Zapowiedź patronatu medialnego i fragment powieści "O co Ci chodzi?" Miry Białkowskiej :)






Kochani!

Na tegorocznych Warszawskich Targach Książki (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to wreszcie się pojawię), w dniach 17-20.05 odbędzie się oficjalna premiera najnowszej powieści Miry Białkowskiej "O co Ci chodzi?". Mam przyjemność obejmować swoimi patronackimi skrzydłami i dlatego dzisiaj wychodzę do Was z niewielkim fragmentem powieści. Mogę tylko Wam zdradzić, że książka utrzymana jest w takim właśnie klimacie. Cała Mira - z dystansem, lekko, humorem :)

Miłych wrażeń :)




FRAGMENT

Przed kąpielą w Morzu Martwym pilotka udzielała nam wskazówek. Uprzedzała, byśmy do wody wchodzili ostrożnie, żeby nie chlapać. Jeśli komuś słona woda dostanie się do oka, to trzeba wyjść, czasami nawet taką osobę wynieść, i przepłukać oko słodką wodą. Na plaży są prysznice. Zasolenie jest tak duże, że można leżeć na wodzie i czytać gazetę. W Morzu Martwym człowiek nie utonie. Po co ona to mówi? Przecież o tym każdy wie.

Gdy dotarliśmy na miejsce kąpieli, zanosiło się na deszcz. Kupiłam błotko, które miało sprawić, że stanę się piękna i młoda, weszłam do wody i rozprowadziłam je po całym ciele. Moment wahania – co z twarzą? Po chwili błotko pokryło także moją twarz. Jak kuracja, to kuracja!

– Wyglądasz jak nimfa błotna! – zawołała Krysia z brzegu. Sama zrezygnowała z kąpieli. Stwierdziła, że dla niej jeden woreczek upiększającego błotka nie wystarczy. Musiałaby kupić kilka, a na to jej nie stać. A poza tym, nie wierzy w efekt po jednorazowym zastosowaniu.

Racja, ale przecież trzeba spróbować. Poczekałam aż błotko wyschnie (podobno tak trzeba) i ostrożnie weszłam do wody. Zmyłam błoto. Czas na kąpiel. No to teraz sobie popływam – pomyślałam i ostrożnie położyłam się na brzuchu. Moje nogi natychmiast wypłynęły na powierzchnię. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie jeden istotny szczegół. Gdy nogi idą w górę, głowa idzie w dół (rufa wypływa, dziób się zanurza). Leżąc na plecach, można przyjąć pozycję rozwartej literki V (może niepełnego W, nie będę dociekać). Jeśli leży się na brzuchu, literka V jest niemożliwa. Ten „zawias” działa tylko w jedną stronę. Broniąc się przed zanurzeniem twarzy, próbowałam odwrócić się na plecy – bezskutecznie. Jak miałam się odwrócić, jeśli nie było się czego złapać ani od czego odepchnąć? Wiłam się, szarpałam i nic. Pilotka mówiła, że jeszcze nie słyszała, by ktoś tutaj nurkował. No, to dzisiaj usłyszy. W normalnych warunkach potrafię pływać. Tutaj byłam na głębokości najwyżej jednego metra i czułam, że zaraz się utopię. I to w Morzu Martwym! Tylko mnie mogło się przydarzyć coś takiego. Ogarnęła mnie panika. Broniąc się przed zanurzeniem twarzy, zaczęłam wykonywać coraz bardziej rozpaczliwe ruchy. Chlapałam coraz mocniej. 

- Co pani wyprawia? – zawołał zaniepokojony Andrzej z naszej grupy, który leżał na wodzie (oczywiście na plecach) niedaleko mnie.

A ja? Zachowałam się jak głupia blondynka i miałam za swoje. Nie miałam pojęcia ani co zrobić, ani co mu odpowiedzieć. Gdybym się nie wstydziła, poprosiłabym, by postawił mnie na nogach albo chociaż podał rękę. Na szczęście po chwili udało mi się osiągnąć dno. To znaczy stanąć nogami na dnie. Niestety skutki uboczne moich rozpaczliwych pląsów były i to dość bolesne. Oko szczypało jak diabli. Wyszłam szybko z wody i pobiegłam pod prysznic. Udawałam Greka i ponownie weszłam do morza, ale nie miałam już ochoty na żadne eksperymenty. Nie kładłam się ani na plecach, ani tym bardziej na brzuchu. Chwilę jeszcze stałam w tej solance, stopy gniotły grube bryłki soli wyściełające dno. Trudno doszukać się w tym jakiejkolwiek atrakcji. Tę wątpliwą przyjemność przerwał deszcz i wszyscy udaliśmy się do szatni.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

[Audiobook. Patronat medialny] „W maratonie życia” Anna Harłukowicz-Niemczynow. Życie to rodzaj maratonu, w którym tylko od nas zależy, jak rozłożymy sobie jego oddechy, gdzie poszukamy właściwych proporcji, by odnaleźć samego siebie i poczucia własnej godności...