Wywiad z Robertem Gałką, autorem „Hrabiego”, wydanego nakładem Wydawnictwa KAGO :)





Kochani!

Pod koniec marca miała miejsce oficjalna premiera „Hrabiego” Roberta Gałki, wydanego nakładem Wydawnictwa KAGO, którego podtytuł brzmi „Karmannyj wor”. Dla Roberta Gałki to debiut literacki. Bardzo pozytywnie przyjęty przez czytelników i bardzo wysoko opiniowany. Zadanie polegające na przedłużeniu losów bohaterom, którzy przewinęli się w powieści „Skazaniec” Krzysztofa Spadło, nie należało i nie należy do łatwych. Autorowi „Hrabiego” udało się to znakomicie, dodałabym nawet, wyśmienicie. Dzisiaj zapraszam Was do lektury wywiadu, jaki miałam okazję przeprowadzić z debiutującym autorem.

Kim jest prywatnie Robert Gałka?
Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autora

Pracuje w sektorze energetycznym. Wielbiciel i pasjonat airsoftu. Każdą wolną chwilę spędza na poligonie. Nie jest typem domatora. Wspólnie z żoną aktywnie dzielą czas poświęcony na relaks, na jak to określił – łazęgowaniu i wycieczkach. Historia jest Jego drugą pasją. Podkreśla, że epoka dwudziestolecia międzywojennego jest tą, w której odnalazłby się doskonale - „Piękne i wygodne art deco. Z płaszczami, garniturami, kapeluszami i sukniami u kobiet.” Bardzo skromny i często wspomina o tym w rozmowach, nie przygotowany na tego rodzaju „szum” wokół Jego osoby.

Ja wierzę, że to dopiero początek, dlatego z radością zapraszam Was na inspirujący wywiad z Robertem Gałką, życząc Wam przyjemnej lektury!


Panie Robercie. Powieść „Hrabia” to Pana debiut literacki. Jesteśmy już po premierze. Napięcie cały czas towarzyszy Panu, czy już może opadło? 


R.G. Obawiam się, że napięcie nie opadnie nigdy. Niepewność i obawa o to, jak zostanie przyjęty „Hrabia” stała się codziennością. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy musi być fanem tego typu literatury. Równie pokornie odnoszę się do krytyki, jak i do chwalby. Wszystko to niknie jednak wobec jednego, niezaprzeczalnego faktu. Mam własną książkę! Mogę wziąć w rękę coś, co sam napisałem. W przekonaniu, że zrobiłem to najlepiej jak tylko potrafię powiedzieć rodzinie i znajomym, co ostatnio często mi się zdarza:
- Tak, napisałem książkę. Naprawdę… Napisałem ją sam! 

Chciałabym zapytać o inspiracje do napisania dalszych losów Duszańskiego. Czy to była pierwsza i jedyna postać, której dalsze losy po wyjściu z więzienia chciał Pan opisać, czy równocześnie z Duszańskim pojawił się ktoś jeszcze?

R.G. Heniek w powieści P. Spadło postrzegany był, jako ostatni drań. Skończył kiepsko, podejrzewam, że większość czytelników stanęła po stronie Ropucha. Ja zastanawiałem się, co pchnęło Duszańskiego do tego typu podłości. Człowiek nie rodzi się z gruntu zły. W miarę skromnych możliwości zapragnąłem pokazać, jak łatwo można wpaść w „złe towarzystwo”. Częstokroć jeden błąd, wydarzenie czy wręcz słowo mogą zaważyć na dalszych ludzkich losach. Po tym, jak autor „Skazańca” wytypował kilkanaście postaci, wiedziałem, że Heniek jest „moim człowiekiem”. 


Czy Hrabia to postać, której mimo faktu, w jakie środowisko wpadnie, warto dać szansę, jako człowiekowi? On został wrzucony w wir jednak dziwnego świata. Z perspektywy twórcy tej postaci, jak Pan ocenia?


R. G. Pragnę w pewien sposób zrehabilitować Hrabiego. Nikogo nie można skreślić, zepchnąć na margines. Rzadko kto wstępuje na drogę przestępstwa z premedytacją. Presja otoczenia, głód, brak środków do życia to jedynie wierzchołek góry lodowej. Pewnego dnia ktoś podejmuje decyzję, która może zaważyć na jego życiu. Mam nadzieję, że uda mi się w pełni oddać to, co bohater mojej powieści przeszedł i dlaczego zrobił, co zrobił. Chciałbym, by czytelnicy po przeczytaniu ostatniego tomu przygód Hrabiego polubili go, tak jak ja go lubię. Będę w pełni szczęśliwy, gdy ktoś pomyśli – „Ten Heniek to jednak spoko gość. Nie powinien tak skończyć…" 

Ciężko było wniknąć Panu w tego bohatera? Ciężko było stworzyć jego charakter i ogólny zarys? 

