwe miasta, jak to Ascoli Piceno oraz spotkanie tajemniczego P. - Włocha, który staje się nie tylko towarzyszem w wycieczkach, ale i kompanem do życia. W tych opowieściach jest jakaś nuta nostalgii i sentymentu, a dziennik przyjmuje każdy rodzaj emocji. Tych, jak się okazuje, nie brakuje. Zadziwiły mnie różne fakty i szczególiki załatwiania pracy przez Polaków. Szokujące i wręcz niemożliwe do wyobrażenia. 




Obok spacerów po magicznych miejscach i zakątkach miast, czy miasteczek, autorka z dbałością o szczegóły odwzorowuje nie tylko zachowania Włochów, ale też ich kulturę, obyczajowość, historię zabytków, architekturę, kuchnię. W książce znajdziecie wiele przepisów. Jak dla mnie, znakomity pomysł, już wiem nawet które z nich wypróbuję. Dużo jest miejsca na wewnętrzne egzaltacje, przemyślenia, rozterki. Jednym słowem dziennik napisany lekko, ale bardzo emocjonalnie. Tutaj te wyżej wymienione elementy idealnie się ze sobą przeplatają, podkreślają swą ważność, nieprzegadanie. Na poziomie, z polotem i dbałością o to, by nie zanudzić czytelnika. 

Szczerze polecam nie tylko lekturę książki, ale i blog autorki "Poza granicami Polski i nie tylko".



Za książkę dziękuję autorce







Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...