„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...






Wydawnictwo Stapis 

Ilość stron: 144 

Nowość wydawnicza 



Książka nie jest obszerna, ale jej fabularyzowana opowieść wydobywa sedno i suspensus tego, co autor chciał nam przekazać. Trudno mi mówić o szczegółach fabuły, bo ewidentnie bym spoilerowała. Musicie wiedzieć, że książka robi ogromne wrażenie. Przynajmniej na mnie takie zrobiła. Robi wrażenie, zaskakuje, a momentami nawet szokuje. Pracownicy pewnej firmy farmaceutycznej spotykają się w jednym z barów i opowiadają sobie pikantne szczegóły z życia ich pracy zawodowej. Bohaterowie ci są ewidentnie podsłuchiwani przez trzecią postać, która oprócz zasłyszanych historii opisuje swoje emocje, jakie temu przysłuchiwaniu się towarzyszą. Plastyczny język, dynamiczna akcja, lekkie pióro. 


Polacy w statystykach biją rekordy zażywania leków, suplementów diety. Nic dziwnego, wszak marketing i chwytliwa reklama napędzają ten rynek dostarczając coraz to nowszą grupę odbiorców. Artur Zygmuntowicz odsłania kawałek po kawałeczku mechanizmy, jakie zaczęły funkcjonować w branży farmakologicznej począwszy od lat dziewięćdziesiątych do obecnych. Fikcyjne, zagraniczne szkolenia lekarzy, dziwne, a nawet niewiarygodne rekrutacje na stanowiska przedstawicieli, udawane L-4. Człowiek ma wrażenie, że w tej machnie jest pionkiem, do którego trafiają produkty o zdecydowanie zawyżanych cenach.

Zanim bowiem jakikolwiek lek trafi w nasze ręce przechodzi przez masę innych, które to narzucają sobie drakońskie marże. Książka wprawia w osłupienie, budzi jakiś wewnętrzny bunt, a nawet obrzydzenie, bo korporacyjne schematy mają swoje wytyczne, ściśle określone punkty i podpunkty, których musi się twardo trzymać. Ludzie tych firm to anonimowe piłeczki, którymi można żonglować jak się po prostu chce, bez szacunku, poszanowania jego godności, zrozumienia, czy posługiwaniem się kodeksem moralnym. 


Oprócz warstwy czysto merytorycznej znajdziecie tutaj fakty, niczym dziennikarskie reportaże, zamieszczone jako dodatkowe informacje wyjaśniające dany temat. Krótko, zwięźle i na temat. Do tego z lekkim humorem i dystansem. W żadnym razie nie traktujcie jej jako pozycję stricte naukową. To lekko napisana, fabularyzowana opowieść o prawdzie, jaka funkcjonuje w sposób nam zwykłym, szarym ludziom nieznany. Autor bez zbędnej, przegadanej otoczki odsłania realia koncernów farmaceutycznych, ale też relacje na linii pacjent – lekarz, czy lekarz – firma farmaceutyczna. Intrygująco, zaskakująco i szokująco. 

Polecam! 



Za książkę i propozycję współpracy dziękuję autorowi




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...