„Dom węży” Mateusz Lemberg. Strach, surowość, ucieczka...





Wydawnictwo Od Deski Do Deski 

Ilość stron: 340 

Nowość wydawnicza 



Jako wielbicielka dobrych kryminałów i thrillerów, szczerze przyznaję, że książka Mateusza Lemberga zrobiła na mnie elektryzujące wrażenie. Obok symboliki i metaforycznego podłoża fabuły opowieści otrzymujemy przede wszystkim niesamowite napięcie i emocje, momentami sięgające wręcz zenitu. Tutaj nie ma zbędności, każdy aspekt poruszanego wątku jest przemyślany i dopracowany. Wrażenie robią plastyczne, wbijające się w pamięć opisy, jak i bezpośredniość, która nadaje każdemu elementowi odpowiedniej chropowatości, by jeszcze dobitniej wgryźć się w naszą wyobraźnię i snuć czytelnicze domysły. Tu jest pewna surowość, mocny wydźwięk i sugestywne obrazy, które napawają obrzydzeniem, niezrozumieniem, wewnętrznym buntem i złem, wyzierającym z każdego zakamarka tej powieści. 


Nie bez znaczenia jest symboliczny Uroboros zamieszczony na okładce książki. Obok znakomicie nakreślonego portretu mordercy poznajemy sposoby jego działania i towarzyszące mu emocje. Alicja Wald jest kobietą, która uciekła od męża. Tropiona przez swojego oprawcę, wpada w ręce zabójczego Węża. Napięcie, jakie towarzyszy kobiecie, zdecydowanie udziela się i nam. Krok po kroku towarzyszymy bohaterom, którzy więcej mają do ukrycia niż zdają się ujawnić. 


Autor zaskakuje pomysłem, ilością trudnych do określenia afektów. Wszystkie elementy swojej tajemniczej układanki przełożył na giętki, dopasowany do bohaterów język oraz krnąbrny styl, który nadaje każdemu wątkowi pewnego rodzaju swoistości i wielokrotności znaczeń. Co ważne, nie zastosował żadnych utartych schematów, nie przebiera w słowach, nie ubarwia, oddaje fikcję niezwykle urealnioną. Płynność akcji i specyfika miejsc, czy sytuacji wprowadza nas w niezwykle mroczny świat, gdzie trudno odnaleźć w przyjacielu prawdziwość jego intencji, czy szczerość. Intryguje, buduje domysły, poraża autentycznością tematów i zaskakującym zakończeniem. 

Przy tej książce, nuda Wam zupełnie nie grozi. Szczerze polecam! 


Za książkę dziękuję:







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...