[Premierowo] „Wyklucie” Ezekiel Boone. Otwórz szeroko oczy i zobacz, jaki kolor ma strach...





Wydawnictwo Insignis

Ilość stron: 344

Nowość wydawnicza


W obliczu zagłady gatunku ludzkiego i ogromu apokaliptycznego wizjonerstwa, człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by przetrwać. Szczerze przyznaję, że czytając tę osobliwą opowieść miałam nie tylko ciarki na plecach, ale i nabrałam wstrętu do pająków. Osobiście nic nie do nich nie mam, póki nie wchodzą mi w drogę. Przyznaję również, że autor miał niesamowicie wyostrzoną wyobraźnię, bo od pierwszych wersów, treść książki wbija się ostrzami ciekawości i sprawia, że chce się ją przeczytać do ostatniej strony. Wciąga, zaskakuje, ale co najważniejsze, daje do myślenia. Chociaż ta niecodzienna tematyka może niektórych zniesmaczyć, daję słowo, że wywrze na Was niesamowite wrażenie i postawi kilka istotnych pytań. Jak wiele jest człowiek zrobić w obliczu zagrożenia, do jakich posunąć się kroków, jak bardzo zaryzykować w obronie tego, co najważniejsze – życia.


Uśpione zło i katastrofa świata tuż pod powierzchnią Ziemi. Na gatunku ludzkim zawiśnie groźba unicestwienia. Nie tylko naukowcy zdają się dostrzegać pewne anomalia. Świat zaczyna ogarniać chaos. Kiedy nadchodzi przełomowy moment do akcji wkracza wojsko.


Nie będę ukrywała, że tempo akcji, która przeskakuje z miejsca na miejsce było dla mnie trochę męczące. Fabuła podobna do spektakularnych amerykańskich horrorów, w których przeważnie jest główny bohater – hero. Na pewno robi wrażenie tematyka, plastyka opisów, które sprawiają, jakby było się obok bohaterów oraz szybkie tempo akcji, rozrastającej się zagłady. Gdyby samą treść książki zamienić na scenariusz filmowy, to jego sukces byłby murowany. 


Autor stopniuje naszą czytelniczą ciekawość, napinając nić wyczekiwania na spektrum działania. Pozwala na to, byśmy się w ogóle nie nudzili. Obok znakomicie nakreślonych sylwetek wyrazistych bohaterów mamy ich różnorodny język. To nie są grzeczne dziewczynki i grzeczni chłopcy, a ludzie, którym niewiele potrzeba, by pokazali na co ich naprawdę stać. Kiedy trzeba tupną nogą, ale w obliczu zagrożenia, czy zachwiania poczuciem bezpieczeństwa zwyczajnie ogarnia ich strach i przerażenie. A możecie wierzyć mi na słowo, jest naprawdę się czego bać. Niektóre fragmenty są wręcz przeraźliwie ohydne. 


Ta książka wywołała we mnie refleksję, że jako ludzie nie możemy mieć pewności swojej niezniszczalności. Przecież tak naprawdę nie wiadomo, czy jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi z pewnymi możliwościami. Nie wiemy, co kryje się pod ziemią. A już na pewno nie wiemy, co apokaliptyczna wizja zagłady może w nas wyzwolić. 


Jak dla mnie to książka intrygująca, autentycznie sugestywna oraz przeraźliwie wciągająca. Szczerze polecam!


Za książkę dziękuję:




Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

„Piłeczki w palcach żonglerów. Opowieść oparta na faktach z życia pracowników korporacji farmaceutycznych” Artur Zygmuntowicz. O korporacjach prawdziwie...

[Przedpremierowo] „Wierszyki dla dzieci” Jakub Narloch

„Lustro i inne opowieści” Lucyna Mijas