„Pocałunek morza” Anna Stryjewska. O egzystencjalnych uczuciach, piętrzących się pytaniach i pragnieniach...






Wydawnictwo Szara Godzina 

Ilość stron: 288 

Nowość wydawnicza 


Z pozoru może się wydawać, że historia jakich wiele. Tymczasem autorka tworząc obraz charakterologiczny swojej bohaterki oraz osadzając ją w tle społecznym przełomu lat 80 i 90, nakreśliła bardzo autentyczną opowieść, której części możemy dopatrywać się u samych siebie. Myślę, że wielu czytelników zidentyfikuje się z Patrycją, bo to postać intensywnie realistyczna, w żadnym przypadku nie fałszywa, a jej życie może być naszym, szczególnie jeśli podobnie jak ona, wychowywaliśmy się w owych latach. Tak, to lata mojej młodości również, dlatego te krajobrazy biedoty, zazdrości materialnej, samotności, próby odnalezienia się w tłumie są niezwykle mi bliskie. 


Patrycja wcześnie straciła matkę, kilka lat potem ojca, który na łożu śmierci wyjawił jej rodzinną tajemnicę, wychowywała się u babki. To nie były najlepsze lata, w dodatku Patrycja odseparowywała się towarzysko, najlepiej czuła się w swoim towarzystwie, nie żeby była jakąś egoistką, ale wynikało to z jej poczucia bezpieczeństwa, chowanie się w skorupie przed oczami świata pragnąc zmienić swoje życie, wreszcie spełnić swoje wielkie marzenie. Życie na wsi kieruje się innymi zasadami niż w mieście. Tak jest po dziś dzień. Podróż do obcego miejsca i ludzie, którymi się otoczy sprawią, że dziewczyna, która dopiero wchodząc dorosłość dozna wielu nieokreślonych emocji i odkryje całą prawdę o sobie samej. 




Dla mnie ta powieść przesycona kakofonią afektów jest przede wszystkim opowieścią o wielkiej samotności i niezrozumieniu. Autorka na przykładzie Patrycji pokazała, że los umiejętnie kieruje naszymi wyborami. Czasami potrzeba wielu nakładek, by dosięgnąć jego suspensusu. Bohaterka wielokrotnie poddawana wielu próbom nie złamała się, pokazała, że siła tkwi w niej samej. Samotność pogłębiana licznymi kompleksami, niską samooceną, ciągła walka o siebie, poszukiwanie miłości. Patrycja w najważniejszych momentach była zdana na siebie. Dorastała bez wzorców, bez poczucia, że jest kochana i akceptowana, i nieustannie wykpiwana, zawiedziona przez najbliższych. Wyjazd ze wsi otworzy jej światopogląd i pozwoli odkryć prawdę, która chowała się w duchu rodzinnych tajemnic. 


„Pocałunek morza” to przede wszystkim powieść o egzystencjalnych uczuciach, piętrzących się pytaniach i pragnieniach. Pozwala na chwilę refleksji, zagłębienie się w myślach. W postaci Patrycji wiele jest każdego z nas po trochu, a sama jej historia, to kawałek naszego życiorysu. Książka o życiu i jego wielowymiarowości. Napisana lekko lecz z głębokim przekazem. O odkrywaniu swojej prawdziwej tożsamości, pragnieniu bycia kochanym i poczuciu, że w życiu mamy kogoś obok siebie, na kogo zawsze możemy liczyć. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:





Komentarze