R.G. Wbrew pozorom bardzo łatwo. Siadając przed edytorem tekstu doskonale wiedziałem, co chcę przekazać. Heniek od dawna tkwił gdzieś we mnie. To, jaką wybrał profesję, gdzie dorastał i zdobywał złodziejskie szlify było rzeczą oczywistą. Nie sprawiło mi większych kłopotów przekazanie sposobu, w jaki działał, czego się uczył. Pokuszę się o stwierdzenie, że Duszański to mój człowiek. Postać stworzona przez Pana Krzysztofa w pewien sposób zawładnęła mną. Często podczas wspólnych rodzinnych spacerów, wycieczek czy nawet zakupów łapię się na tym, że Heniek jest gdzieś obok. „Tu mógłby się włamać. Temu panu „zdoić szmokt z karmana”… Reasumując, to nie ja wniknąłem w Hrabiego. On wypłynął ze mnie.

Skoro debiut, to nie mogę nie zapytać o warsztat pisarski. Jak wyglądała praca na powieścią?

R.G. Przyćmione kremowe światło lampy od Tiffaniego, ciepłe i wygodne ubranie. Filiżanka gorącej i aromatycznej kawy oraz nastrojowa muzyka Vivaldiego motywowały mnie do pracy. Tyle w temacie „jak wyobrażałem sobie pracę pisarza”
„Hrabia” powstał w przeciągu roku. Praca chwilami ciężka, lecz niezmiernie przyjemna. Była to dla mnie rzecz nowa, nie do końca wiedziałem jak poradzić sobie z planowaniem rozdziałów, ogólną systematyką powieści. Pomocnym okazał się najzwyklejszy notatnik… Przed przystąpieniem do pisania kolejnej części przygód Heńka robiłem konspekt, w którym zawierałem najistotniejsze rzeczy mające pojawić się w rozdziale. „Podróżną” wersję notatnika miałem zawsze przy sobie. Częstokroć zdarzało mi się zapisywać pomysły w drodze do pracy, na spacerze, zakupach. Najcięższym okresem były dwa ostatnie miesiące. Musieliśmy wraz z przyjacielem (ukłony dla Piotra Rodaka) praktycznie przepisać cały początek książki. Pod nóż poszła większa część scen. Nie można również przemilczeć udziału mojej żony. Okazała mi wiele cierpliwości i zrozumienia. Tak jak wspominałem, ostatnie miesiące przed wydaniem książki były dla nas wszystkich ciężkie, ale zbliżający się termin i nawał nowych dla mnie przedsięwzięć dodawały mi energii i zachęcały do działania. Szczególnie miło wspominam kręcenie zwiastunu filmowego promującego „Hrabiego”. Profesjonalizm operatora i reżysera oraz zaangażowanie ekipy zaowocowało produkcją, która, mam nadzieję, zachęci publiczność do zapoznania się z moją książką. 

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autora
Skąd czerpał Pan tak istotne informacje potrzebne do stworzenia tła powieści, chodzi mi także o typowe środowisko kieszonkowców.

R.G. Złodziejską gwarę i obyczaje poznałem dzięki lekturze książek Urke Nachalnika. Pisarz dzisiaj praktycznie zapomniany wniósł do literatury bogaty świat przedwojennej przestępczości. Pomocne były również powieści Sergiusza Piaseckiego. Spędzili oni w celach więziennych większą część swego życia. Dolę blatnych znali od podszewki. Na rynku wydawniczym pojawiło się również kilka opracowań dotyczących gwary przestępczej.
Pozwoliło mi to w niewielkim stopniu poznać ten hermetyczny język. „Hrabia” poparty został dziesiątkami artykułów i książek o podobnej tematyce, konsultowany z przyjaciółmi i rodziną. W poszukiwaniu nazwisk, miejsc i rzeczy codziennych z przełomu wieków przewertowałem Narodową Bibliotekę Cyfrową. Co do środowiska karmanników, pozwolę sobie zacytować jednego z bohaterów powieści. Leon Tabakiera, mistrz i nauczyciel „Hrabiego”, zwykł mawiać - „tisze jedziesz, dalsze budiesz”.

Czy myśli już Pan o fabule do następnej książki? Czy w ogóle myśli Pan o tym, żeby dalej pisać?

R.G. Następna część przygód Heńka już powstaje. Tak jak pisałem, chcę, by czytelnicy przekonali się do postaci Hrabiego. Po zakończeniu pracy nad wątkiem pobocznym „Skazańca” chciałbym dalej pisać. Mam kilka, miejmy nadzieję, ciekawych pomysłów. Czas pokaże, czy zaowocują kolejną książką. 


Coś od siebie dla czytelników: 

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autora

R.G. Na co dzień zajmuję się zapewnieniem ciągłości dostaw energii elektrycznej. W wolnych chwilach, na równi cenię czas spędzony z rodziną, co lekturę ciekawej książki. Uwielbiamy wraz z żoną łazęgi i wycieczki. By utrzymać namiastkę kondycji wraz z przyjaciółmi spędzam czas na poligonach airsoftowych. Więcej można dowiedzieć się o mnie z profili na FB. Szczególnie zachęcam do polubienia profilu Hrabiego.




Dziękuję za rozmowę :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...