O emocjach przed premierą "Andromedy" z Anną Kasiuk :)







Kochani!

Już za tydzień oficjalna premiera najnowszej książki Anny Kasiuk „Andromeda”, którą mam przyjemność obejmować patronackimi skrzydłami. Znając pióro i twórczość autorki mogę śmiało powiedzieć, iż jest to autorka, która przy każdej pozycji zaskakuje. Podejmowaną tematyką, wnikliwością wątków, autentycznie wykreowanymi bohaterami, trafnością spostrzeżeń. Poza tym, w książkach Ani odczuwa się specyficzny klimat, wyjątkową aurę, która popycha nas do tego, by płynąć wraz z tekstem dalej i dalej. 


Dzisiaj zapraszam Was na króciutki wywiad, który miałam okazję przeprowadzić z Anią całkiem niedawno. A rozmawiamy o emocjach przed premierą i nie tylko.


Fot. Bieńkowska Magdalena Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki


Zapraszam, życząc Wam inspirującej lektury :)



Dzień dobry Aniu. Premiera Twojej najnowszej książki przypada 19.05. Jak nastroje? Jakie udzielają Ci się emocje?

Dzień dobry Agnieszko. Tak! Już za tydzień będę mogła znowu przeżywać tę radość. Nie, to jest coś w rodzaju szczęścia, znowu będę odczuwała szczęście, bo pokażę światu coś mojego, coś co czyni mnie szczęśliwą. Na tydzień przed premierą czuję zniecierpliwienie i ekscytację. Mogłabym przeżywać takie chwile częściej. Kto wie, może teraz, kiedy podjęłam decyzję o przewartościowaniu mojego życia, będę mogła poświęcić więcej czasu na pisanie. Bardzo chciałabym.



„Andromeda” to bez wątpienia powieść poruszająca trudne tematy. Skąd pomysł na taką właśnie powieść? Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas jej pisania?

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Taki właśnie był mój zamiar, pokazanie życia ludzi młodych. Właściwie nie zmieniło się ono bardzo od czasu, kiedy ja chodziłam do szkoły. Teraz młodzież ma szerszy dostęp do wszystkiego, my musieliśmy być bardziej kreatywni. Jednak młodość z jej prawami pozostała taka sama. Piękna, odważna i rządząca się swoimi prawami. O tym jest ta książka. O pomyłkach i wielkich emocjach. Bo młodość to wielkie emocje. Miłość smakuje inaczej, wolność jest nieograniczona. A pomyłki wydają się być prawdziwą tragedią. Pomysł napisania tej powieści wziął się z chyba z tęsknoty za tym, co już za mną. Mam w domu nastolatkę i mogę obserwować jej zmagania z trudną codziennością ludzi młodych. Patrząc na nie jednak z mojej perspektywy, widzę burzliwy okres, który eksploduje ogromną dawką emocji, ale równie gwałtownie się kończy. Pytasz o emocje towarzyszące mi podczas pisania? Każdą moją powieść przeżywam tak, jakbym pisała o sobie. Staram się czuć i myśleć tak, jakby to mnie dotyczyły opisywane problemy. 



Judyta jest przedstawicielką młodego pokolenia, do którego świata nam dorosłym ciężko wejść, ciężko zdobyć zaufanie. Kim dla Ciebie w ogóle jest Twoja bohaterka?

Judyta jest trochę mną, z moimi fascynacjami i emocjami towarzyszącymi mi w okresie kiedy byłam w jej wieku. Jest trochę moją nastoletnią córką. Jest każdą młodą dziewczyną, która musi podejmować trudne decyzje, choć niekoniecznie jest na to gotowa. Jest już kobietą, a jednak gdzieś w środku wciąż czuje się dzieckiem. To kwestia uświadomienia sobie, że w każdym z nas drzemie to dziecko, tylko z wiekiem, zasypia ono coraz częściej i coraz twardszym snem. 



Relacje na linii Judyta – rówieśnicy nie należą do łatwych. Jak Ci się pisało te sceny? 

Wiesz, to nie było trudne. Bo miałam dwa wzorce. Pisałam trochę o sobie, tej z czasów, kiedy chodziłam do szkoły i o mojej Julii. A więc mamy brak pokory, niezależność i bunt. Wszystko oczywiście przedstawione z perspektywy młodego człowieka. Mamy niezdecydowanie i chęć poznawania, poczucie obowiązku i stratę. A reszta to wspomnienie tamtego fantastycznego okresu i obserwowanie tego, co dzieje się teraz w życiu mojej córki. Wspaniale pisało mi się tę książkę.


Uważam, że Judyta bardzo się zmienia na naszych oczach, przechodzi taką wewnętrzną przemianę. Myślisz, że jej postawa będzie dla co niektórych taką iskierką do tego, by wziąć z niej przykład i zacząć przyglądać się swojemu życiu z nieco innej perspektywy? 

Judyta ma za zadanie pokazać, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Czasem tylko potrzeba więcej czasu na dotarcie do celu. Ale to już w kolejnej powieści, która będzie kontynuacją losów moich bohaterów. Jeśli ktokolwiek zasugeruje się przemianą, jaka zaszła w Judycie, będzie to znaczyło, że dojrzał i zaczyna na życie patrzeć jak dorosły człowiek. Takie jest życie.


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Jakie są Twoje najbliższe plany wydawnicze? Co się tworzy pod stalówką Twojego autorskiego pióra?

Andromeda jest moim debiutem w gatunku New Adult, a w planach mam jeszcze kilka takich debiutów. Chcę spróbować sił w różnych gatunkach- horror, kryminał, romans, erotyk i bajki dla dzieci. Mam masę pomysłów, to tylko kwestia czasu, by wszystkie zrealizować. 

Aktualnie mam dwie skończone książki. Jedna to historia wielkiej namiętności w świecie artystów a druga jest kontynuacją losów bohaterów Andromedy. W tej chwili pracuję nad bajką dla dzieci, bo moi chłopcy chcieliby pochwalić się w szkole, że ich mama jest prawdziwą pisarką… Rozumiesz? Napisanie bajki ma uczynić mnie i moje zajęcie wiarygodnymi w oczach moich synów 😉 

A kiedy skończę, zabieram się za gorący erotyk. A może dramat? Jeszcze nie zdecydowałam się. 


Coś od siebie dla czytelników:

Właściwie, to dziękuję. Za Waszą obecność i ciepłe słowa. Dziękuję za Wasze maile i listy. Dziękuję, że jesteście ze mną i czytacie moje książki. I do poczytania przy okazji kolejnej powieści!


Dziękuję za rozmowę :)




Komentarze