„Troje na huśtawce” Natasza Socha. Życiowa, pełna emocji i dygresji powieść, która poniekąd zmusza do odpowiedzi na wiele istotnych pytań...





Wydawnictwo Edipresse Książki 

Ilość stron: 320 

Nowość wydawnicza 




„Przyjaźń buduje się latami. Ludzi łączą wspólne przeżycia, pierwsze miłości, problemy w szkole, pracy, wreszcie zdrada, tak jak w moim przypadku. A jednak nawet największa przyjaźń wielokrotnie wystawiana jest na próbę.” 


Nataszę Sochę ewidentnie można określić autorką od nietypowych powieści, przedstawiającą różne życiowe tematy od zupełnie innej strony. Tak jest i tym razem. Chociaż powieść pisana z jednej perspektywy - głównej bohaterki, to zdecydowanie daje do myślenia i głębszych refleksji. Bez zbędnej otoczki, prosto, płynnie, z retrospekcyjnymi wspomnieniami stawia przed nami trudne, emocjonalne pytania, obok których nie sposób przejść obojętnie. Autorka porusza drażliwe tematy, zgłębiając się w psychikę kobiecego postrzegania zawiłej sytuacji, w jakiej się znalazła. 


Korelia ma ponad czterdzieści lat, jest rozwódką. Wiedzie dosyć monotonne życie, oplecione codziennymi troskami, dla której przyjaźń z Aurelią jest rzeczą nadrzędną. Korelia opowiada nam historię tej przyjaźni, wracając wspomnieniami do przeszłości. Obrazy młodych dziewcząt określają ich relacje, często podsycane zazdrością Korelii o ekscentryczne podejście do życia przyjaciółki. Aurelia nie należała do osób, które kiedykolwiek, czymkolwiek się przejmowały. Żyła chwilą, nie martwiła się na zapas. Kiedy na świecie pojawia się Tytus, syn Aurelii, przyjaciółka pomaga w wychowaniu chłopca. Lata biegną, a chłopiec zmienia się w przystojnego mężczyznę. Między Korelią a Tytusem rodzi się uczucie. 




Prawda, że trochę skomplikowane? Niby pozornie zwyczajny temat, a jakże trudny do jednoznacznego określenia. I w ogóle nie chodzi również o to, by polemizować nad związkiem, który dla obserwatora z boku urasta do rangi absurdu, bo kim my jesteśmy, żeby oceniać? Czy w ogóle wolno nam? Nie mamy najmniejszego prawa. Każdy płynie przez życie według własnego nurtu. Korelia opowiada nam historię tego nietypowego związku, by pokazać pewne zależności w dokonywaniu trudnych wyborów. Samotna kobieta adorowana przez młodego chłopaka, którego zna od urodzenia. Momentami oczarowana, momentami oślepiona pragnieniem bycia kochanym, poczucia, że jest się dla kogoś ważnym. Z drugiej zaś strony piętrzące się dylematy i pytania, czy wypada? 


„Kiedy człowiek nie czuje się wygodnie sam ze sobą, kiedy nie lubi własnych myśli, rozpoczyna poszukiwania. Poszukiwania kogoś podobnego do niego samego – o zbliżonym światopoglądzie, podejściu do życia, temperamencie i poczuciu humoru. Czasem bywa tak, że własne „ja” nie funkcjonuje idealnie, coraz częściej zdarzają mu się awarie.” 

Te dwie płaszczyzny podsycane wątpliwościami, wyrzutami sumienia odgarniają w sercu pustkę, która domaga się prawdziwych, namacalnych uczuć, zagarniając całą przestrzeń do życia. Korelia pisze pamiętnik. Pełen emocji, pełen dygresji, z licznymi retrospekcjami. Pamiętnik jak rodzaj spowiedzi, jakby chciała wyrzucić z siebie ciążące na duszy, nagromadzone żale do życia, że napisało taki a nie inny scenariusz. W tym trochę niesfornym związku jest jeszcze przecież matka – Aurelia – przyjaciółka. Jaka będzie reakcja kobiety? Przyjaźń wystawiona na ogromną próbę. Czy przetrwa? 


Natasza Socha nakreśliła życiową, pełną emocji i dygresji powieść, która poniekąd zmusza do odpowiedzi na wiele istotnych pytań. To powieść, w której kobieca dusza została rozłożona na niemal części pierwsze. Powieść o prawdziwie pięknej, ale trudnej miłości, wystawiająca przyjaźń na ogromną, nietypową próbę. Autorka pokazała elektryzujące emocje, wobec których nie jesteśmy obojętni, ale nie mamy prawa nikogo w takich sytuacjach osądzać. Historia, która zostanie z Wami na bardzo, bardzo długo. 

Szczerze polecam! 



Za książkę dziękuję: 








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...