O emocjach przed premierą z Katarzyną Georgiou... :)








Kochani!

Na początek czerwca została przeniesiona oficjalna premiera najnowszej, kolejnej w dorobku twórczyni Katarzyny Georgiou, książki „Indiańską ścieżką”. Cieszę się, że mam możliwość wziąć pozycję w swoje patronackie skrzydła. Jestem po lekturze. To mądra, a jednocześnie ukazująca życiowe kontrasty opowieść w formie pamiętnika. Zachwyca prostotą i szczerością.

Autorka to osoba utalentowana, wszechstronnie uzdolniona, otwarta i pilnie obserwująca otaczającą rzeczywistość, co doskonale odwzorowuje w swoich książkach. Pani Kasia to osoba pozytywnie nastawiona do świata i ludzi, szczególnie wielbiąca świat Matki Natury. W jej tekstach każdy odnajdzie cząstkę samego siebie. 

Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki


Dzisiaj zapraszam Was na króciutką rozmowę, jaką miałam okazję przeprowadzić o Jej najnowszej pozycji, której premiera już na początku czerwca „Indiańską ścieżką”. Nie tylko o emocjach, ale przede wszystkim o życiu...



Pani Kasiu. „Indiańską ścieżką” to rodzaj pamiętnika, w którym opisuje Pani fragment swojego życia, młodej emigrantki. Jaki jest główny cel powstania tej książki?

W każdej z moich dotychczas wydanych książek poetyckich przemycałam pewne refleksje wynikające z doświadczeń życiowych w tym i emigracyjnych, ale w „Indiańskiej ścieżce” zdecydowałam się podzielić całością emigracyjnych doznań i przeżyć, które miały wpływ na kształtowanie osoby, którą obecnie jestem. W pewnym momencie, gdy się jest gotowym, przychodzi czas na podzielenie się refleksjami wynikającymi z niecodziennego doświadczenia jakim jest emigracja. Tym bardziej, że coraz więcej osób staje się emigrantami, bo takie nam nastały czasy. Niewielu jednak emigrantów mówi swoim bliskim o latach walki o siebie w nowej rzeczywistości czy środowisku i w jaki sposób radziło sobie tak ze wzlotami jak i upadkami, upokorzeniami czy uprzedzeniami - zarówno tymi własnymi do innych jak i innych do własnej osoby. Tę książkę napisałam tak naprawdę dla siebie, niejako rozliczając się z przeszłością i mając nadzieję, że w myśl zasady Majów „In Lak’ech” – „Jesteś innym mną, a ja innym tobą” czytelnicy być może skorzystają z pozytywnego przesłania płynącego z tej książki. Uważam, że zmiany są dobre – każda niesie nową przygodę, a zatem i lekcję, która zakończy się wnioskami na dalszą wędrówkę po życiu. Poza tym zauważyłam, że moje artykuły o naukach indiańskich, którymi czasem dzieliłam się na mojej stronie autorskiej, wzbudzały duże zainteresowanie i generowały ciekawe komentarze. Zebrałam je więc w spójną całość właśnie w tej książce jako integralną część całości wspomnień z emigracji. 




Z perspektywy czasu. Jaki wpływ miały na Panią tamte doświadczenia, jako kobiety, w dodatku pochodzącej z obcego kraju?

Urosłam w siłę i wewnętrzną moc. Pomimo tego, iż czasami nie było mi wesoło ani lekko, to doświadczając bogactwa przeżyć, zmieniałam się porównywalnie do transformacji larwy w motyla. Otarłam się o narkomanię najbliższej mi osoby, przeszłam drogę od kuchty poprzez sprzątaczkę do wykładowcy uczelnianego, świadomie podjęłam decyzję o macierzyństwie i weszłam na ścieżkę magii i miękkiego stąpania po ziemi pod wpływem indiańskich nauk na Wyspie Manitoulin. I wróciłam do domu, by z nową świadomością podjąć wyprawę w moją słowiańskość uświadomioną mi właśnie przez Indian. Indianie twierdzą, że nie można być prawdziwie szczęśliwym dopóki nie wróci się do własnego domu, do korzeni rodu. Coś w tym jest. Po 14 latach od powrotu do Polski mogę śmiało powiedzieć, że była to dla mnie najlepsza decyzja. Wsparcie rodziny jest bezcenne, choć okupione pewnymi kompromisami. Teraz, jak ten motyl, podejmuję lot realizując się w pisaniu, tworzeniu własnego miejsca na Ziemi, budowaniu relacji z innymi o określonej jakości i przekazywaniu doświadczeń mojemu synowi, by przygotować go do rozpostarcia skrzydeł i wyruszenia w świat. 


Zdj. nadesłane
Z prywatnego albumu autorki
Czym różni się „tamta” Kasia od tej dzisiaj?

Ta młoda Kasia to idealistka, z nosem w książkach, żądna podróży i przygód, widząca świat na czarno-biało. Zaliczająca wpadki z braku uważności na komunikaty płynące od innych, przerabiająca niektóre lekcje po kilkakroć by wykorzenić pewne wzorce i wgrane schematy…

Ta dzisiejsza, dojrzała, po transformacji z panny w matkę i na dobrej drodze do doświadczonej staruchy (trójosobowa postać kobiety w aspekcie lunarnym), widząca całą gamę odcieni szarości pomiędzy dualnością wszystkich aspektów życia, ukorzeniona w ziemi choć cyklicznie z głową w chmurach. 

Dziś wiem, że już nikt mnie nie skrzywdzi bo po prostu na to nie pozwolę. Asertywność i odwaga w wypowiadaniu swoich myśli i poglądów to te jakości, które mnie bardzo cieszą - praca nad sobą zawsze satysfakcjonuje. Wciąż jednak pozostaję pewną zagadką dla samej siebie, więc mam przed sobą ciągłe wyzwania. Najtrudniej wszak poznać własne wnętrze. 


Co chciałaby Pani przekazać tymi opowieściami? Co czytelnicy mają w nich dostrzec?

Sami tworzymy naszą własną rzeczywistość za pomocą rozumu i wolnej woli jakimi obdarzył nas Stwórca. Tylko wewnątrz siebie możemy znaleźć potrzebną nam siłę na realizację marzeń, zamierzeń czy potyczek z przysłowiowymi kamieniami rzucanymi nam przez los pod nogi, które co i rusz są przeszkodami, choć wolę określenie „lekcjami” do pokonania lub przerobienia w czasie osobistej wędrówki przez życie.


Zdj nadesłane
Z prywatnego albumu autorki



I na zakończenie, coś od siebie dla czytelników:

Każdy zapisuje własną historię. Oddaję wam w tej książce swoją – ku refleksji i w ramach dzielenia się najlepszymi jakościami jakie w sobie noszę. Do zobaczenia na prelekcji „Indiańską ścieżką” kiedyś tam… kiedyś tam.

Dziękuję za rozmowę :)





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas