[Patronat medialny. Rekomendacja okładkowa] „Do trzech razy sztuka” Magdalena Dziuma. O relacjach i związkach z nieco innej perspektywy...




Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

Ilość stron: 297 



„Życie to jedna wielka gra, w której jesteś zwycięzcą lub przegranym. Chyba musimy udowodnić sobie samym, kim naprawdę jesteśmy, by móc uzyskać pełnię szczęścia. Każdy z nas inaczej pojmuje to tajemnicze słowo – szczęście.” 


Na Warszawskich Targach Książki swoją oficjalną premierę miała trzecia powieść Magdaleny Dziumy „Do trzech razy sztuka”, którą mam przyjemność obejmować patronackimi skrzydłami. Wydawałoby się, że autorka zastosowała w tej opowieści klasyczny schemat związku damsko- męskiego, w którego zaczyna wkradać się rutyna i druga kobieta. Nic bardziej mylnego. Oprócz znakomicie nakreślonych, wyrazistych postaci, znajdziecie w niej skomplikowane relacje, trudne wybory, nadzieje, ale przede wszystkim - czekanie na miłość. Akcja powieści dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Autorka swoim bohaterom niczego nie ułatwia. Komplikuje każdy stopień ich życiowych schodów i ścieżek. Nakłada na siebie ich postrzeganie rzeczywistości, pląta emocjonalnie i za każdym razem pokazuje, że nie ma nic pewnego. Przekonanie o własnej sile często pęka, jak bańka mydlana nie pozostawiając nawet złudzeń, weryfikując horyzontalne poczucie bezpieczeństwa. 


Dwie kobiety, jeden mężczyzna. Trudne relacje, jeszcze trudniejsze związki. Kręte drogi emocjonalnych i uczuciowych układanek, do których nie zawsze uda się dostawić odpowiedni element. A to wszystko na tle amerykańskiego snu. Autorka w swej słodko – gorzkiej opowieści potwierdza słowa słynnego powiedzenia, że „serce nie sługa.” Zaś szczęścia nie buduje się na krzywdzie innych. Miłość w tej książce odmieniona jest przez wszystkie przypadki. Dwie kobiety perspektywicznie budują obrazy swoich oczekiwań, stawiając często siebie same w dosyć skomplikowanych sytuacjach. 


Lekkie, aczkolwiek plastyczne pióro autorki powoduje, że historie Justyny i Rosalie są podobne do wielu naszych. Każda z bohaterek przyciąga swoją specyfiką, a jednocześnie wyzwala w nas pewien rodzaj buntu i niezrozumienia, stawiając przed nami warstwowo pytania retoryczne. 

Dajcie się porwać tej pozornie prostej historii widzianej z perspektywy dwóch, jakże różnych od siebie kobiet. Los przygotował bowiem dla nich wiele niespodzianek i intrygujące finały! Szczerze polecam! 



Za książkę i patronat dziękuję:




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas

„Przed wyrokiem” Wiesław Hop. Los i przeznaczenie rzucają nami w miejsca, w których jesteśmy najbardziej potrzebni...