„Lekcja martwej mowy” Paweł Jaszczuk. Intryguje, zaskakuje, trzyma w najwyższych emocjach...





Wydawnictwo Szara Godzina 

Ilość stron: 300 

Nowość wydawnicza 




Paweł Jaszczuk znakomicie tworzy klimat w swoich opowieściach. Przyjemnie się je czyta i podąża śladami bohaterów. Po raz drugi Jakub Stern zagościł w mojej czytelniczej świadomości. Autor idealnie łączy kontrasty tła społecznego, wracając do przeszłości, dając tym samym wyraz tego, że ona nigdy nie zaciera swoich śladów, że zostawia nawet głośny wydźwięk powracając jak senna mara. 


Jakub Stern i Wilga de Brie spotkają się we Lwowie. Głęboki PRL nie serwował tak szerokiego spektrum działania i poruszania się poza granice. Ten, kto wyjeżdżał zazwyczaj nie wracał. Jakub i Wilga otrzymają konkretnie zadanie, wcale nie przypadkowe, jak się okaże. Za dawnych czasów wspólna praca w „Kurierze” owocowała odkryciem cennych informacji. W rzeczywistości powojennej, potrzeba przyjazdu aż do Lwowa, by akcja przybrała konkretny obrót i mogła toczyć się w cieniu dawnych wspomnień oraz pewnej poprawności politycznej, która polega głównie na zapewnieniu sobie pewnego bezpieczeństwa. 

„Lwów. Nienawidził tego miasta, a jednocześnie przeraźliwie za nim tęsknił. Przeżył w nim najgorsze i najwspanialsze chwile.” 



Paweł Jaszczuk potrafi nieźle napiąć nić naszego oczekiwania do granic możliwości, skutecznie wprowadzając nas w manewry sięgające władz najwyższego szczebla. Wyjazd Sterna i Wilgi ma konkretny cel, którym interesuje się Gomułka, a nawet służby. Intryga, w którą zostaną wplątani to dopiero preludium do tego, co ma nastąpić. Szybkie zwroty akcji, sugestywna fabuła i dynamiczne, tajemnicze, osadzone w okresie głębokiego komunizmu obrazy. Do tego dawna przyjaźń, która zmusza poniekąd obojga do głębszych refleksji nad przemijalnością chwili. 


„Lekcja martwej mowy” okazała się sentymentalną podróżą, w której obok sensacyjnych wątków nie brak drugiego dna. Powieść ta dotyka bardzo drażliwego okresu w historii naszego kraju i nie wszyscy zrozumieją jej przesłanie. Bohaterowie w pewnym momencie poczują się osaczeni, zmuszeni do wyselekcjonowania tych, którzy przejawiają swoją obecność obok nich, na dobrych i złych. Autor intryguje, zaskakuje, trzyma w najwyższych emocjach. Szczerze polecam! 



Za książkę dziękuję:







Komentarze

  1. Chętnie zapoznam się z twórczością tego autora i sięgnę po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tna tą książkę mam ogromną ochotę! Chyba się skusze

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...